REKLAMA

Ma powstać wspólna unijna straż graniczna. Znamy szczegóły i opinię Fronteksu na temat kanału przerzutowego przez Polskę

  • Autor: Justyna Sobolak
  • 28 stycznia 2016 10:07
Ma powstać wspólna unijna straż graniczna. Znamy szczegóły i opinię Fronteksu na temat kanału przerzutowego przez Polskę Nowe rozporządzenie ma wejść w życie do końca czerwca 2016 roku. (fot. frontex.europa.eu)

• UE zakłada powołanie jednej, wspólnej straży granicznej do ochrony unijnych granic.
• Europejska Straż Granic i Wybrzeża miałaby zastopować falę nielegalnej imigracji do krajów wspólnoty.
• Nowe rozporządzenie ma wejść w życie do końca czerwca 2016 roku.

Informacje o planowanych przez Unię Europejską działaniach, pojawiły się w piątkowym wydaniu brytyjskiego „Financial Times’a”. Gazeta donosi, że UE planuje powołanie jednej, wspólnej straży granicznej do ochrony granic. Miałaby funkcjonować pod nazwą Europejskiej Straży Granic i Wybrzeża i zastąpić obecnie funkcjonującą agencję Frontex.

O utworzeniu europejskiego korpusu straży granicznej mówiło się już w październiku. Z takim pomysłem wyszła Francja. Proponowała ona wzmocnienie Fronteksu oraz utworzenie pod egidą agencji korpusu funkcjonariuszy, którzy wspieraliby państwa np. w obliczu dużego napływu imigrantów. Ten pomysł wraca i wszystko wskazuje na to, że ma możliwość szybkiego wejścia w życie.

Rozszerzenie kompetencji Fronteksu

O szczegóły pytamy agencję Frontex, której w głównej mierze dotyczy rozporządzenie.

– Propozycja UE to propozycja rozszerzenia kompetencji i działalności agencji Frontex. Jak będzie nazywała się w przyszłości agencja, jeszcze zobaczymy. Na razie w propozycji pojawiła się nazwa robocza: Europejska Straż Granic i Wybrzeża – mówi Ewa Moncure z agencji Frontex. W rozporządzeniu UE pojawił się zapis, że nowa agencja miałaby siedzibę w Warszawie – w tej kwestii nie byłoby więc żadnej zmiany (obecnie siedziba Fronteksu mieści się w stolicy Polski).

– Jeśli chodzi o nowe kompetencje… Agencja miałaby do swojej dyspozycji pulę pograniczników. W tej chwili przy każdej operacji wysyłamy zapytania do krajów członkowskich, prosząc o ekspertów, żeby można ich było wysłać do Grecji czy Włoch. Po zmianach taka pula byłaby stała i liczyłaby około 1500 oficerów, którzy mogliby być wysyłani na różne operacje Frontexu – mówi Ewa Moncure.
 
Wysłanie pomocy do decyzji KE
 
Największe kontrowersje wzbudza kwestia mechanizmu uruchamiania działalności europejskiej straży granicznej. – W obecnej chwili nie możemy uruchomić operacji, dopóty, dopóki kraj członkowski nie poprosi o taką operację. To jest zawsze decyzja suwerennego państwa. Po zmianach nadal by tak było, natomiast większą rolę pełniłaby Komisja Europejska. Jeśli po przeprowadzonej przez KE analizie i ocenie ryzyka okazałoby się, że problem na granicy jest bardzo poważny, i kraj nie może sobie z tym poradzić, byłaby możliwość większej decyzyjności. Gdyby kraj się nie godził na pomoc, Komisja miałaby możliwość wywierania presji, której w tej chwili nie ma – słyszymy we Fronteksie.

Straż graniczna UE już w czerwcu?
 
Unijni pogranicznicy mieliby też zyskać nowe kompetencje. Mogliby sprawdzać dane osobowe osób przekraczających granice. Teraz nie mogą tego robić.  – Mamy bardzo trudną sytuację, gdyż nasi oficerowie nie mają prawa przetwarzania danych osobowych, czyli sprawdzania danych osób/migrantów na granicy. W tej chwili w Grecji pracuje 400 osób, na samym Lesbos mamy 100 oficerów, którzy zajmują się rejestracją migrantów, którzy tam przypływają. Ale oficerowie nie mogą sprawdzić ich w bazach danych. A w obliczu zagrożenia terroryzmem jest to niezwykle istotne – mówi Ewa Moncure. W unijnych propozycjach pojawił się też zapis o większej integracji Fronteksu ze służbami celnymi oraz rozbudowie komórki, która zajmowałby się powrotami uchodźców do krajów pochodzenia. – To wszystko na razie pod dyskusję. Prezydencja holenderska powiedziała, że chcą zamknąć nowe rozporządzenie do końca czerwca. Zobaczymy. Dyskusje się już zaczynają – słyszymy we Fronteksie. 

PiS przeciwko wspólnej straży

Rzeczywiście - dyskusja już jest i jest... ciekawa. Pomysł powołania Europejskiej Straży Granicznej skomentował... śmiechem prezydent Czech Milosz Zeman. Co prawda uznał, że sam pomysł takiej formacji jest wart rozważenia, jednak zaznaczył, że proponowana liczebność służby - 1500 funkcjonariuszy - jest po prostu śmieszna. Prezydent Czech argumentował, że przemytników ludzi w Europie jest ponad 30 tysięcy. Półtoratysięczna służba nie będzie w stanie sprostać wyzwaniom. Zeman pytał retorycznie, od czego wszystkie kraje europejskie, a przede wszystkim Grecja, mają swoje armie?

Do sprawy powołania Europejskiej Straży Granicznej odniósł się także minister Mariusz Błaszczak. Ten temat był poruszony podczas spotkania ministrów spraw wewnętrznych państw UE w Amsterdamie. Minister przypomniał, że PiS od dawna był przeciwny temu pomysłowi. Jego zdaniem nie może być tak, że Komisja Europejska będzie wysyłała pograniczników do suwerennych państw bez ich zgody. Jednocześnie przypomniał, że dla Polski najważniejsza jest ochrona naszych granic i zapewnienie bezpieczeństwa Polakom. Jak mówił, pogląd Polski podzielają też inne kraje UE.

- Bardzo się cieszę z tego, że pogląd rządu polskiego mówiący o tym, iż (...) wbrew woli państwa członkowskiego straż (przybrzeżna UE) nie może się pojawić na jego terenie, zwycięża. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że większość podzielała stanowisko polskie, że oczywiście trzeba pomagać (...), ale wyłącznie wtedy, gdy państwo-gospodarz sobie tego życzy, a nie w sytuacji, w której tego życzenia nie ma - mówił dziennikarzom.

Nowy kanał przerzutowy?

Polscy pogranicznicy i celnicy na razie sprawy nie komentują. Czekają na decyzje UE w tej sprawie i ostateczne odniesienie się do nich polskich władz. Sprawa może być jednak dla Polski istotna. Coraz więcej mówi się o tym, że wkrótce może powstać nowy kanał przerzutowy uchodźców: przez Polskę i Ukrainę. Frontex zapewnia jednak, że na razie takiego zagrożenia nie ma. – Wszystko jest możliwe, natomiast nie ma takich przesłanek w tej chwili. Mamy dział analiz oceny ryzyka i nie płyną z niego takie sygnały. Na razie dalej podstawowym kanałem jest morze. Pogoda jest fatalna, mimo to 1000 osób dziennie przypływa. Trzeba pamiętać, że najpierw używa się kanałów wypróbowanych, a więc do Bułgarii czy Grecji. Tam jest największa presja – mówi Ewa Moncure.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA