REKLAMA

Sejm upamiętni ofiary rzezi wołyńskiej

  • Autor: PAP/MN
  • 18 lipca 2016 16:36
Sejm upamiętni ofiary rzezi wołyńskiej Uchwała może być przyjęta przez Sejm w piątek 22 lipca, w zaplanowanym na ten dzień bloku głosowań (fot. wikipedia)

• Sejm 22 lipca ma przyjąć uchwałę ws. upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej.
• We wtorek, 18 lipca, nad projektami złożonymi przez PiS, PSL i PO będą pracować posłowie z sejmowych komisji: łączności z Polakami za granicą oraz kultury i środków masowego przekazu.

Harmonogram prac w Sejmie przedstawił szef sejmowej komisji ds. łączności z Polakami za granicą Michał Dworczyk (PiS).

Jak poinformował, we wtorek ok. godz. 15. zbiorą się sejmowe komisje: łączności z Polakami za granicą oraz kultury i środków masowego przekazu. "Posłowie zajmą się projektami PiS, PO i PSL. Będziemy namawiać parlamentarzystów, żeby w dalszych pracach oprzeć się na propozycji PiS-u. Mam nadzieję na kompromis" - powiedział Dworczyk.

Jak zaznaczył, uchwała może być przyjęta przez Sejm w piątek, w zaplanowanym na ten dzień bloku głosowań.

W czerwcu PiS złożyło projekt uchwały Sejmu "w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP w latach 1939-1945" oraz ustanowienia 11 lipca "Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na mieszkańcach II RP". Ofiary zbrodni popełnionych przez "ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane zgodnie z prawdą historyczną ludobójstwem" - takie m.in. stwierdzenie znajduje się w projekcie PiS.

Również pod koniec czerwca PO złożyła projekt uchwały "w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego". W projekcie tym jest mowa m.in. o "tragicznych doświadczeniach narodów polskiego i ukraińskiego w okresach nazistowskiej okupacji i rządów komunistycznych; bratobójczych konfliktach polsko-ukraińskich w przeszłości, w szczególności walkach toczonych o Lwów w 1918 roku; pacyfikacjach wsi ukraińskich w okresie międzywojennym; czystkach etnicznych ludności polskiej na Wołyniu w 1943 roku i w Małopolsce Wschodniej w 1944 roku".

Aleja Ofiar Ludobójstwa OUN-UPA w Legnicy (fot. wikipedia)

Wcześniej w Sejmie posłowie PSL złożyli projekt uchwały ws. ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP. Podkreślono w nim, że "zorganizowany i masowy wymiar Zbrodni Wołyńskiej ma charakter czystki etnicznej i ludobójstwa", a w latach 1942-1945 na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej "ofiarą zbrodni padło ponad 100 tysięcy niewinnych Polek i Polaków, również dzieci".

Trzy projekty uchwał zostały w czerwcu skierowane do I czytania w sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą. Odbyło się już I czytanie propozycji PiS i PSL.

Na początku czerwca Senat podjął uchwałę upamiętniającą ofiary rzezi wołyńskiej. Senat postuluje, aby Sejm ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

W lutym do marszałka Sejmu trafił projekt ustawy przygotowany przez PiS, który przewiduje ustanowienie 17 września Narodowym Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Natomiast klub Kukiz'15 w marcu przygotował projekt ustawy o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Nad tymi projektami pracuje sejmowa podkomisja.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w 73. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu podkreślił, że zbrodnia wołyńska była ludobójstwem. Jak zaznaczył, nie można dopuścić do tego, by tego rodzaju zbrodnia była relatywizowana i nazywana inaczej niż ludobójstwem.

Masowe zbrodnie popełnione w latach 1943-44 przez OUN i UPA na ludności polskiej na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i terenach południowo-wschodnich województw II RP określane są mianem rzezi wołyńskiej. Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały około 150 polskich miejscowości.

Dla polskich historyków rzeź wołyńska była ludobójczą czystką etniczną, w której zginęło ponad 100 tys. osób. Są też szacunki mówiące o 120-130 tys. ofiar. Dla badaczy z Ukrainy zbrodnie były konsekwencją wojny Armii Krajowej z UPA, w której wzięła udział ludność cywilna. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tysięcy.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Stacho G.-Stańczyk 2016-07-19 13:20:41
    11 lipca 1943, kiedy to w toku "Krwawej Niedzieli" mieliśmy do czynienia z punktem kulminacyjnym tego, co rozumiemy pod pojęciem "Rzezi Wołyńskiej", tj. wyrżnięciem przez szowinistów ukraińskich ca 200 tysięcy Polaków na terenie nie tylko Ukrainy, lecz także na terenach przyznanych później PRL aż do Sanu z próbami przekraczania i tej rzeki, jak np. w Głogowcu.
    Jak wiadomo, środowiska Kresowian domagają się, aby PiS - realizując obietnice zgłoszone w toku wyborczej kampanii prezydenckiej i parlamentarnej oraz zgodnie z prawdą historyczną - spowodował uchwalenie ustawy, która nie tylko przypomniałaby to ludobójstwo Polaków, potępiła je oraz ideologów, organizatorów i wykonawców zbrodni oraz umożliwiła ściganie żyjących jeszcze zbrodniarzy, zakazała uprawianie ich kultu,
    ale także ustanowiła dzień 11 lipca świętem państwowym czczącym pamięć pomordowanych rodaków, ofiar tego ludobójstwa.
    Pod naciskiem czynników ukraińskich - jak to litościwie określił felietonista St. Michalkiewicz - "PiS najchętniej przespałby tę rocznicę", ale - by się nie narazić na krytykę - "Postanowił (...) wykręcić się sianem w postaci specjalnej uchwały Senatu, która od ustawy różni się tym, że nie wywiera żadnych skutków prawnych". "Gwoli ratowania pozorów pan poseł Jarosław Sellin odkrył, że ludobójstwo w 1943 roku wprawdzie się dokonało, ale jego „inspiratorami”, a właściwie nawet sprawcami byli tak naprawdę Sowieci."
    Dodam, że z tej racji padła nawet propozycja, by wobec tego za dzień obchodów tej masakry ustalić nie 11 lipca, jak chcą Kresowiacy, lecz 17 września, bo właśnie 17 września 1939 r. sowieci napadli na II R P, co zapoczątkowało całą serię nieszczęść, w tym "Rzeź Wołyńską".
    Byłoby to jednak uproszczeniem sprawy. W warszawskich kafejkach aż huczy od opinii, że w/w ustawy nie uchwalono wskutek zaniedbań, czy nacisków ukraińskich, ale z powodu głębokich dyskusji historyków  i polityków PiS. Mianowicie dochodzą oni do wniosku, że właściwą datą nadającą się do UPAmiętnienia "Rzezi Wołyńskiej" nie jest ani 11 lipca, ani 17 września,ale powinien być 9 kwietnia. 9 kwietnia bowiem doszło do słynnej Bitwy Legnickiej w r. 1241, kiedy to pod nawałem hord mongolskich została pokonana obrona polska i padł w niej książę Henryk II Pobożny. Tragedia ta odbiła się ujemnie nie tylko na dalszych losach Polski, ale także Rusi - matki Rosji, Białorusi i Ukrainy.
    W wyniku okrutnych metod okupanta mongolskiego, w podbitej Rusi powstała z czasem warstewka degeneratów, która zasłynęła zbrodniami wobec Rusi, ale szczególnie upodobała sobie wyniszczanie Polaków za to, że ośmielili się przeciwstawić  pochodowi Wschodu na Zachód.
    To właśnie z tej warstewki degeneratów wywiedli się ci, którzy dopuścili się "Zbrodni Katyńskiej" (z tym wszystkim, co pod tym pojęciem rozumiemy), jak i "Rzezi Wołyńskiej" (z tym wszystkim, co pod tym pojęciem rozumiemy). W rezultacie, jeśli ta koncepcja w PiS weźmie górę, to rocznice "Rzezi Wołyńskiej" będziemy obchodzić ani nie 11 lipca, ani 17 września, lecz 9 kwietnia, chyba że ktoś przesunie tę datę na wcześniejszą, np.
    1 kwietnia, która do tej pory nie jest "zagospodarowana" w celach ważnej polityki.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA