REKLAMA

Nagrania SB mają wypaczać obraz rozmów w Magdalence

  • Autor: PAP/GP
  • 24 lutego 2016 08:34
Nagrania SB mają wypaczać obraz rozmów w Magdalence - Podchodzę sceptycznie do tez o spisku (w Magdalence - red.), ale nie wątpię, że dla wielu fakt picia alkoholu przez uczestników spotkania jest na to wystarczającym dowodem. - mówi prof. Antoni Dudek z PAN. (fot.:Adrian Grycuk/wikipedia.org/CC BY-SA 3.0 pl)

Na taśmach filmowych zachowały się tylko fragmenty negocjacji w Magdalence - ok. 5,5 godziny filmu nagrywanego jawnie przez funkcjonariuszy SB - mówi prof. Antoni Dudek, współautor filmu "Taśmy z Magdalenki". Dodaje, że nagrania nieco wykrzywiają obraz, bo skupiano się na rejestrowaniu rozmów kuluarowych.

W czwartek TVP1 wyemituje film dokumentalny "Taśmy z Magdalenki". Zostaną w nim zaprezentowane dotąd niepublikowane nagrania z rozmów w ośrodku rządowym w Magdalence. Jego autorami są Cezary Gmyz, dziennikarz śledczy, oraz prof. Antoni Dudek, przewodniczący Rady IPN.

Dlaczego strona rządowa zdecydowała się na nagrywanie przebiegu rozmów w Magdalence?

Prof. Antoni Dudek: Zdecydował o tym, podobnie jak o całych rozmowach w Magdalence poprzedzających Okrągły Stół, generał Wojciech Jaruzelski. Jego ekipie palił się grunt pod nogami. Z jednej strony Gorbaczow zainicjował pierestrojkę, a z drugiej zaś pogarszały się nastroje społeczne, czego dowodem były dwie fale strajków wiosną i latem 1988 r.

To zdecydowało, że Jaruzelski podjął decyzję o rozmowach z Lechem Wałęsą i jego otoczeniem mając nadzieję, że zawarcie z Solidarnością kontraktu politycznego będzie szansą na przedłużenie rządów PZPR. Liczono też na osłabienie napięcia społecznego i wsparcie Zachodu odmawiającego po stanie wojennym udzielania kredytów dopóki nie dojdzie do porozumienia z Solidarnością.

Które momenty negocjacji zostały utrwalone na tych nagraniach?

Są to tylko fragmenty negocjacji - około pięciu i pół godziny filmu wykonywanego w jawny sposób przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Część z nich nawet widzimy na nagraniach. Nie wiemy, jak wiele zapisów z obrad się nie zachowało.

Nagrania te nieco wykrzywiają obraz, ponieważ skupiano się na nagrywaniu posiłków, przerw w obradach, rozmów kuluarowych. Mniejsza część dotyczy samych obrad, szczególnie tych, podczas których poruszano kluczowe sprawy polityczne takie jak: ordynacja wyborcza, zmiany w konstytucji, powołanie urzędu prezydenta, legalizacja Solidarności.

Dlaczego część nagrań z Magdalenki została zarejestrowana potajemnie, zaś te, które oglądamy, całkowicie jawnie?

Niestety nie znamy przyczyn takiego wyboru.

Z fragmentów nagrań wyemitowanych przez TVP Info wynika, że liderem strony opozycyjnej nie był Lech Wałęsa. Wydaje się, że kluczową rolę w kontaktach ze stroną rządową odgrywa Adam Michnik. Czy zgadza się pan z taką opinią?

Fragmenty pokazane przez TVP Info były tylko krótkim fragmentem całości nagrań przedstawiającym głównie "część biesiadną". W jej trakcie rzeczywiście Michnik jest najbardziej aktywny, jest duszą towarzystwa. Ale pamiętajmy, że w Magdalence zaczął pojawiać się dopiero w marcu 1989 r.

Oficjalnym szefem delegacji Solidarności był jednak Bronisław Geremek, choć oczywiście nieformalnym był Lech Wałęsa. Głównym negocjatorem strony opozycyjnej był Andrzej Stelmachowski i później Bronisław Geremek. Obraz Michnika jako lidera Solidarności, który wyłania się z fragmentów z TVP Info, nie odpowiada więc prawdzie, ponieważ nie są miarodajne dla całości negocjacji. Był on ich ważnym uczestnikiem, ale dopiero w końcowej fazie rozmów.

Istnienie tych taśm było ukrywane do roku 1999. W jaki sposób pojawiły się w TVP?

Generał Kiszczak przekazał te nagrania telewizji publicznej przy okazji dziesiątej rocznicy Okrągłego Stołu. Wcześniej w swojej książce opublikował zdjęcia z Magdalenki przedstawiające między innymi toasty wznoszone przez Adama Michnika. Później taśmy te były wykorzystywane bardzo rzadko, co może być zaskakujące w kontekście wagi wydarzeń w Magdalence. Pokazuje to kto rządził telewizją publiczną i jej stosunek do tych wydarzeń.

Cieszę się więc, że dwa lata temu udało się uzyskać te filmy od TVP. IPN cały czas był ich formalnym właścicielem. TVP więc od roku 2000 przetrzymywała je nielegalnie, tak jak Kiszczakowie materiały TW "Bolka". Ustawa o IPN wyraźnie stwierdza, że wszystkie materiały wytworzone przez SB muszą znajdować się w jej archiwach. Szczęśliwie jednak materiały te wróciły na właściwe miejsce i opinia publiczna będzie mogła je ocenić. Jako scenarzysta tego filmu dokumentalnego nie chcę być jego recenzentem.

Czy w filmie znalazły się komentarze historyków?

Nie. Chcieliśmy maksymalnie wykorzystać materiały archiwalne. Zawiera tylko kilkuminutowy wstęp historyczny wprowadzający w tło wydarzeń, które doprowadziły do rozmów w Magdalence. Cała pozostała część to wyłącznie oryginalne zdjęcia opatrzone napisami, ponieważ jakość dźwięku jest największą wadą tych nagrań. Uzupełnia je komentarz mojego autorstwa. Uznaliśmy, że wprowadzanie komentarza historyków nadmiernie wydłużyłoby nasz film i odbyłoby się kosztem materiałów, które pragnęliśmy zaprezentować.

Czy sądzi pan, że film ten będzie potwierdzeniem tez o zawartym w Magdalence spisku elit?

Moim zdaniem nie. W mojej opinii nie doszło tam do zawarcia spisku, ale każdy może sobie wyrobić opinię na podstawie tego co zobaczy. Każdy będzie chciał widzieć trochę co innego. Ja widzę toczące się tam negocjacje istotnego układu politycznego, który w pewnych fragmentach runął już kilka miesięcy później.

Uważam również, że doszło tam do zadzierzgnięcia powiązań politycznych i towarzyskich, które przetrwały długie lata. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że Michnik i Kwaśniewski umówili się, że ten drugi będzie pełnił urząd prezydenta przez dwie kadencje. W tym sensie mówienie o spisku jest wątpliwe. Czym innym jest "duch Okrągłego Stołu", na którym w dużej mierze zbudowano III RP. W moim przekonaniu istotą Magdalenki było założenie, że Polską do 1996 r. ma rządzić jako prezydent Wojciech Jaruzelski.

Podchodzę więc sceptycznie do tez o spisku, ale nie wątpię, że dla wielu sam fakt picia alkoholu przez uczestników spotkania jest na to wystarczającym dowodem.

Czy spotkał się pan z informacjami, że w domach dawnych funkcjonariuszy reżimu wciąż mogą znajdować się inne tego rodzaju materiały filmowe?

Raczej nie, ponieważ rozpowszechnienie kamer w latach osiemdziesiątych było niewielkie. Podejrzewam, że w domach mogą być ukryte materiały papierowe. Między podejrzeniem a pewnością jest jednak zasadnicza różnica. Być może w jakichś prywatnych archiwach znajdują się także fotografie. Jednak dostęp do kamer był wówczas bardzo ograniczony, a wiele materiałów zniszczono w 1989 r.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA