REKLAMA

Ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie wojskowej obecności

  • Autor: PAP
  • 10 lutego 2016 20:31
Ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie wojskowej obecności 10 lutego ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance. (Flickr, The U.S. Army, CC2.0)

• Zapadła decyzja ministrów obrony państw NATO w sprawie zwiększenia obecności wojsk na wschodniej flance.
• Nie postanowiono jeszcze, czy będzie to obecność stała.
• Kraje regionu muszą przekonująco przedstawiać swoje argumenty - ocenił wiceprezes think tanku CEPA Marcin Zaborowski.

- Dotychczas dyskusja dotyczyła tylko kwestii, czy należy wzmocnić obecność militarną sojuszu na wschodniej flance, dotyczyła przygotowań do operowania na wschodniej flance. Teraz mamy konkrety: Amerykanie podnieśli ostatnio fundusze na ten cel czterokrotnie do 3,4 mld dolarów, dzisiaj mamy też polityczną decyzję sojuszu, że należy te wojska rozlokować wzdłuż wschodniej flanki - powiedział Zaborowski, który jest wiceprezesem amerykańskiego think tanku Center for European Policy Analysis (CEPA).

W środę (10 lutego) w Brukseli ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance, o czym poinformował sekretarz generalny sojuszu Jens Stoltenberg. Szef MON Antoni Macierewicz uznał to za jedno z najistotniejszych działań na najbliższe lata.

- Moim zdaniem w istocie nie zapadła jeszcze decyzja, że to ma być obecność stała, na razie mówi się o obecności ciągłej - w angielskiej terminologii "persistent" - zaznaczył Zaborowski.

- Różnica - poza semantyczną - jest istotna, sprowadza się do tego, czy żołnierze będą z rodzinami. Może się wydawać, że różnica jest niewielka. Jednak w istocie przeprowadzka z rodziną na teren Polski czy któregoś z państw bałtyckich oznacza daleko idącą inwestycję, głównie ze strony Stanów Zjednoczonych - dodał.

Przypomniał, że taka formuła zadziałała w czasie zimnej wojny.

- To, co przemawia do Rosji czy innego adwersarza, to konkretna obecność wojskowa z personelem na terytorium danego państwa. To oznacza, że jakiekolwiek działanie skierowane przeciwko nam będzie natychmiast działaniem także przeciw innym sojusznikom. Teoretycznie mamy taki zapis w traktacie waszyngtońskim, ale one są teoretyczne. Natomiast, kiedy mamy fizyczną, prawdziwą obecność na terytorium Polski, to psychologicznie mamy dużo większy element odstraszania, niż to że teoretycznie są gdzieś jednostki, które pojawią się, gdy zajdzie taka potrzeba. Gwarancji takiej obecności w tym momencie jeszcze nie mamy - ocenił.

Zaborowski zwrócił uwagę, że do lipcowego szczytu NATO w Warszawie "będziemy mieć do czynienia z natężeniem amerykańskiej kampanii wyborczej, co oznacza, że kwestia NATO zostanie wykorzystana przez głównych kandydatów".

- Będziemy mieć też do czynienia z napięciami na Bliskim Wschodzie. Im więcej ataków terrorystycznych z tego regionu, tym silniejszy będzie argument np. Francji czy Hiszpanii, że należy się raczej skoncentrować na tym rejonie, a to oznacza potrzebę współpracy z Rosją. Różnie jeszcze może być. Dlatego bardzo ważne, żeby Polska, państwa bałtyckie i Rumunia - kraje, którym zależy na obecności wojskowej sojuszu - przedstawiały swój argument w taki sposób, żeby on był jak najbardziej wiarygodny. Tu ocena naszych zdolności jako sojusznika, przewidywalności naszego systemu politycznego, naszego wkładu w inne operacje sojuszu będzie bardzo istotna - zaznaczył.

Sukces polityczny

- Decyzja ministrów obrony krajów NATO jest sukcesem w wymiarze politycznym. Daje możliwość, by negocjować szczegóły techniczne dotyczące wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu - uważa prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego Zbigniew Pisarski.

- To było bardzo istotne, aby to porozumienie uzyskać. To ważna wiadomość, że udało się bez żadnego weta przejść przez proces negocjacyjny. Można powiedzieć, że to już kwestia szczegółów. Na ten moment Polska osiągnęła cel wyznaczony przed szczytem NATO w Warszawie. Należy zakładać, że do szczytu będą toczyły się negocjacje co do tych szczegółów - powiedział Pisarski.

Jego zdaniem ta decyzja nie oznacza jednak, że na terenie Polski lub innych krajów wschodniej flanki NATO powstanie nowa baza.

- Pojawiła się koncepcja, aby w ramach istniejących jednostek przeprowadzić modernizację, która uwzględni potrzeby dodatkowych żołnierzy, zwłaszcza w jednostkach międzynarodowych - powiedział Pisarski.

- To wydaje się realne, już w tej chwili - na przykładzie bazy w Łasku - widać, że jest przygotowana, doświadczona i rozbudowywana pod kątem stałej obecności samolotów wielozadaniowych - zauważył.

Wśród celów przed szczytem NATO w Warszawie w kontekście środowej decyzji Pisarski wymienił m.in. to, jaki charakter będzie miało wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu.

- Oczekuje się, aby miało wymiar międzynarodowy. Nie chodzi tylko o to, ilu żołnierzy się pojawi, ale też jakich i skąd. Według oczekiwań to powinni być żołnierze ze Stanów Zjednoczonych i takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy - mówił.

Zdaniem Pisarskiego istotne jest także, aby "wysunięte bazy - niepoprawnie nazywane stałymi - nie miały charakteru ćwiczebnego".

- Szczyt w Newport wprowadził zwiększoną liczbę ćwiczeń na wschodniej flance NATO. Chodzi o to, aby pójść krok dalej i by na miejscu był sprzęt oraz żołnierze gotowi do realizacji zadań w trybie ciągłym - zauważył.

Pisarski zwrócił uwagę także na konieczność zabezpieczenia terenu i jego obronę.

- Rosjanie obecnie gromadzą w Kaliningradzie duże zasoby sprzętu i żołnierzy, którzy w momencie kryzysowym mogą odciąć kraje bałtyckie, tym samym uniemożliwiając ich obronę - zauważył. - Dlatego priorytetem NATO w Warszawie jest, aby przygotować wschodnią flankę na takie zagrożenia i dać możliwość żołnierzom skutecznej pomocy, jeśli zajdzie taka potrzeba - dodał.

- Należy się spodziewać, że rosyjskie media będą przedstawiały gest NATO jako eskalację konfliktu. Nie miejmy złudzeń: proporcja tego, ile działań podejmuje Rosja na swojej zachodniej granicy jest niewspółmierna do tego, co robi NATO. Dziesiątki tysięcy żołnierzy zgromadzonych przy granicy z Ukrainą sami popychają kraje członkowskie NATO do realizowania takiej, a nie innej polityki - powiedział prezes Fundacji im. Pułaskiego.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA