REKLAMA

Przeciwnicy zaostrzania przepisów aborcyjnych protestowali przed Sejmem

  • Autor: PAP/MIW
  • 17 września 2016 18:37
Przeciwnicy zaostrzania przepisów aborcyjnych protestowali przed Sejmem Demonstrujący przed Sejmem przeciwny zaostrzania przepisów aborcyjnych. (fot. twitter).

• Przed Sejmem demonstrowali przeciwnicy zaostrzania przepisów antyaborcyjnych.
• Wśród nich byli przedstawiciele m.in. Komitetu Obrony Demokracji, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Partii Zieloni, a także kilkoro artystów: Kasia Nosowska, Maja Ostaszewska oraz Katarzyna Kwiatkowska.
• W przyszłym tygodniu posłowie mają się zająć m.in. projektem "Ratujmy kobiety" - liberalizującym prawo aborcyjne, oraz projektem „Stop aborcji” - zakazującym całkowicie aborcji.

- Będziemy walczyć o godność i wolność, o zerwanie z hipokryzją - powiedziała podczas niedzielnej (18.09) demonstracji Barbara Nowacka z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Ratujmy kobiety". Jak mówiła, w Polsce aborcja jest nielegalna, brak jest rzetelnej edukacji seksualnej oraz nie ma dostępnej antykoncepcji.

- Lekarze odmawiają zabiegów, odmawiają porad, odmawiają udzielenia pomocy, bo im sumienie nie pozwala. A gdzie nasze sumienia? Gdzie nasze prawa? Gdzie prawa i wolność kobiet? - pytała.

- W Polsce musi być normalnie, żebyśmy czuły się bezpieczne. Żeby nasze córki miały prawa, miały edukację, miały wiedzę, a nie były narażone na pogardę i na wstyd. W Polsce musi być normalnie, aby kobiety i mężczyźni chcieli mieć dzieci - powiedziała.

Wśród zgromadzonych przed Sejmem byli przedstawiciele m.in. Komitetu Obrony Demokracji, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Partii Zieloni, a także kilkoro artystów: Kasia Nosowska, Maja Ostaszewska oraz Katarzyna Kwiatkowska.

Demonstranci trzymali transparenty, na których można było przeczytać: "Chcemy lekarzy, nie policjantów", "Wolność kraju mierzy się wolnością kobiet", "Moje ciało moja broszka". Skandowano hasła: "Tu jest Polska, nie Salwador", "Nasze życie, nasze ciała".

Pod przygotowanym przez komitet "Ratujmy Kobiety" obywatelskim projektem liberalizującym przepisy dotyczące aborcji złożono ponad 215 tys. podpisów. Projekt przewiduje prawo kobiety do przerwania ciąży do końca 12 tygodnia; później aborcja byłaby dopuszczalna w tych samych przypadkach, w jakich obecnie jest dozwolona, czyli gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, występuje prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego.

Zgodnie z projektem, przerwania ciąży dokonuje lekarz w możliwie najwcześniejszym stadium. W razie złożenia przez kobietę pisemnej zgody na przerwanie ciąży przed zakończeniem jej 12 tygodnia zabieg powinien być przeprowadzony w ciągu 72 godzin. W przypadkach ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne do 24. tygodnia; w razie gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne bez ograniczeń. Jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, aborcja dopuszczalna byłaby do 18. tygodnia ciąży.

Projektowana ustawa wprowadza ponadto do programów nauczania szkolnego przedmiot "wiedza o seksualności człowieka" - dostosowany do wieku oraz potrzeb uczniów, od 1 klasy szkoły podstawowej, w wymiarze nie mniej niż jedną godzinę lekcyjną tygodniowo. Projekt nakłada na organy administracji rządowej i samorządu obowiązek zapewnienia każdemu, bez względu na zdolność do czynności prawnych, dostępu do metod i środków zapobiegania ciąży. Środki zapobiegania ciąży byłyby objęte refundacją, a dla osób najbiedniejszych byłyby bezpłatne.

Obywatelski projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji" wprowadza tymczasem całkowity zakaz aborcji oraz kary za spowodowanie śmierci dziecka poczętego, pod którym podpisało się ponad 450 tys. osób. Zakłada on wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji. Zdaniem autorów projektu obecna "oferta aborcyjna" musi zostać zastąpiona systemem wsparcia, który zapewni każdemu dziecku potrzebną pomoc, a rodzinom - poczucie bezpieczeństwa.

Propozycje komitetu "Stop aborcji" przewidują, że za spowodowanie śmierci dziecka poczętego grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5; jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli śmierć dziecka spowodowała jego matka, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Matka - w myśl projektu - ma nie podlegać karze, jeśli działała nieumyślnie. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (3 komentarzy)

  • cj9 2016-09-19 09:33:31
    Chca decydowac? Ok, wystarczy nie dawac (...) lub stosowac metody antykoncepcyjne. Pozdrawiam te protestujace ameby!
  • ann 2016-09-19 09:00:22
    Wychodzę z metra w centrum Warszawy, widzę transparent "stop aborcji" z tym ich plakatem na którym widać płód po zabiegu aborcji na lateksowej rękawiczce i tak mnie uderzyło: kobieta jak karmi piersią w publicznym miejscu, choćby nie wiem jak się zakrywała - to gorszący widok. Modelce bielizny widać sutki? - Zgorszenie - usunąć natychmiast. Reklama piwa - zgorszenie toż to dzieci mogą zobaczyć! A coś takiego pokazane publicznie - nie to nie jest gorszące! I jak ja teraz dziecku wytłumaczę co to było?
  • Zeghar 2016-09-18 19:33:07
    Jak słucham tych bajań ruchów proaborcyjnych o braku dostępu do antykoncepcji, to przypomina mi się jak jakiś czas temu czytałem o dwóch powiązanych ze sobą akcji medialnych na jednym z amerykańskich uniwersytetów, gdzie te środowiska mówiąc delikatnie ziały nienawiścią wobec wszystkich mających odmienne zdanie. Pierwszy wybuch "miłości inaczej" nastąpił, gdy po audycie wydatków w różnego rodzaju programach, wprowadzono pewne ograniczenia w uczelnianej akcji ułatwienia dostępu do antykoncepcji. Bo wyszło, że idą na to ogromne pieniądze, a właściwie nie wiadomo na co - brak rachunków, rozliczeń, pokwitowań. A do drugiego wybuchu "miłości inaczej" doszło, gdy parę osób przeanalizowało i zaprezentowało wnioski wynikające z wypowiedzi działaczy proaborcyjnych z wcześniejszego wydarzenia. W ogólnym skrócie - macie dawać nam kasę i koniec. A wisienką na torcie była wypowiedź jednej aktywistki, że ona na antykoncepcję potrzebuje 1000$ miesięcznie (!). I nie wiadomo co ją bardziej rozwścieczyło - zapoznanie z tą wypowiedzią szerszego grona odbiorców czy też przeliczenie tej kwoty na liczbę prezerwatyw i porównanie jej ze średnią miesięczną liczbą klientów u prostytutki.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA