REKLAMA

Eksperci: polscy politycy zaniedbują internet

  • Autor: PAP
  • 07 września 2015 08:33
Eksperci: polscy politycy zaniedbują internet Polscy politycy nie wykorzystują m.in. potencjału portali społecznościowych - twierdzą eksperci. Fot. Flickr

Aktywność polskiej sceny politycznej w internecie koncentruje się na okresie bezpośrednio poprzedzającym wybory, brakuje natomiast intensywnej stałej obecności - twierdzą eksperci. Internet wciąż jest domeną młodych, jego znaczenie jednak stale rośnie.

Partie uaktywniają się przed samymi wyborami. Szczególnie widoczne jest to w przypadku aktywności polityków, którzy koncentrują się głównie na okresie kampanii wyborczych - zauważa dr Sergiusz Trzeciak, konsultant polityczny i autor książki "Wizerunek publiczny w internecie. Kim jesteś w sieci?".

Wielki potencjał internetu

Zdaniem Trzeciaka jednym z głównych niedociągnięć polskich polityków jest niepełne wykorzystywanie potencjału internetu i portali społecznościowych.

Cały czas partie polityczne traktują internet przede wszystkim jako sposób na informowanie wyborców. Brakuje natomiast funkcji angażującej, mobilizującej i dialogu poprzez portale społecznościowe. Na nich widać też, że czasem ta komunikacja jest jednostronna - chociaż trzeba tu przyznać, że niektórzy politycy czy partie polityczne się powoli tego uczą. Jest coraz lepiej pod tym względem, ale jeszcze daleko nam do chociażby amerykańskich standardów komunikacji - ocenia.

Konta polityków mogą być sposobem na bezpośredni kontakt z wyborcą - zależne jest to jednak od typu portalu społecznościowego.

"Dużo mówi się o Prawie i Sprawiedliwości"

Politycy niekoniecznie muszą prowadzić swoje profile społecznościowe osobiście. Wiele zależy tutaj od specyfiki portalu.

Jeżeli chodzi o Facebooka, pewnym standardem zwłaszcza w przypadku znanych polityków, jest to, że oni nie prowadzą osobiście swoich stron publicznych. Nie oznacza to natomiast, że nie są oni w jakikolwiek sposób zaangażowani. Mają jednak zespół osób, który im w tym pomaga. Natomiast w przypadku Twittera już zdecydowanie lepiej, jeżeli polityk prowadzi swój profil osobiście - przekonuje.

Z danych Google Trends - narzędzia pozwalającego obserwować trendy w czasie rzeczywistym - widać wyraźnie, że wśród internautów dużo mówi się o Prawie i Sprawiedliwości. Już w kwietniu i maju przed wyborami prezydenckimi widać było duże zainteresowanie Andrzejem Dudą. Widać też, co ciekawe, zainteresowanie chociażby NowoczesnąPL - wskazuje.

Trzeciak przestrzega jednak przed przecenianiem tych wyników.

Sam internet daje nam obraz grupy internautów. Zawsze trzeba wziąć poprawkę, że jednak statystycznie są to osoby młodsze; jeżeli popatrzymy na tak zwaną kategorię +młodych wyborców+, to mniej więcej 3/4 tych osób podstawową wiedzę o polityce czerpie z internetu. Jeżeli popatrzymy na ogół populacji, te proporcje się odwracają - podkreśla.

Szansa na dotarcie do młodszego wyborcy

Więc co nam daje internet? Przede wszystkim szansę na dotarcie do tego młodszego wyborcy, i tutaj przeważa w tej chwili Prawo i Sprawiedliwość, ewentualnie Kukiz czy NowoczesnaPL. Widać natomiast, że pozostałe formacje pozostają nieco w tyle" - dodaje Trzeciak.

Większe znaczenie przypisuje internetowi dr hab. Mikołaj Cześnik z Uniwersytetu SWPS, badający zachowania wyborcze.

Facebook pełni rolę współczesnej agory. Tam się wyrabiają poglądy, tam też prawdopodobnie Komorowski przegrał ostatnie wybory. Nie docenił roli internetu jako inkubatora, w którym wykluwają się narracje - twierdzi.

Obama to przewidział

Obama pierwszy w 2008 pokazał - a potwierdziło się to w 2012 - że internet to potężne narzędzie i szczególnie w młodych segmentach elektoratu można przy jego pomocy zrobić bardzo dużo - opowiada - W porównaniu do tego, co było 10 lat temu, internet jest nieporównanie bardziej istotny w polityce.

Wówczas media społecznościowe w ogóle jeszcze nie istniały lub były w powijakach, teraz wyglądają one zupełnie inaczej. Z kolei jeśli będziemy porównywać wybory prezydenckie i wybory parlamentarne, czyli dwie elekcje, które dzieli tylko kilka miesięcy, to raczej nie będzie jakiejś zasadniczej różnicy - dodaje Cześnik.

Jeśli bym widział kogoś, kto jest niedoreprezentowany w internecie, to byłyby to partie czy środowiska polityczne, które odnoszą się do starszych osób i odwołują się do nostalgii po PRL-u - na przykład Sojusz Lewicy Demokratycznej w swej ortodoksyjnej odsłonie. Dla tej akurat partii internet i portale społecznościowe są narzędziem mniej ciekawym, gdyż względnie najwięcej jej sympatyków nie ma konta na Facebooku, Naszej Klasie czy w ogóle dostępu do internetu - uważa.

Wszystko wskazuje na to, że media społecznościowe w przyszłości będą coraz ważniejsze. Podejrzewam, że za 10, 15 czy 20 lat nie da się wygrać wyborów nie wygrywając ich w internecie - przewiduje Cześnik.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA