REKLAMA

Strajk szkolny. Joanna Borowiak: Nie powinno się włączać dzieci w akcje polityczne

  • Autor: GP/PAP
  • 31 marca 2017 09:19
Strajk szkolny. Joanna Borowiak: Nie powinno się włączać dzieci w akcje polityczne Joanna Borowiak jest deputowaną do parlamentu z Pomorza. (fot.:youtube.com)

Wobec piątkowego strajku nauczycieli politycy PiS obrali linię oceny politycznej. - Czymś wysoce niewłaściwym jest włączanie uczniów w takie akcje polityczne - mówiła w dniu strajku poseł formacji rządzącej Joanna Borowiak.

• Polityk PiS Joanna Borowiak posądziła Nowoczesną o nawoływanie do strajku w szkolnictwie.

• Opozycja tymczasem udziela ZNP pełnego poparcia i stara się o referendum edukacyjne.

W całej Polsce w piątek (31 marca) trwa protest nauczycieli. W ramach akcji zawieszono wykonywanie obowiązków służbowych, co kończy się tym, że dzieci w strajkujących szkołach nie miały lekcji. Organizatorem strajku były związkowe organizacje edukacyjne, w tym zwłaszcza ZNP.

- Nikt nie odbiera nauczycielom prawa do protestowania - mówiła w Telewizji Republika poseł Joanna Borowiak z PiS. Jednak mimo tego zapewnienia, widzi w proteście podtekst polityczny. - Dzisiejszy protest to protest przeciwko rządowi - mówiła. Podkreślając, że np. posłowie Nowoczesnej Ryszarda Petru wręcz zachęcali do protestu. - Czymś wysoce niewłaściwym jest włączanie uczniów w takie akcje polityczne. Nauczyciele mogą protestować w różny sposób. Odstąpią oni jednak od prowadzenia zajęć.

Poseł Joanna Borowiak i prezes PiS Jarosław Kaczyński, źródło: joannaborowiak.pl

Tę ostatnią formę manifestacji poglądów poseł PiS uważa za bardzo niefortunną.

- Niepokojące jest to, że w niektórych szkołach przekazywano rodzicom informacje, że szkoła nie za pewni opieki dzieciom - stwierdziła jeszcze Borowiak.

Co motywuje strajk?

Sytuacja wokół strajku narastała od miesięcy. Zwłaszcza od kiedy prezydent Andrzej Duda podpisał reformę edukacji, a MEN zaczęło ją usilnie wprowadzać w życie.

Zgodnie z przewidywaniami, reforma ma zacząć działać od 1 września br. Zakłada zmianę struktury polskich szkół na poziomie podstawowej edukacji i edukacji średniej. Zniesie podział 6 + 3 + 3, który miał w centrum gimnazjum, a zbuduje podział 8 + 4, który jest znany części polskiego społeczeństwa, bo taką miał formę system edukacji mniej więcej do końca lat 90. XX wieku.

Co najbardziej podnosi obawy środowiska edukacyjnego i co doprowadziło do piątkowego strajku, to zmiany w implementacji reformy - nowe podstawy programowe oraz reorganizacja szkół. Zakłada ona bowiem zmienianie etatów w szkołach, co może się odbić na pracy nauczycieli. ZNP i część samorządów obawia się zwolnień.

Krystyna Szumilas po prawej, źródło: szumilas.pl

Opozycja za strajkiem

Piątkowa akcja miała praktycznie bezwarunkowe poparcie Platformy Obywatelskiej.

W czwartek (30 marca), gdy ZNP nawoływało do strajku, Krystyna Szumilas z PO w Sejmie mówiła o opozycyjnych działaniach wobec zmian w edukacji.

- Jako Platforma Obywatelska wspieramy zarówno referendum edukacyjne, jak i strajk nauczycieli - zadeklarowała posłanka na konferencji prasowej. Podkreślała, że podejmując decyzję o strajku nauczyciele wzięli na swoje barki obronę uczniów przez "deformą" szefowej MEN Anny Zalewskiej.

- To oni wiedzą, że ta deforma to chaos, to obniżenie jakości kształcenia, to wielka strata dla ich uczniów i dla polskiej edukacji. Dlatego postanowili protestować przeciwko tej zmianie - dodawała poseł. - Wierzę w to, że to nauczyciele właśnie są w stanie wymusić na pani minister takie zmiany, które byłyby korzystne przede wszystkim dla uczniów - konkludowała Szumilas.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA