REKLAMA

MIB chce likwidacji zjawiska eksmisji na bruk

  • Autor: PAP/JS
  • 14 czerwca 2016 07:37
MIB chce likwidacji zjawiska eksmisji na bruk Smoliński zapowiada, że w ramach programu mieszkaniowego rząd przewiduje zwiększenie dopłat do budownictwa społecznego. (fot. facebook/Kazimierz Smoliński)

• Chcemy likwidacji zjawiska eksmisji na bruk - mówi PAP wiceminister infrastruktury i budownictwa Kazimierz Smoliński.
• Zapowiada, że w ramach programu mieszkaniowego rząd przewiduje zwiększenie dopłat do budownictwa społecznego.

"Większość gmin nie stosuje instrumentu, jakim jest możliwość eksmisji do pomieszczenia tymczasowego" - wskazał wiceminister. Dodał, że resort chce wspierać gminy i przekonywać je do tego, żeby adaptowały na pomieszczenia tymczasowe lokale socjalne lub też komunalne, które są w bardzo niskim standardzie.

Smoliński wskazywał, że na ten cel gminy mogłyby wykorzystywać także tzw. lokale substandardowe. "Takie lokale należałoby wyremontować, ponieważ ich stan techniczny pozostawia wiele do życzenia; wiele z nich nie ma dostępu do kanalizacji czy mediów" - podkreślił.

Wiceminister zauważył, że niektóre gminy już korzystają z takich rozwiązań. "Do lokalu o niskim standardzie eksmituje się kilka rodzin. Można żyć w jednym pokoju z dostępem do wspólnej kuchni, łazienki i ubikacji" - tłumaczył. Dodał, że jego zdaniem takie rozwiązanie jest dużo lepsze niż eksmisja "na bruk", czy przeniesienie do noclegowni. "Nie ma komfortu, ale można żyć. Jest dach, ogrzewanie, jest dostęp do mediów. Takich lokali nam brakuje" - podkreślił.

W ramach zapowiedzianego niedawno przez rząd zwiększenia wsparcia dla społecznego budownictwa czynszowego, samorządy będą mogły wnioskować o dofinansowanie w wysokości 35-55 proc. kosztów budowy mieszkań komunalnych. Samorządy, spółki gminne i towarzystwa budownictwa społecznego mogą ubiegać się o preferencyjne kredyty w Banku Gospodarstwa Krajowego na budowę mieszkań komunalnych na lepszych niż dziś warunkach.

Zobacz też: Smoliński: W Polsce należałoby budować ok. 300 tys. nowych mieszkań rocznie

W przypadku budowy noclegowni dopłaty miałyby pokrywać 55 proc. inwestycji, bowiem jak dodał Smoliński: "Chcemy, aby takich lokali powstawało więcej".

Jak wskazywał wiceminister, środki finansowe na wspieranie istniejących narzędzi oraz nowych, powstających instrumentów związanych z dopłatami dla budownictwa społecznego, miałyby pochodzić z budżetu państwa. W tym kontekście zapowiedział m.in., że rząd chce także "trochę zwiększyć" pulę środków na preferencyjne kredyty dla gmin realizujących społeczne budownictwo czynszowe.

Z szacunków MIB wynika, że statystyczny deficyt mieszkaniowy to aktualnie około 0,5 mln mieszkań. Ale biorąc pod uwagę "wypadanie" starzejącego się zasobu mieszkaniowego z rynku i potrzebę zastępowania mieszkań o niskim standardzie, potrzeby mieszkaniowe są określane na od jednego do kilku milionów nowych mieszkań.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (2 komentarzy)

  • Meme 2016-06-18 07:35:40
    A dla musimow to macie mieszkania zadarmo moze pierw swich ludzie nie wyzucac na ulice wstyd
  • eugeniusz 2016-06-14 11:54:48
    Szanowny Panie Ministrze! Ośmielam się zwrócić uwagę na niewłaściwość sfomułowanych wniosków, które wydają się wynikać wprost z aktualnej (w tym Pana Ministra) oceny sytuacji. 1. “Chcemy likwidacji zjawiska eksmisji na bruk”. Brawo, jeśli naprawdę Pan/Państwo chcecie, to nie widzę najmniejszego problemu. Nie będę podpowiadać które przepisy poprawić, gdyż za takie podpowiedzi daje Pan pracownikom duze pieniądze, a bywa i tak, że słucha Pan chętnych na ubiciu kasy, w zamian za “rządowe poparcie”. 2. “Rząd przewiduje zwiększenie dopłat do budownictwa społecznego”. Brawo, chwalebne, ale od razu musi powstać pytanie, czy wydane środki są faktycznie potrzebne w sytuacji gdy hasło “budownictwo społeczne” nie jest wystarczająco skonkretyzowane (katolog pojęć używanych otwarty, a kolejni “mówcy” tylko dodają swoje wydumania). 3. "Adaptowanie na pomieszczenia tymczasowe lokali, które są w bardzo niskim standardzie” budzi już poważne wątpliwości. Nie tylko z powodu “standarów technicznych”, ale, a może przede wszystkim, z powodów czysto ludzkich, które, jak mi się wydaje nie wymagają rozwinięcia. Rozumiem, że być może posiada Pan Minister wiedzę jak znaczna jest liczba obuwateli “korzytsjących ze wspólnego kibelka”, ale od tego stanrdadu, tak mi się przynajmniej wydaje, powinniśmy odchodzić, za wszelką cenę. 4. Obawiam się, że triumwirat (samorządy, spółki gminne i TBS-y) nie zasługuje na wsparcie dofinansowaniem kosztów budowy na wskazanym poziomie (troche dziwna rozpiętość: od 30-55%). Po pierwsze, z tego powodu, że Gminy (ich córki) budują bardzo drogo. Po drugie, że w bardzo, bardzo wielu Gminach “stoi” niesprzedanych od kilkudziesięciu do nawet setek, czy tysięcy nowych (lub zregenerowanych) domów. Po trzecie, że Gminy, działaniami swoich właściwych (dla obszaru nieruchomosci i nie tylko) urzędników, przyczyniły się niewątpliwie do rozwoju zjawisk patologicznych w szerokim pojęciu obszaru “nieruchomości”. Obejmuje ten ktalog min. takie czynności jak: niewłaściwe decyzje uwłaszczeniowe, niski poziom zarządzania przejętymi nieodpłatnie nieruchomosciami, kontrowersyjne scalenia i podziały nieruchomości, minimalną aktywność w prawidłowym przejmowania zasobów po byłych przedsiębiorstwach państwowych, kontrowersyjne działania promocyjne, czy też w inny sposób “wspierające” przedsiębiorczość, po nagminne, a niekiedy karykaturalne, stawanie w kontrze (lub uwielbieniu, jak Kto woli) do strony rządowej. 5. Uruchamianie nowych transzy kredytowych, moim zdaniem, powinno się zaczynać od zakończenia, a przede wszystkim oceny (a jest co oceniać w działalności “mieszkaniowo-rządowej piramidy finansowej” od początku lat dziewięćdziesiątych), dotychczasowych akcji kredytowych na krajowym podwórku. W implikacji, powinniśmy uzyskać opinię Rządu R.P. zarówno o udziale jego decyzji w skutkach, jak też BGK i Banków kredytujacych dotychczasowe przedsięwzięcia, zwanych błędnie “preferencyjnym wsparciem”. 6. Pewnym jest, że Rząd nie wie ile i jakich mieszkań powstać powinno. Wiemy tylko, że kiedyś formułowano zapotrzebowanie na poziomie 3 mln. Potem następowały korekty w dół, a jeszcze całkiem niedawno mogliśmy usłyszeć o liczba przynajmniej dwukrotnie większych niż przytaczane ok. 300 tys. nowych mieszkań rocznie. Przy czym, tu akurat wydaje się być pewnym, że liczby zależą od jakości “doradców”. “Doradcy rządowi” powinni najpierw uderzyć się w pierś za tzw. mieszkania zakładowe. Ta swoista epopeja trwa już ponad 25 lat, a ani rząd, ani tzw. właściwe Ministerstwa, ani inni “politycy” nie są w stanie podać, ani liczby (pow.) gruntów Skarbu Państwa, który często przejęły “firmy koguciki”, ani liczby mieszkań zakładowych przekształconych we własność na podstawie właściwych ustaw. 7. Szacunki MIB nalezy traktować z bardzo, bardzo dużą dozą nieufności. Głównym powodem zastrzeżeń powinien być fakt, że tzw. właściwe resorty, w kwestii np. ww. mieszkań zakładowych, podawały bardzo różne “informacje”, najczęściej tłumacząc się “brakiem wiedzy”. Można (choć niesłusznie) by “przymknąć oko” na ten katalog mieszkań. Nie sposób jednak przejść obojetnie obok faktu, że ze Skarbu Państwa “wyparowało” bardzo wiele powierzchni gruntów, o różnym stanie przeznaczenia (nie tylko przemysłowo-produkcyjnym). Jak Pan Minister poda jakieś, choćby ogólne dane (tak za lata 1989-2015), można będzie być wdzięcznym. Ale skąd tu informacje jak bardzo liczni poprzednicy (w tym Koledzy i Przyjaciele akt. rządzących) prosily (pisemnie i ustnie) o takie informacje (!?) wnioskodawców. Dziwne? Nie, nieco straszne, ale prawdziwe. Czas kończyć na dziś. Sytuację mieszkaniową niesposób traktować w oderwaniu od całości państwowego gospodarstwa. Od złotej zasady “zrównoważonego rozwoju”. Nie powinno być zatem mowy o jakimkolwiek “poprawianiu standardów w sytuacji gdy więcej gruntów posiada uregulowany stan prawny, bo za tym “pójdą” koszty odłożone tylko w czasie. Nie ma mowy, w sytuacji, gdzie dbałość o efektywność enegetyczną budynków (proste, pomijane zbyt często u Nas parametry), zastępuje się styropianowymi okładkami, naciąganymi audytami oraz akcjami kredytowymi “termo”. Po takich “panaceum” efektem są wyłącznie wielodziesięcioletnie spłaty kredytu, oraz konsumowanie “efektów cieplnych” przez stale rosnące taryfy, z rzadka tylko kwestionowane przez właściwych użytkowników i Urzędy Jak można rozwijać budownictwo mieszkaniowe w sytaucji gdy Gminy wykazują olbrzmie niedołęstwo śmieciowe, jakże często z wykorzystaniem ww. “kontry do Rządu”, przy stosowaniu niezbyt jasnych procedur liczenia śmieci? Jak można w ogóle mówić o “budowaniu” w sytuacji gdzie podstawowe jego parametry (woda, kanalizacja, gaz, prąd lub ww. ciepełko) podlegają procesom zarządczym daleko odbiegajacym od możliwości ich określenia jako optymalne, lub konkurencyjne? W końcu, jaka tu optymalizacja, jaka konkurenycyjnosć, jakie prawo, skoro np. takie spółdzielnie mieszkaniowe dostały “za darmochę” bardzo wiele gruntów, gdy faktycznie zabudowanych jest kilka, no dobrze: kilkanaście procent, ich powierzchni. Co z resztą? Zutylizowano?



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA