REKLAMA

Niemiecka prasa o dyskusji w Polsce: Zakaz aborcji to dogmaty zamiast rozsądku

  • Autor: PAP/GP
  • 07 kwietnia 2016 10:31
Niemiecka prasa o dyskusji w Polsce: Zakaz aborcji to dogmaty zamiast rozsądku Niemiecka prasa: Ci sami politycy, którzy ze względu na złą sytuację kobiet w Iranie, Arabii Saudyjskiej czy Pakistanie ostrzegają przed islamem, zalecają politykę rodzinną, która kieruje się religijnymi dogmatami zamiast rozsądkiem. (fot.: DIE LINKE/flickr.com/CC BY-ND 2.0)

Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" krytykuje w czwartek (7 kwietnia) plany całkowitego zakazu aborcji w Polsce, zarzucając zwolennikom tej inicjatywy, że bardziej przejmują się losem płodu niż kobiet i kierują się religijnymi dogmatami zamiast rozsądkiem.

Autorka komentarza w największej niemieckiej gazecie opiniotwórczej, Nadia Pantel, pisze o liście pasterskim polskiego episkopatu, w którym biskupi opowiedzieli się za referendum, które ma ustawowo zapisać, że kobiety mogą zostać ukarane za aborcję więzieniem nawet wtedy, gdy ciąża jest następstwem gwałtu lub kazirodztwa.

- Taką ustawę poparliby zarówno premier Beata Szydło jak i szef jej partii Jarosław Kaczyński - czytamy w "SZ".

- Wbrew pozorom spór o aborcję nie jest sporem medycznym o to, kiedy zaczyna się życie" - uważa Pantel. Zamiast dyskusji o zapłodnionych komórkach jajowych przedmiotem debaty są "poglądy moralne, uczucia religijne i wizerunek kobiet - czytamy w "SZ". Role w tej dyskusji są zdaniem autorki jasno rozdzielone - konserwatyści są przeciwko aborcji, liberałowie za.

- Przedstawiciele obu obozów krzyczą na siebie tak długo, aż zaczyna się wydawać, że jedni są za dziećmi, a drudzy przeciwko - ocenia komentatorka.

Przeczytaj: Nowoczesna chce by głos w kwestii aborcji zabrała żona prezydenta

- Nowa prawica zagospodarowała ten krzykliwy temat - twierdzi Pantel.- Amerykanin Donald Trump, Polak Kaczyński i Francuzka Marine Le Pen, a także niemiecka Alternatywa dla Niemiec są dowodem na to, że ten, kto uważa muzułmanów za problem, i sądzi, że Zachód, prowadząc politykę leseferyzmu, sam się likwiduje, jest też najczęściej przeciwko aborcji - czytamy w "SZ".

- Ta retoryka pochodzi z USA. Niewielu ludzi bronionych jest przez republikańskich jastrzębi tak żarliwie jak ci, którzy się jeszcze nie narodzili - zauważa autorka komentarza.

- Płód nie jest rzeczywiście niczemu winien - uważa Pantel, dodając, że problem polega na tym, że rozwija się on nie w probówkach, lecz w kobietach. -Ochrona kobiet wydaje się Trumpowi, Kaczyńskiemu, Le Pen i Storch (polityk niemieckiej Alternatywy dla Niemiec) mniej ważna - krytykuje komentatorka.

Powołując się na dane Instytutu Guttmachera, pisze, że w 2008 roku 20 mln kobiet musiało przerwać ciążę bez pomocy lekarza i ryzykowało życiem, ponieważ nie miały legalnej alternatywy.

Przeczytaj: Ilu posłów zagłosuje za aborcją, jeśli projekt trafi pod głosowanie?

- Ci sami politycy, którzy ze względu na złą sytuację kobiet w Iranie, Arabii Saudyjskiej czy Pakistanie ostrzegają przed islamem, zalecają politykę rodzinną, która kieruje się religijnymi dogmatami zamiast rozsądkiem - pisze Pantel.

Jak dodaje, jedyną proponowaną przez nich formą zapobiegania ciąży jest seksualna wstrzemięźliwość, jednak dla większości ludzi nie jest to żadnym wyjściem.

- Przeciwnicy seksu nie zdobędą wyborców - uważa komentatorka "SZ".

- Dlatego prawicowa kampania wyborcza w sprawach seksu koncentruje się nie na zachowaniu mężczyzny i kobiety, lecz ukierunkowana jest wyłącznie na kobiety. Róbcie, co chcecie, lecz gdy kobieta zajdzie ciążę, musi urodzić - czytamy w "SZ".

Komentatorka przyznaje, że istnieją powody skłaniające do zastanowienia się nad zaostrzeniem przepisów o aborcji, chociażby obawa, że wskutek prenatalnych testów "dar życia" otrzymywać będą tylko dzieci zdrowe w 100 procentach. Przedmiotem dyskusji nie może być jednak kwestia, czy zgwałcone kobiety powinny być zmuszane do urodzenia dziecka - zastrzega Pantel.

Publicystka zwraca uwagę, że w krajach, gdzie jako tako funkcjonuje edukacja seksualna, liczba aborcji stale spada, gdyż zmniejsza się liczba niechcianych ciąż.

- O co więc chodzi w całym tym wzburzeniu? - pyta Pantel i odpowiada:

- Ma ono więcej wspólnego z ideałem rodziny pielęgnowanym przez nową prawicę niż z realnymi problemami. Ani kawaler Kaczyński, ani rozwódka Le Pen, ani też kolekcjoner kobiet Trump nie byli zadowoleni ze swojej dożywotnio małej rodziny. Z tym większym rygoryzmem uważają teraz, że muszą przeforsować swoją wersję prywatnego szczęścia.

Skomentuj (2 komentarzy)

  • puszatek 2016-04-08 15:46:27
    Niemcy niech się zajmą swoimi problemami. Nas nie obchodzą opinie lewactwa.
  • babcia 2016-04-08 05:37:16
    A nie ma ważniejszych problemów ??????? Jak toś będzie chciał to i tak usunie !!!!!!!!!



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA