REKLAMA

Marek Sawicki o rządzie PiS, Morawieckim i PKB: "To nie wróży dobrze programowi 500 plus"

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 04 listopada 2016 07:09
Marek Sawicki o rządzie PiS, Morawieckim i PKB: "To nie wróży dobrze programowi 500 plus" Z jednej strony mamy wyjątkowo ambitny plan Morawieckiego, z drugiej natomiast spowolnienie gospodarcze i hamujący PKB. To nie wróży dobrze realizacji programu 500 plus - mówi Marek Sawicki /Fot.:psl.pl/

– Z jednej strony mamy wyjątkowo ambitny plan Morawieckiego, z drugiej natomiast spowolnienie gospodarcze i hamujący PKB. To nie wróży dobrze realizacji programu 500 plus – mówi w rozmowie z Parlamentarny.pl Marek Sawicki (PSL), minister rolnictwa w rządzie Ewy Kopacz.

Czy rząd PiS ma dla Marka Sawickiego jakieś plusy?

Marek Sawicki: – Program 500 plus i kontynuowanie kosiniakowego programu tysiąca zł przez rok dla niepracujących matek rodzących dzieci uznajemy za dobrą stronę działań tego rządu z oczywistymi uwagami co do tego programu.

Chodziło o dwie kwestie. Postulowaliśmy, aby objąć programem wszystkie dzieci albo chociaż wprowadzić rozwiązanie, że w przypadku pierwszych pociech będzie obowiązywała zasada „złotówka za złotówkę”.

O jakim dodatku kosiniakowym pan mówi?

- Od 1 stycznia 2016 r., po wejściu w życie nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych opracowanej przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, prezesa PSL, stanowiącej, że każda matka, która nie pracuje, a urodzi dziecko, przez rok dostaje na nie od państwa tysiąc zł dodatku.

Chodzi przede wszystkim o studentki, osoby niepracujące, żony rolników, które wcześniej takiej pomocy nie dostawały. Przy kosiniakowym, tak samo jak przy dodatkach z pomocy społecznej, zastosowano wariant „złotówka za złotówkę”.

Dotychczas, gdy rodzina przekraczała próg dochodowy, traciła prawo do zasiłku rodzinnego i dodatków do zasiłku. Dzięki wprowadzeniu tej zasady zasiłek nie będzie już odbierany, a jedynie stopniowo obniżany wraz ze wzrostem dochodu. Za każde przekroczenie progu o 10 zł, kwota świadczeń przysługujących rodzinie będzie pomniejszana o 10 zł. Rząd PiS szczęśliwie nie zlikwidował tego dodatku.

Jakie jeszcze plusy w działaniu rządu przez ten rok pan dostrzega?

– To właściwie wszystko, co można dobrego powiedzieć o dokonaniach PiS w ciągu ostatniego roku.

Dużo tego nie było.

– Według mnie najbardziej niebezpieczny dla Polski jest brak odpowiedzialnej, stabilnej polityki zagranicznej. Ogłoszona teoria Międzymorza, z której od razu wyłączyli się Słowacy i Czesi, a z drugiej strony opieranie się przy propagowaniu tej idei na porozumieniach z Turcją Erdogana i Finlandią, to trochę za mało, by plany te stały się rzeczywistością.

Nie poprawiliśmy relacji z naszymi najważniejszymi sąsiadami z Niemcami i Rosją. Rząd nie wykonał dobrze swoich zadań w sprawie wsparcia demokratyzacji Ukrainy. Polityka zagraniczna jest dziś totalnie rozsypana.

A gospodarka? PiS twierdzi, że ma się na tym polu czym pochwalić. 

– Tak naprawdę kwestie gospodarcze to drugi niepokojący element. Z jednej strony mamy wyjątkowo ambitny plan Morawieckiego, z drugiej natomiast spowolnienie gospodarcze i hamujący PKB. To nie wróży dobrze realizacji programu 500 plus.

Zwłaszcza w sytuacji, kiedy ze strony ministra Morawieckiego i otoczenia premier Szydło płyną sprzeczne sygnały w zakresie przyszłego systemu podatkowego. Stąd duża niepewność przedsiębiorców i brak inwestycji.

Czytaj też: Sędzia TK domaga się przeprosin od posła PiS

To z kolei przekłada się na niższe PKB i jeśli inwestycji nie będzie w kolejnych latach, przy braku uruchamiania środków unijnych, to Polsce grożą poważne problemy gospodarcze.

Trzeci obszar, który mnie ogromnie niepokoi, to kwestie całego rolnictwa. Nie utrzymano dyscypliny w zakresie ochrony polskiego rolnictwa przed afrykańskim pomorem świń. Nie wprowadzono żadnych nowych elementów w zakresie poprawienia dochodowości czy konsolidacji w zakresie promocji eksportu.

Obiecano rolnikom ceny minimalne gwarantowane, których nie ma, a na wielu rynkach rolnych mamy takie właśnie ceny minimalne. Ze strony rządu brakuje pomysłu w tym obszarze.

Takich przykładów psucia państwa jest wiele więcej.

Ten najważniejszy pana zdaniem?

– To naruszenie trójpodziału władzy. Jedno z kluczowych przewinień rządu, ale społecznie skutecznie wygrane przez PiS. Gdyby w kwestii TK naprawa nastąpiła przy pierwszej ustawie, można by powiedzieć, że była to pomyłka przy pracy.

Tak się jednak nie stało. Dziś wyraźnie widać, że demontaż prac TK jest realizacją zamierzeń z 2006 r. Uchwalono już cztery ustawy w tej sprawie, kolejne dwie są w zapowiedzi i wszystkie niekonstytucyjne.

O co zatem chodzi?

– Orban u siebie unieważnił Trybunał Konstytucyjny. Gdyby tylko chodziło o TK, to mając nadzieję, że rządy PiS nie będą dłużej trwały niż cztery lata, dałoby się to szybko odwrócić i naprawić.

Problem w tym, że TK jest w opinii PiS tylko sondażem, jak daleko można posunąć się w upolitycznieniu i partyjnym ukadrowieniu sądów. Brak TK przy niezależnych sądach jeszcze nie załamie demokracji, ale brak TK czy polityczny TK oraz polityczne sądy, to dla opozycji i obywateli groźny sygnał, który powinien zmusić do zastanowienia się, co się w państwie dzieje.

Który minister w tym rządzie zasługuje według pana na dymisję w pierwszej kolejności?

– Jest jedna osoba, która powinna podać się do dymisji, ale na to nie ma nawet co liczyć z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że to on rządzi całym tym bajzlem, a po drugie, nie ponosi za psucie państwa odpowiedzialności konstytucyjnej. Chodzi o prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

O Witoldzie Waszczykowskim, ministrze spraw zagranicznych, oraz Antonim Macierewiczu, ministrze obrony narodowej, nie ma przy tym co wspominać.

Prezes Jarosław Kaczyński toleruje wszelkie kontrowersyjne działania i wypowiedzi swoich ministrów. Wypowiedziami o Mistralach przekazanych za dolara Rosjanom przez Egipt nikt w PiS się nie przejął. Dlaczego?

- To, że Antoni Macierewicz jest politykiem najmniej wiarygodnym, jeśli chodzi o liczących się polityków ostatniego 27-lecia, nie jest rzeczą nową. Przykładem lustracja przeprowadzona tylko po to, żeby jej nie było, tak jakby na życzenie Sowietów.

Następnie likwidacja WSI z ujawnieniem naszych agentów kontrwywiadu i tajników współpracy międzynarodowej, za to w normalnych warunkach każdy minister dostałby Trybunał, a przynajmniej służby specjalne by się z nim rozliczyły. U nas wszystko przeszło Antoniemu Macierewiczowi bezkarnie.

Czytaj też: CETA, błędy w tłumaczeniu.Tyszka Kukiz`15: Dyskutowaliśmy o niewłaściwej umowie

Kolejne kwiatki z tej łączki to doniesienia o Mistralach. To kompletna kompromitacja ministra obrony, który nie wie, jak działają podstawowe instrumenty kontraktów zbrojeniowych.

A jednak minister Macierewicz za swoje działania dla bezpieczeństwa kraju dostał tytuł „patriota roku 2016”.

– Mało kto o tym mówi, ale w pierwszym półroczu 2016 r. Polska przewodniczyła pracom Konferencji Rozbrojeniowej ONZ. Wszystko wskazuje na to, że minister Macierewicz odwołując zakup Caracali i ośmieszając sprawę z Mistralami, stanął jak gdyby na czele frontu rozbrojenia polskiej armii, dając innym przykład – róbcie podobnie.

Tylko tak można uzasadnić tę cyniczną ironię w sprawach bezpieczeństwa.

Skąd to zaufanie Jarosława Kaczyńskiego do Antoniego Macierewicza? Jest on członkiem ścisłego zakonu PC, może popełnić każdą głupotę, bo członkowie ścisłego zakonu PC mogą sobie pozwolić na więcej.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA