REKLAMA

Kaczmarczyk: Budżet obywatelski nie powinien być polityczny

  • www.portalsamorzadowy.pl
  • Autor: PortalSamorzadowy.pl (Michał Nowak)/AT
  • 01 czerwca 2016 16:25
Kaczmarczyk: Budżet obywatelski nie powinien być polityczny Minister Wojciech Kaczmarczyk twierdzi, że zadania z budżetu obywatelskiego trzeba realizować niezależnie od ponoszonych kosztów politycznych (fot. ptwp)

• Budżety partycypacyjne stały się popularnym narzędziem politycznych kampanii wyborczych, ale nie zawsze służą aktywizacji społeczności lokalnych.
• Budżet obywatelski nie posiada odgórnie ustalonych regulacji, dlatego samorządy uprawiają samowolkę, wprowadzając własne zasady.
• Każdy projekt reprezentuje mniejszą lub większą grupę interesu, więc projekty indywidualnych mieszkańców mają małe szanse konkurowania z dużymi grupami lobbingu.

Do niedawna pojęcie budżetu obywatelskiego traktowano w Polsce jako egzotyczną nowinkę, ale obecnie trudno znaleźć gminę, która nie korzystałaby z tego narzędzia. Przy okazji można zauważyć, że każdy samorząd realizuje ideę budżetu obywatelskiego po swojemu, ponieważ nie ma odgórnie ustalonych regulacji w tym zakresie. W ten sposób niejednokrotne rodzą się problemy.

Samorządowcy podkreślają, że nie wszystkie projekty budżetu obywatelskiego muszą być realizowane, nawet jeśli początkowo przejdą przez proces weryfikacji. Wszystko zależy od strategii miasta. Przy okazji, to kolejny element, któremu brakuje regulacji.

Czytaj też: Pełnomocnik rządu ds. kobiet wystąpił na VIII Kongresie Kobiet

– Musi być zgodność projektu obywatelskiego ze strategicznymi projektami miejskimi – podkreśla Joanna Erbel, ekspert ds. budżetu partycypacyjnego przy prezydencie Warszawy. – Mieliśmy raz sytuację, gdy zgłoszono projekt pod nazwą „osiedle kontenerowe”. Miałoby się ono znajdować na obrzeżach dzielnicy i tam mieliby spać wszyscy pijacy. Ten projekt był sprzeczny z naszą polityką mieszkaniową, więc został odrzucony. Jeśli projekt się nie zgadza ze strategicznymi dokumentami miasta, to jest on odrzucany, bo takie jest prawo – dodaje.

Mirosław Soborak, wiceprezydent Częstochowy również twierdzi, że bez względu na to, czy budżet obywatelski ma charakter plebiscytowy czy nie, projekty nie mogą łamać prawa miejscowego. Nieco odmienne spojrzenie prezentuje minister Wojciech Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania.

– Budżet obywatelski nie powinien być polityczny, ale właśnie obywatelski – zaznacza minister. – Takie postępowanie łamie jedną ważną wartość we wspólnocie, jaką jest kapitał społeczny. Jeśli się umawiamy na coś, to starajmy się to realizować niezależnie od kosztów politycznych, jakie dana władza ponosi, oczywiście w ramach prawa – twierdzi Kaczmarczyk.

Szerzej na problem patrzy Grzegorz Makowski, dyrektor Programu Odpowiedzialne Państwo w Fundacji im. Stefana Batorego: – Problemem budżetów obywatelskich może być ich tryb. U nas utarł się model plebiscytowy, trochę w formie konsultacji. Kłopot polega na tym, że z przepisów ustaw samorządowych nie wynika, że wyniki konsultacji muszą być wiążące w kwestiach budżetowych. To może być furtką dla złej woli, żeby obcinać czy omijać te budżety – ostrzega Makowski.

Z kolei Anna Karłowska z fundacji Napraw Sobie Miasto zwraca uwagę na postawę samych mieszkańców, którzy często nie rozumieją mechanizmu działania budżetów obywatelskich. – Mieszkańcy czasem nie rozumieją konsekwencji swoich decyzji. Mają pomysł na jakiś projekt, ale do końca nie wiedzą, jakie może wywołać skutki i co się może z nim wiązać. Ważne jest potem zarządzanie realizacją tego projektu, choć mieszkańcy nie zawsze zdają sobie z tego sprawę i pojawiają się problemy z koordynacją danego zadania – mówi Karłowska.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA