Szopka noworoczna oczami polityków, dziennikarzy i internetu. Uśmiałeś "się jak norka"?



GP - 02 stycznia 2017 11:15


• Po siedmiu latach przerwy na antenę TVP wróciła noworoczna szopka. Po raz ostatni widzowie oglądali ją na zakończenie roku 2009. 
• Reaktywowany kabaret stylizowany był na wyprawę po muzeum. Nawiązywał do wydarzeń nie tylko z 2016 roku, ale i z lat poprzednich.
• Politykom opozycji skecze bardzo się nie podobały. "Przekroczono granice dobrego smaku", "kompromitacja" - pisano w sieci. Skecze doczekały się jednak także obrony.

Wraz ze zmianą władz mediów publicznych wróciła do ramówki TVP noworoczna szopka. Czyli prześmiewcza, kabaretowa audycja poświęcona politycznej rzeczywistości mijającego roku. W nocy z 2016 na 2017 rok emitował ją program pierwszy TVP. Odpowiadał za nią Marcin Wolski.

W tym roku wrócono do tego zwyczaju, który przerwała katastrofa smoleńska. Po raz ostatni szopka noworoczna znalazła się bowiem w programie TVP w roku 2009.

- Szopka będzie bliższa dziennikowi telewizyjnemu Jacka Fedorowicza - zapewniał odpowiadający za stronę humorystyczną przedsięwzięcia, dyrektor TVP 2 Marcin Wolski. Jego wypowiedź pochodzi z października 2016 roku. Dziennikarz rozmawiał z portalem WirtualneMedia.pl.

- Będą to lekko zmodyfikowani, ale prawdziwy politycy. Za rok (tj. na wieczór sylwestrowy roku 2017 - przyp. red.) chciałbym jeszcze zrobić szopkę w konwencji Shreka - w grafice komputerowej, ale odtwarzając charakterystyczne ruchy konkretnych osób - zapowiadał Wolski.

W tym roku szopka była muzealna

Na zakończenie 2016 roku widzowie mogli zobaczyć szopkę rozgrywającą się w muzeum. Rolę komentujących rzeczywistość polityczną przybrali namalowani na obrazach przedstawiciele życia publicznego. Wśród osób, które zaprezentowały przygotowane skecze byli: Kasia Sawczuk, Jacek Borkowski, Jerzy Zelnik, Andrzej Rosiewicz.

Do motywów głównych tegorocznego przedstawienia należały: afera podsłuchowa z końca rządów PO-PSL, choć obok Anny Komorowskiej, czy ówczesnej premier Ewy Kopacz, znalazły się też dowcipy o Beacie Szydło. Co pokazało, że dystans twórcy mieli także do obecnej formacji rządzącej.

W przygotowanych skeczach nie zabrakło też odwołań do światowej polityki. Kanclerz Niemiec Angela Merkel w bawarskim stroju oraz osoby stereotypowo przedstawiające "uchodźców" śpiewały do melodii "Tomorrow belongs to me". To nawiązanie do filmy "Kabaret" z 1972 roku. Oryginał był dramatem muzycznym opisujących powstanie nazizmu w latach 30 XX w.

W tonie satyry nie zabrakło też odwołania do tematu 2016 roku w polskiej polityce, jakim był spór o Trybunał Konstytucyjny. Po emisji programu posypały się komentarze. Część widziała w przygotowany przedstawieniu humor, inni nie byli zachwyceni i dali temu wyraz.

Całość szopki TVP zamieściła na swoich stronach internetowych.

Komentarze

Jan Grabiec (PO) ocenił, że prezes TVP Jacek Kurski "przekroczył granice dobrego smaku". Politycy PO bardzo ostro ocenili całość wydarzenia. Poseł Kinga Gajewska na Twitterze wręcz oskarżyła humor w TVP o otarcie się o chorobę psychiczną.

{media;31161;;http://pliki.parlamentarny.pl/i/03/11/61/031161.png;http://pliki.parlamentarny.pl/i/03/11/61/031161.png}

Podobne zdanie ma część internautów, w tym dziennikarska Dominika Wielowiejska.

{media;31163;;http://pliki.parlamentarny.pl/i/03/11/63/031163.png;http://pliki.parlamentarny.pl/i/03/11/63/031163.png}

Dziennikarska nawiązuje do sceny ze spektaklu, w której były prezes Trybunału Konstytucyjnego rozmawia ze stylizowanym na lidera PiS rekwizytem.

Posłanka Nowoczesnej, Joanna Augustynowska stwierdziła, że nie wie jak skomentować to co widziała w TVP. W sieci można było też znaleźć wpisy o znacznie mocniejszym tonie.

- Żenująco prymitywna ta szopka - pisano.

Obrona zaprezentowanej wizji polityki

 Byli też tacy, którym mocny wydźwięk spektaklu telewizyjnego nie przeszkadzał, a humor odpowiadał. Wykazali się oni dużym dystansem.

- Uśmiałem się jak norka - pisał w rozmowie ze wspomnianą już Dominiką Wielowiejską Piotr Gursztyn, dziennikarzy i historyk.

Pisano w sieci także:

- Szopka Wolskiego ugryzła mocno skondensowane lewactwo/cwaniactwo. Nie sądzili, że są aż tak paskudni. Mają dobre mniemanie o sobie.