REKLAMA

Incydent z kampanii Anny Marii Anders doczekał się sprawy sądowej

  • Autor: PAP/GP
  • 04 maja 2016 12:28
Incydent z kampanii Anny Marii Anders doczekał się sprawy sądowej Jak poinformował w środę (4 maja) rzecznik podlaskiej policji, badająca sprawę suwalska policja uznała, że trzy osoby swoim zachowaniem w tamtejszym Archiwum Państwowym naruszyły przepisy kodeksu wykroczeń. (fot.:youtube.com)

• Zakłócenie okrzykami i doprowadzenie do przerwania otwarcia wystawy poświęconej generałowi Władysławowi Andersowi w Archiwum Państwowym Suwałkach (Podlaskie) - takie zarzuty z kodeksu wykroczeń postawiła trzem osobom policja.
• Sprawa trafiła do sądu.

Chodzi o incydent z 4 marca, który był ostatnim dniem kampanii wyborczej w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu obejmującym część województwa podlaskiego.

Kandydatka PiS Anna Maria Anders, która ostatecznie mandat zdobyła, uczestniczyła wtedy w Suwałkach w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" poświęconej jej ojcu - generałowi Andersowi. Wraz z nią, m.in. szefowie MSWiA - minister Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

Otwarcie ekspozycji zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciw prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Były to osoby starsze, część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD).

Jak poinformował w środę (4 maja) rzecznik podlaskiej policji Andrzej Baranowski, badająca sprawę suwalska policja uznała, że trzy osoby swoim zachowaniem w tamtejszym Archiwum Państwowym naruszyły przepisy kodeksu wykroczeń, mówiące o naruszeniu porządku w miejscu publicznym krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem. Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Wnioski o ukaranie trójki obwinionych trafiły do Sądu Rejonowego w Suwałkach, termin ich rozpoznania nie został jeszcze wyznaczony.

Przeczytaj: W Warszawie obchodzono Dzień Strażaka

Kilka dni po incydencie wiceminister Zieliński, oceniając wydarzenia z otwarcia wystawy w Suwałkach, mówił w Sejmie dziennikarzom, że doszło tam do naruszenia prawa, a akcja była zorganizowana.

Już w dniu incydentu w przesłanym PAP oświadczeniu zarząd KOD zaprotestował przeciwko przypisywaniu ruchowi niezamierzonych intencji. Zapewnił, że KOD ma ogromny szacunek dla pamięci o Generale Władysławie a protest dotyczył sprzeciwu wobec wykorzystywania państwowych środków w kampanii wyborczej kandydatki PiS w wyborach uzupełniających do Senatu.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA