REKLAMA

Dokumenty gen. Kiszczaka zastanawiają historyków

  • Autor: PAP/GP
  • 16 lutego 2016 22:05
Dokumenty gen. Kiszczaka zastanawiają historyków O bycie TW "Bolkiem" oskarżany był b. prezydent Lech Wałęsa. (fot.:wikipedia.org/CC BY 3.0)

• Dokumenty, których sprzedaż IPN-owi zaproponowała wdowa po Czesławie Kiszczaku, mogą mieć bardzo różny charakter, ich wartość trudno ocenić - powiedział historyk prof. Andrzej Paczkowski.
• IPN powinien jak najszybciej zbadać dokumenty zabezpieczone w domu gen. Czesława Kiszczaka i ujawnić opinii publicznej, co zawierają.

We wtorek (16 lutego) wieczorem prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński poinformował, że prokurator IPN w asyście policji zabezpiecza dokumenty zaoferowane IPN-owi na sprzedaż przez wdowę po generale Czesławie Kiszczaku. W oświadczeniu dla mediów Kamiński podał, że przedstawiła ona zapisaną obustronnie odręcznie kartkę papieru zatytułowaną "Informacja opracowana ze słów T.W. Bolek z odbytego spotkania w dniu 16 listopada 1974 r. i poinformowała, że tego typu dokumentów posiada więcej".

- To mogą być zarówno dokumenty szczebla ogólnego, jakieś protokoły, analizy, notatki, stenogramy, ale to mogą być też dokumenty operacyjne dotyczące konkretnych osób. To może być bardzo różny materiał, jego wartości też nie sposób ocenić, każdy dokument jest interesujący, tak dużo osób zajmuje się tą historią współczesną, że jak nie jednemu, to drugiemu coś będzie potrzebne, a czasami mogą się trafić jakieś perełki, trudno powiedzieć - powiedział Paczkowski.

Jeżeli chodzi o wiarygodność tych dokumentów, to wszystko jest do sprawdzenia, są specjaliści, przede wszystkim archiwiści, którzy tym się zajmują - dodał.

- Nie podejrzewam, że pan Kiszczak chował dokumenty, które sam fałszował, ale oczywiście nie znaczy to, że każdy z tych dokumentów, który miał, jest prawdziwy, mógł dostać też fałszywy dokument, a ponadto dokument może być prawdziwy, a informacje w nim zawarte są nieprawdziwe - zaznaczył Paczkowski.

Pytany, czy takie przetrzymywane dokumenty mogły mieć jakiś wpływ na scenę polityczną w latach 90. powiedział, że do tej pory nie ma jednoznacznego przykładu rzeczywistego szantażu przy pomocy dokumentów operacyjnych służb bezpieczeństwa czy wywiadu.

- Toczy się od kilkunastu lat cała procedura lustracyjna, większość dokumentów operacyjnych jest już od dawna dostępna, ukazały się już setki artykułów, opracowań, książek opartych o materiały operacyjne dotyczące tajnych współpracowników. I właściwie do tej pory nikt tej takiej siatki nie potrafił zarysować, ona funkcjonuje jako pewna hipoteza od bardzo wielu lat - powiedział Paczkowski.

- W opinii publicznej przyjęło się, że jest raczej jakieś jądro, jakaś zorganizowana cała struktura, która działa m.in. z wykorzystaniem materiałów operacyjnych, które zostały sprywatyzowane, czyli zostały wyniesione z urzędów, wtedy kiedy aparat bezpieczeństwa był rozwiązywany - dodał Paczkowski.

- Pewna część braków w dokumentacji, którą przekazywano do IPN, właśnie z tego wynikała, że nie było na jakieś dokumenty ani protokołu ich zniszczenia, ani nie było dokumentów, czyli gdzieś wyparowały - powiedział Paczkowski.

- Trudno komentować sytuację, nie znając treści tych dokumentów, a wynika z tego, że są to dokumenty potwierdzające tożsamość agenta "Bolka" - stwierdził prof. Wojciech Roszkowski z Instytutu Studiów Politycznych PAN. - Jeśli informacje te potwierdzą się, to wówczas byłby to kolejny, ale tym razem chyba mocny dowód, na tezy o zaangażowaniu byłego prezydenta we współpracę z SB".

- Nie widziałem tych dokumentów i trudno wyrokować, co w nich tak naprawdę jest. IPN powinien jak najszybciej zbadać te dokumenty i ujawnić opinii publicznej, co to są za dokumenty i co zawierają - podkreślił.

O bycie TW "Bolkiem" oskarżany był b. prezydent Lech Wałęsa, który wiele razy temu zaprzeczał. W 2000 r. Sąd Lustracyjny orzekł, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb PRL. Sąd uznał wówczas, że SB fałszowała akta dotyczące Wałęsy i nie ma - oprócz wypisu z rejestru SB - jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Wałęsy jako TW "Bolek".

Skomentuj (3 komentarzy)

  • Chałabała. 2016-02-17 10:11:40
    Wdowa chyba nie zarobi. Dokumenty zostaną zapewne prawnie zarekwirowane, jako własność państwowa bezprawnie wyniesiona (ukradziona) przez byłych funkcjonariuszy z archiwów SB. Z pewnością zarobiłaby niezłą kasę gdyby zwróciła się po cichutku, bezpośrednio do samego najbardziej zainteresowanego, ale wtedy ważne z historycznego i moralnego punktu widzenia dokumenty zostałyby bezpowrotnie stracone dla potomności i pomroczności zarówno jasnej jak i ciemnej! Ale dobrze się stało, jak się stało i że nie udało siem panu "prezydętowi" podającemu nogę na przywitanie dobrać do archiwów Kiszczaka!
  • romano 2016-02-17 09:22:33
    musimy otwarcie püowiedziec ze bez wspolracy z sluzbami
    polski, niemiec, stanow ,francji itd system nie ulegl by zmianie,
    wiekszosc kosztow poniosa zwykli obywatele poniewaz zamieszni rzadza na polecenie innych ktorzy dostrczyli tzw. pomoc
  • jervis 2016-02-17 08:42:51
    Skoro Lech Wałęsa z jakąś częścią ubecji przyczynił się do upadku komuny to chwała im za to.
    "Lech Wałęsa" to teraz "polski znak towarowy", człowiek znany na całym świecie. Nawet w tak odległej Nowej Zelandii ludzie na wiadomość, że jestem z Polski reagowali słowami "Lech Walesa, Solidarność".
    Szanujmy to.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA