REKLAMA

Opozycjoniści: Nie wiemy, kim jest "człowiek-sprawca" od Lecha Wałęsy

  • Autor: PAP/JS
  • 19 lutego 2016 14:51
Opozycjoniści: Nie wiemy, kim jest "człowiek-sprawca" od Lecha Wałęsy Byli działacze opozycji antykomunistycznej, współpracujący dawniej z Lechem Wałęsą nie wiedzą, kim jest "człowiek-sprawca" (fot.: wikipedia.org/CC BY-SA 3.0 pl)

· Byli działacze opozycji antykomunistycznej, współpracujący dawniej z Lechem Wałęsą nie wiedzą, kim jest "człowiek-sprawca", który, według Wałęsy, może ujawnić prawdę o jego przeszłości.
· Przyznają, że o pewnych kontaktach Wałęsy z SB wiadomo od dłuższego czasu.

IPN poinformował w czwartek, że w dokumentach z domu gen. Czesława Kiszczaka są: teczka personalna, teczka pracy TW "Bolek" i odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane Lech Wałęsa "Bolek".

Przebywający w Wenezueli Lech Wałęsa oświadczył w piątek, 19 lutego, na swoim mikroblogu na portalu społecznościowym wykop.pl, że nie współpracował z SB, ale popełnił błąd, dał słowo "sprawcy" i nie może ujawnić prawdy. "Nie zostałem złamany w grudniu 1970 roku, nie współpracowałem z SB, nigdy nie brałem pieniędzy, żadnego ustnego, ani na piśmie nie złożyłem donosu. Popełniłem błąd, ale nie taki, dałem słowo, że go nie ujawnię, na pewno nie teraz jeszcze nie teraz. Chyba, że ujawnią go inni. Jeszcze żyje człowiek-sprawca, który powinien ujawnić prawdę i na to liczę. Miałem miękkie serce" - napisał b. prezydent.

Bogdan Lis, wiceprzewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. powiedział PAP, że nie wie, o kim mówi Lech Wałęsa. "Pewnie tylko on to wie - jeżeli twierdzi, że jeszcze żyje człowiek, który wie o całej tej sprawie. To jest wiedza Lecha Wałęsy i pewnie tego kogoś, o kim Lech Wałęsa mówi. W tej sprawie niewiele mogę pomóc" - dodał Lis.

Jego zdaniem nie są dziś żadną rewelacją informacje, że Wałęsa miał jakieś kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa. "Tak naprawdę to, że Lech Wałęsa coś tam podpisał, to było wiadomo, bo sam o tym mówił. Tego rodzaju wiedza, że kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa były, to jest. Tego nikt nie kwestionuje, nawet Lech Wałęsa" - powiedział.

"Problemem jest to, co było przedmiotem tych kontaktów. I to jest warte wyjaśnienia - ale przez historyków, a nie przez polityków. Tymczasem dzisiaj najbardziej zaangażowani w śledztwo są politycy" - podkreślił Lis, który poznał Wałęsę w grudniu 1978 r. podczas działalności Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża.

Lis przyznał, że pierwsze pogłoski o ewentualnej współpracy Wałęsy z aparatem bezpieczeństwa PRL dotarły do niego po sierpniowym strajku. "Pojawiało się to w różnych rozmowach. Można to było jednak wówczas odebrać jako konflikt z Wałęsą i próbę zdyskredytowania go. To wszystko było mało wiarygodne. Z jednej strony niektóre osoby mówiły, że coś jest nie tak z przeszłością Wałęsy, a jednocześnie współpracowały z nim. To nie było więc nic realnego i konkretnego, co skłaniałoby do większego zastanowienia" - ocenił.

"Poza tym, proszę pamiętać, że myśmy wtedy mieli naprzeciwko siebie opresyjny, totalitarny reżim. Osoby, które walcząc z tym systemem, wiele ryzykowały, musiały mieć do siebie wzajemne zaufanie" - mówił b. opozycjonista. Dodał, że rozmawiał wielokrotnie z Wałęsą o jego przeszłości. "To były jednak prywatne rozmowy, nie chcę ujawniać ich treści" - zastrzegł Lis.

Jego zdaniem "jest to przygotowana prowokacja przez Kiszczaka, od początku do końca". "To nie jest przypadek. Chciał zaszkodzić Wałęsie, etosowi Solidarności nawet po swojej śmierci" - ocenił.

Krzysztof Pusz, bliski współpracownik lidera Solidarności w latach 80. oraz podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wałęsy, także nie domyśla się, kogo ma na myśli Wałęsa pisząc, że żyje jeszcze "człowiek-sprawca".

"Natomiast ja wierzę Lechowi - to po pierwsze. Nie wierzę w to, że on mógł wydawać kolegów, kablować i tym podobne. W to, po prostu, nigdy nie uwierzę. Twierdzenie, że to agent obalił komunę, zmienił Europę i doprowadził Polskę do wolności jest śmieszne, niezrozumiałe i kompromitujące" - powiedział PAP Pusz.

Nie kwestionuje on, że Wałęsa podpisał jakieś dokumenty dla SB. "Ja uważam, że coś tam podpisał - to on sam przecież mówi, niejednokrotnie to powiedział. I ten podpis, o którym wspomina, to ja mu się wcale nie dziwię. To były czasy, jakie były. Każdemu zależało na pracy. Ci, którzy podpisywali, do pracy wracali; a ci, którzy tego nie zrobili, do pracy nie wracali - i tyle" - zauważył Pusz.

"Proszę mi pokazać takiego bohatera, który w latach 70. czegoś nie podpisał. Tym bardziej, że robotnicy wtedy nie wiedzieli jak się zachować, nie znali prawa. Były osoby, które coś podpisywały, ale nigdy tego później nie realizowały" - dodał Pusz.

Jak podkreślił, nigdy nie miał najmniejszych podejrzeń, jeśli chodzi o przeszłość Wałęsy. "O +Bolku+ to ja pierwszy raz usłyszałem pod koniec lat 80., chyba przed Okrągłym Stołem, kiedy m.in. Krzysztof Wyszkowski krzyczał ciągle: +Bolek, Bolek+. Ale ja uważałem i uważam, że Wyszkowski i Andrzej Gwiazda mieli wiecznie żal do Wałęsy o to, że to oni nie byli Wałęsami" - nadmienił.

Pusz przyznał, że nigdy nie zapytał wprost Wałęsy o agenturalne oskarżenia. "Uważałem, że to bzdury i głupota. Długo z nim współpracowałem, znałem jego walkę. Jak go atakowano, to mówiłem mu: +Lechu olej to, nie denerwuj się+, bo on to zawsze straszliwie przeżywał" - wspominał.

"Ci wszyscy ubecy z tamtych czasów, to nie ma co ukrywać, że żyli z tego typu pieniędzy. Niby opłacali tych swoich agentów, a nie dawali pieniędzy i je przywłaszczali. I taka moim zdaniem jest prawda o tych płatnych donosach. Podpis pod pokwitowaniem pieniędzy jest łatwo podrobić. Oni kradli te pieniądze, wpisując fikcyjnych czy niefikcyjnych informatorów. Ja dobrze znam charakter pisma Lecha i jakbym to widział, to mógłbym stwierdzić, czy jest to jego charakter pisma czy też nie" - powiedział Pusz.

Skomentuj (3 komentarzy)

  • kobo 2016-02-19 23:55:16
    Jeszcze żyją ludzie którzy pamiętają dobrze lata 60-te, 70 - te i późniejsze .....
    To wstyd pisać takie bzdury .....
  • tb 2016-02-19 18:28:47
    Sprytny jest Pan Bolek."człowiek-sprawca" to jest on sam..
  • Sk 2016-02-19 15:15:49
    Czy nie warto podłączyć głowę ,,asystenta,, Wachowskiego do wariografu i zadać dużo, dużo pytań? , no chyba że nie chcemy znać prawdy



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA