REKLAMA

Obowiązkowe szczepienia finansowane z budżetu państwa od 2017 r.?

  • Autor: PAP/AT
  • 04 listopada 2016 11:37
Obowiązkowe szczepienia finansowane z budżetu państwa od 2017 r.? Szczepienia finansowane z budżetu państwa, a nie przez NFZ? (fot.pixabay.com)

• Projekt przewidujący, że obowiązkowe szczepionki od 2017 r. nadal byłyby finansowane z budżetu państwa, a nie przez NFZ - w związku ze zgłoszonymi poprawkami - wraca do komisji zdrowia.
• Projekt zakłada też m.in. bezpłatne świadczenia POZ dla każdego, również dla nieubezpieczonych.

Poseł sprawozdawca komisji zdrowia Tadeusz Dziuba (PiS) mówił, że zasadniczym celem nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i innych ustaw jest przywrócenie finansowania zakupu szczepionek z budżetu państwa. Na mocy zmian uchwalonych przez parlament w połowie ub.r., od 1 stycznia 2017 r. zakup szczepionek, przewidzianych do obowiązkowych szczepień, miał być finansowany NFZ.

Zakup obowiązkowych szczepionek ochronnych z budżetu, jak mówił Dziuba, "uwolni środki będące w dyspozycji Funduszu, z perspektywą ich przeznaczenia na świadczenia zdrowotne, w szczególności środki w budżecie NFZ na 2017 r.". Uzasadnieniem powrotu do zasad finansowania z budżetu jest także, jak mówił Dziuba, przywrócenie zasady odpowiedzialności państwa za politykę zdrowotną.

Poseł sprawozdawca wskazał, że w trakcie prac nad projektem w komisji zdecydowano o wykreśleniu przepisu, który dałby podmiotom leczniczym możliwość kupowania szczepionek do wykonania zalecanych szczepień ochronnych. Dziuba (PiS) wskazał, że rezygnacja ze zmian w prawie farmaceutycznym w tym obszarze jest słuszna, bowiem obrót szczepionkami powinien podlegać odpowiednim regulacjom, a zmiany nie gwarantowały zachowania koniecznych wymogów. "Słuszna idea musi doczekać się bardziej precyzyjnego rozwiązania" - stwierdził.

Czytaj też: Radziwiłł: Zniechęcanie do szczepień jest społecznie szkodliwe

Przypomniał, że projekt wprowadza zmiany mające zagwarantować każdej osobie, która skorzysta ze świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej (także nocnej i świątecznej), że nie poniesie ona kosztów z tym związanych, nawet w przypadku, gdy wystąpią trudności z potwierdzeniem jej prawa do świadczeń opieki zdrowotnej. Zgodnie z propozycją, NFZ nie dochodziłby kosztów udzielonych świadczeń w takim przypadku. Rozwiązanie to nie będzie natomiast dotyczyć kosztów, jakie NFZ ponosi na refundację przepisanych przez lekarza leków.

Barbara Dziuk (PiS) wyraziła w imieniu swojego klubu poparcie dla projektu.

Beata Małecka-Libera (PO) oceniła, że przedłożona nowelizacja jest zaprzeczeniem tego, co minister zdrowia Konstanty Radziwiłł deklarował, wytyczając swoją strategię zmian w ochronie zdrowia. Jak mówiła, zmiany miały następować w sposób ewolucyjny, a projekt dowodzi, że tak nie jest, bo "wszystko wywracane jest do góry nogami". Jej zdaniem finansowanie szczepień z NFZ miało swoje uzasadnienie. Posłanka PO wyraziła zadowolenie z rezygnacji z propozycji dot. obrotu szczepionkami. Pytań i wątpliwości jest wiele - mówiła, zapowiadając że PO będzie głosowała za odrzuceniem projektu.

Paweł Skutecki (Kukiz'15) powiedział, że projekt "jak w soczewce pokazuje sposób działania ministra Konstantego Radziwiłła: teoretycznie zakłada czysto techniczne przeniesienie finansowania z NFZ do ministerstw, a najciekawsze jest nieco głębiej". Jak wskazał, minister zdrowia, który jest lekarzem rodzinnym, zaproponował, by na wartym ponad miliard zł rocznie rynkiem szczepionek w Polsce rękę położyli lekarze rodzinni". "Mieli oni faktyczny monopol na sprzedaż szczepionek pacjentom, w dodatku bez żadnego nadzoru farmaceutycznego" - przekonywał. "Wnioskodawcy ze wstydem wycofali się z tego zapisu, ale niesmak pozostał i wątpliwości co do faktycznych intencji ustawy także" - stwierdził.

Kazimierz Kotowski (PSL) przypominał, że zasady finansowania szczepień wprowadzone w 2015 r. nie zaczęły jeszcze obowiązywać, a już czynione są starania, by się z nich wycofać, które - zgodnie z matematyką sejmową - pewnie zakończą się sukcesem rządu. Poseł pytał, czy faktycznie po analizie przepisów można powiedzieć, że zmiany które miały obowiązywać od 2017 r., są złe i nie rokujące realizacji zadań.

Marek Ruciński (N) także wskazywał, że z projektu na etapie prac w komisji wycofano artykuł dot. obrotu szczepionkami. "Pytanie brzmi, jak można było, pracując na ustawą ponad pół roku, stworzyć taki bubel" - mówił. "Czy te przepisy powstały przez przypadek? Przecież chodzi o miliony złotych" - mówił. Zapowiedział że jego klub będzie przeciwko projektowi.

Minister Konstanty Radziwiłł odpowiadając na pytania posłów, powiedział, że ustawa ma dwa cele: pierwszy to przywrócenie finansowania szczepień z budżetu państwa, tak jak jest to teraz, bo nowy przepis nie wszedł jeszcze w życie; drugi cel to "pewien krok na drodze do zrealizowania tego, co jest obowiązkiem konstytucyjnym państwa - zapewnienia świadczeń opieki zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych wszystkim obywatelom, nie tylko tym, którzy mają status ubezpieczonych".

"Sprawa dotycząca szczepionek, o której najwięcej było tu mowy, konkretnie możliwości wyłączenia spod obrotu detalicznego podawania szczepionek w gabinetach lekarskich, ma charakter drugorzędny z całą pewnością wycofanie się z tego nie wywraca istoty tej ustawy" - powiedział minister.

Rozwiązanie to, jak mówił, planowane było nie dla lekarzy, ale pacjentów. "Dzisiaj pacjent, idąc do gabinetu lekarskiego i chcąc się zaszczepić szczepionką, która nie jest w kalendarzu szczepień obowiązkowych, bardzo często może dostać receptę i musi pójść do apteki, gdzie szczepionka jest albo nie; może gdzieś indziej taniej (…). Krótko mówiąc, jak wraca do gabinetu ze szczepionką pod pachą, przepraszam za te kolokwializmy, to nie wiadomo, czy ta szczepionka nadaje się do podania" - przekonywał.

Minister ocenił, że "z całą pewnością lepiej, żeby szczepionki były dostępne na miejscu". Jak wskazywał, chodzi np. o szczepienia przeciwko grypie. "Nie chodzi o niczyje interesy, (…) chodzi po prostu o to, by pacjenci, którzy chcą i powinni zaszczepić się szczepionką zalecaną, żeby mogli zrobić to na miejscu" - podkreślał Radziwiłł.

"Tego już w projekcie nie ma, a zgodziliśmy się na to, żeby projekt szybko poszedł do przodu i nie chcieliśmy umierać za to, do czego - mogę obiecać - wrócimy" - dodał. Wyraził nadzieję, że w przyszłości akceptacja dla tego pomysłu będzie większa.

Minister powtarzał, że główną ideą projektu jest umożliwienie powszechnego nieodpłatnego dostępu do świadczeń w POZ. "Dziwi mnie niechęć do czegoś, co nazwano abolicją. (…) Jeśli chodzi o POZ, chodzi o tak małe pieniądze, że ściąganie ludzi jest droższe niż pieniądze, o które chodzi" - wyjaśniał.

Radziwiłł stwierdził, że z żalem przyjmuje dywagacje na temat obowiązkowości szczepień. "To jest sprawa apolityczna, proszę o to, żeby dziesięć razy zastanowić się, czy warto wchodzić w ten temat. (…) Medycyna oparta na dowodach mówi, że szczepienia są dobre, skuteczne i bezpieczne" - powiedział.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA