REKLAMA

Expose to zbiór zapowiedzi i obietnic robionych pod masowego odbiorcę

  • Autor: PAP/AT
  • 17 listopada 2015 09:54
Expose to zbiór zapowiedzi i obietnic robionych pod masowego odbiorcę Wszystkie expose mają stałe akcenty, niezależnie od tego kto je wygłaszał - uważa dr Agnieszka Kampka (Expose Donalda Tuska w 2011 r., fot.premier.gov.pl)

Expose zwykle nie są spójne, trudno doszukiwać się w nich odniesienia do poszczególnych obszarów funkcjonowania państwa i wskazywania sposobów zmian - uważa politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Jacek Sokołowski.

- W expose dotychczasowych premierów brakowało całościowej wizji funkcjonowania państwa, a w ostatnich latach ograniczały się one do "polityki ciepłej wody w kranie" - oceniają eksperci. Ich zdaniem wystąpienia szefów rządów coraz częściej są obliczone na masowego odbiorcę.

Expose nie są spójne

"Żaden z premierów nie miał kompleksowej wizji przebudowy struktur polskiego państwa w wymiarze instytucjonalnym. Dlatego expose zwykle nie są spójne, trudno doszukiwać się w nich odniesienia do poszczególnych obszarów funkcjonowania państwa i wskazywania sposobów zmian" - uważa politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Jacek Sokołowski.

Jak mówił, wynika to z tego, że partie - wbrew temu, co twierdzą w kampaniach wyborczych - nie mają całościowych programów. Wystąpienia programowe szefów kolejnych rządów są więc często zbiorem zapowiedzi i obietnic. W dodatku wielu z nich stara się unikać konkretnych planów, których realizację - lub jej brak - będzie można łatwo rozliczyć.

Najważniejsze wykreowanie premiera na silnego przywódcę

Zdaniem eksperta często znacznie ważniejsze od zawartości merytorycznej expose było wywołanie wrażenia "nowego otwarcia" i wykreowanie premiera do roli silnego przywódcy. Udało się to Donaldowi Tuskowi, który w pierwszym wystąpieniu programowym w 2007 r. potrafił rozbudzić nadzieje wyborców, mówiąc dużo o uwolnieniu gospodarki, czego jednak nie zrealizował.

Lider PO deklarował wtedy, że jego rząd zapewni "maksimum wolności, swobody i zaufania" ludziom przedsiębiorczym. Obiecywał też m.in. obniżenie podatków, podniesienie płac nauczycieli i pracowników ochrony zdrowia, obniżenie bezrobocia i zmniejszenie kosztów administracji.

Podczas drugiego expose w listopadzie 2011 r. Tusk przekonywał, że światowy kryzys wymusza działania niepopularne, wymagające wyrzeczeń od wszystkich. Zapowiedział m.in. stopniowe zrównywanie i podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, przechodzenie w służbach mundurowych na emeryturę po osiągnięciu 55. roku życia i po 25 latach służby, likwidację ulgi prorodzinnej i becikowego dla tych rodzin z jednym dzieckiem, które zarabiają powyżej 85 tys. rocznie, zmianę systemu waloryzacji rent i emerytur i likwidację ulgi na internet.

Ewa Kopacz, która przejęła kierowanie rządem koalicji PO-PSL, w expose wygłoszonym w październiku 2014 r. kładła nacisk na szeroko pojęte bezpieczeństwo polskich rodzin. Podkreślała również, że zasadniczym celem, jaki sobie stawia, "jest dobrobyt Polaków". Zapowiedziała m.in. większe wydatki na obronność, nowe przywileje dla rodziców i szybkie prace nad założeniami nowej ordynacji podatkowej.

Próba zmiany funkcjonowania państwa pociąga za sobą utratę władzy

W ocenie dr. Sokołowskiego w trakcie rządów Tuska nastąpiła świadoma rezygnacja z przebudowy instytucjonalnej państwa i zwrot w kierunku bieżącego administrowania. Brak wizji takich perspektywicznych rozwiązań przełożył się na "politykę ciepłej wody w kranie". "Stało się tak, ponieważ PO uznała, że próba zmiany funkcjonowania państwa w jakimś obszarze albo jest niemożliwa, albo tak trudna, że musi pociągnąć za sobą utratę władzy" - wyjaśnił.

Naprawa państwa miała być najistotniejszym elementem programu, jaki po wygranych przez PiS w 2005 r. wyborach prezentował w expose premier Kazimierz Marcinkiewicz. Ówczesny szef rządu obiecywał m.in. stworzyć "tanią, efektywną i przyjazną dla obywateli administrację", uprościć struktury, wyeliminować dublujące się kompetencje i instytucje oraz usprawnić wymiar sprawiedliwości.

Kilka miesięcy później kontynuację tych zamierzeń deklarował w swoim expose Jarosław Kaczyński. Priorytetem rządu miała być m.in. walka z korupcją i biurokracją, reforma finansów publicznych, a także budowa mieszkań i autostrad oraz obniżenie "natężenia konfliktu politycznego".

Pierwszym premierem, który swoje sejmowe wystąpienie rozpoczął od słów o naprawie struktur państwa był w 1997 r. premier Jerzy Buzek. Deklarował wówczas, że jego rząd będzie nie tylko administrował, lecz działał strategicznie. Gabinet koalicji AWS-UW przeprowadził reformę służby zdrowia, oświaty, samorządową i emerytalną.

Expose mają stałe akcenty

Według socjolog dr Agnieszki Kampki, autorki książki o perswazji w języku polityki, wszystkie expose mają stałe akcenty, niezależnie od tego kto je wygłaszał. Od czasów Tadeusza Mazowieckiego aż po Ewę Kopacz zawierają te same wątki, na których "premierzy budują swoją rolę". Najpierw zarysowują sytuację, zawsze wskazując, że jest coś złego, co trzeba naprawić. Potem następuje obietnica nowej jakości i wprowadzenia ostrzejszych wymagań wobec władzy, a także zapowiedź służenia obywatelom, bycia bliżej ludzi i spełniania ich potrzeb.

Wystąpienia kolejnych szefów rządów miały też podobną konstrukcję - "ciekawy do słuchania" wstęp, potem mnóstwo zapowiedzi o różnym stopniu szczegółowości oraz zakończenie, które powinno przekonać o gotowości do służby i budowania jedności wokół celu lub wartości.

Nowością mówienie o przeciwnikach politycznych

"Pewną nowością było natomiast mówienie o przeciwnikach politycznych, bezpośrednie zwracanie się do nich w expose i negatywne opisywanie ich działalności w podsumowaniu stanu państwa przejmowanego przez nowy rząd. W ostatnich latach jest tego więcej" - powiedziała dr Kampka.

Odpowiedzialnością za zły stan gospodarki obciążał poprzedników z rządu SLD-PSL już premier Jerzy Buzek. Jeszcze mocniejsza krytyka znalazła się wystąpieniu Leszka Millera, który mówił, że koalicja UW-AWS pokazała jak nie należy rządzić, zarzucając jej bałagan, marnotrawstwo, konflikty i nieudolność.

Zmieniały się też reakcje sali sejmowej. Na początku lat 90. słuchacze byli przyzwyczajeni do długich, monotonnych przemówień. W trakcie wystąpień pierwszych premierów nikt ich głośno nie komentował. Teraz sala jest ożywiona, premierzy muszą czasem odpowiadać na okrzyki posłów.

Zmianie uległ język

Zdaniem socjolog zmianie ulegał przede wszystkim język expose. Zależał on od osobowości, stylu retorycznego charakterystycznego dla konkretnych mówców, ale także od umiejętności dostosowania się do wymagań środków masowego przekazu. Stąd w expose efektowne, chwytliwe zwroty, które mają być wyłapane przez dziennikarzy i zacytowane.

Wystąpienia premierów w coraz większym stopniu skierowane są nie do posłów, ale do odbiorców mediów. Potoczne słownictwo ma być dostosowane do możliwości komunikacyjnych przeciętnego wyborcy, wzbudzić sympatię i pokazać otwartość szefa rządu.

"Premierzy starają się mówić coraz ciekawiej, stosują więcej zwrotów bezpośrednich, atrakcyjnych dla zwykłych ludzi. Posługują się prostym językiem, nie chcą być zbyt oficjalni, tylko konkretni, a jednocześnie obrazowi" - wyjaśniła dr Kampka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA