REKLAMA

Kampania wyborcza: Wyborów nie da się wygrać na Facebooku, ale bez Facebooka można je przegrać?

  • Autor: Wojciech Kwinta
  • 08 października 2015 16:48
Kampania wyborcza: Wyborów nie da się wygrać na Facebooku, ale bez Facebooka można je przegrać? - Wyborów nie da się wygrać na Facebooku, a z drugiej strony bez wykorzystania narzędzi oferowanych przez nowoczesne technologie nie da się ich wygrać – komentuje Jarosław Flis, politolog i komentator polityczny.

W nowożytnym świecie wybory to już nie tylko plakaty i billboardy, konwenty i spotkania regionalne, czy reklamy i wystąpienia w telewizji i radiu. To także nowe technologie, Internet, media społecznościowe – cały arsenał marketingu politycznego. Pojęcia z biznesu przenikają w świat polityki, nie tylko ze względu na modę, ale także z powodu korporyzacji partii politycznych i zestawu skutecznych marketingowych narzędzi.

W trakcie ostatnich wyborów do Europarlamentu i prezydenckich nieoczekiwanie sukces odniosły ugrupowania Janusza Korwina-Mikkego i Pawła Kuzkiza. Pierwszy wprowadził posłów konserwatywnej prawicy na salony polityki europejskiej, drugi – pojawiając się niemal znikąd i posiłkując pozycją znanego piosenkarza – zyskał pokaźne poparcie wyborców z szansami na wejście bezprogramowego ugrupowania do Sejmu.

– Współczesne technologie i media społecznościowe pomagają jak narzędzie, które jednak trzeba sensownie wykorzystać. Ale w rzeczywistości to tylko jedna ze składowych w wyborczych zmaganiach. Wyborów nie da się wygrać na Facebooku, a z drugiej strony bez wykorzystania narzędzi oferowanych przez nowoczesne technologie nie da się ich wygrać – komentuje Jarosław Flis, politolog i komentator polityczny.

Nowe technologie dla wszystkich

Media społecznościowe jako ważny instrument we współczesnym marketingu politycznym wskazuje Ryszard Kessler, specjalista marketingu politycznego. – Dziś są w nich obecni wszyscy, nawet ci, którzy do niedawna o roli nowych mediów nie byli przekonani – tłumaczy.

Podkreśla jednak, że liczy się też umiejętność wykorzystania potencjału nowoczesnych mediów. – Strony czy profile powinny być przejrzyste, zrozumiałe i aktualizowane na bieżąco. Ważne, czy działania prowadzi sam kandydat, czy wynajęta firma – prędzej czy później takie fakty wychodzą na jaw, a polityk korzystający z usług zewnętrznych traci na wiarygodności – mówi Ryszard Kessler.

Specjaliści podkreślają, że w pewnych środowiskach, szczególnie młodych ludzi obeznanych z Internetem i na co dzień korzystających z mediów społecznościowych liczy się mocny, krótki przekaz. Dobrze trafiony, złośliwy i jednocześnie zabawnym mem (ogólnie zdjęcie z dorobionym opisem), może mieć większą siłę rażenia, niż poważne i rzetelne analizy.

Liczą się emocje

– To ważny wpływ na emocje społeczne – jeśli uda się je wywołać, to media społecznościowe stają się platformą do masowego przekazywania takich informacji. Część użytkowników mediów społecznościowych to „elektorat hecy”, na który przekazy emocjonalne działają silniej niż racjonalne wyjaśnienia – mówi Jarosław Flis. Dodaje, że inaczej walczy się o bezwzględną przewagę w wyborach, a inaczej o przekroczenie progu wyborczego. W pierwszym przypadku nowe techniki marketingu politycznego mogą pomoc, ale nie przeważą, jednak w drugim mogą stanowić o być albo nie być.

Tę praktykę znają dobrze partie polityczne. – Internet ułatwia komunikowanie się z wyborcami, to znacznie łatwiejsze niż poprzez tradycyjne media, i tu najważniejszą rolę odgrywają media społecznościowe. Jednak w kampaniach nie można zaniedbać tradycyjnego kontaktu z wyborcami, ponieważ wielu z nich liczy właśnie na spotkania bezpośrednie, wielu jest wykluczonych cyfrowo, a wśród osób korzystających z Internetu nie wszyscy znają Facebook czy inne media społecznościowe. Z kolei Twitter jest świetnym i szybkim narzędziem do informowania dziennikarzy i grup opiniotwórczych, wśród typowych użytkowników nie jest jeszcze tak popularny – uważa Adam Bielan, europoseł i wiceprezes partii Polska Razem - Zjednoczona Prawica.

Przede wszystkim liczy się wyborca

Z kolei lewicowa Partia Razem stawia na bezpośrednie kontakty z obywatelami. – Korzystamy z nowoczesnych technologii, Facebooka i Twittera, nie mamy wielkich billboardów, nie rozwieszamy masy plakatów, ale przede wszystkim działamy na ulicach, bezpośrednio docierając do potencjalnych wyborców – mówi Marta Nowak, rzeczniczka prasowa ugrupowania. Dodaje, że młoda organizacja skupia specjalistów i ludzi dobrej woli, nie mając za sobą wsparcia wielkiej finansjery czy najważniejszych mediów. Korzysta z tych możliwości jakie współczesny świat daje praktycznie wszystkim.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA