REKLAMA

Cisza wyborcza. Gdzie, kiedy i dlaczego?

  • Autor: parlamentarny.pl (Gabriel Paździor)
  • 20 września 2015 10:03
Cisza wyborcza. Gdzie, kiedy i dlaczego? Fot. Fotolia

Wraz ze zbliżającą się elekcją 25 października czeka nas dyskusja poświęcona ciszy wyborczej. Analizujemy argumenty za i przeciw w tym powracającym sporze.

Instytucję ciszy skonstruowano w I połowie XX wieku na fali powojennych reform demokracji. Głównym argumentem były ekscesy jakich w latach 30 dopuszczała się NSDAP w dniach poprzedzających zwycięstwo Adolfa Hitlera w Republice Weimarskiej. Dochodziło wtedy do zastraszeń, terroru, a nawet morderstw, wszystko to w kontekście trwających wyborów.

Ciszę wyborczą w wielu państwach europejskich definiuje się jako zakaz agitacji politycznej oraz zakaz publikacji sondaży wyborczych. Ma to za cel ugruntować opinię wyborcy i dać mu czas do zastanowienia, nim skreśli krzyżyk na karcie. Przemyślana decyzja jest w ten sposób podejmowana bardziej racjonalnie.

Praktyka ciszy wyborczej jest różna. Jej obecność jest zwłaszcza zauważalna w krajach, w których demokracja jest młoda. Dominuje w Europie i Ameryce Południowej. W Polsce jest stosowana w wersji klasycznej (trwa dobę poprzedzającą głosowanie i sam dzień elekcji). Gdy na przykład w Hondurasie trwa 5 dni. Różni się także pod względem tego co jest zakazane.

Głównym powodem zaistnienia sporu o zasadność ciszy w XXI wieku są nowe media i internet. Zacierają one różnicę między komunikacją publiczną, a prywatną. Wprowadzają trudne do kontroli metody rozpowszechniania informacji. O ile komitety wyborcze i partie ostrożnie podchodzą do praktyk w mediach społecznościowych, o tyle w każdych wyborach ostatnich lat można wskazać zakamuflowane przykłady łamania ciszy. Przybierają one też często postać komicznych i łatwych do rozszyfrowania dwuznacznych komunikatów.

Za, a nawet przeciw

Głównym argumentem zniesienia ciszy jest jej archaiczność. Nie spełnia ona, w ocenie przeciwników, już swojego zasadniczego celu, czyli redukcji w przestrzeni publicznej kampanijnego, przekazu perswazyjnego. Nabiera to szczególnego wyrazu wobec wszechobecnych internetowych memów i sieci społecznościowych, które nie są jasno określone prawnie jako media.

Ponadto właśnie prawo i jego uwstecznienie względem internetu podnoszone jest przez tę stronę sporu. Skoro cisza i tak nie przynosi pożądanych efektów, prostszym legislacyjnym rozwiązaniem jest jej usunięcie niż modyfikacja do zastanej sytuacji. W zderzeniu z tak dobrze działającymi demokracjami jak USA, postulat ten nabiera siły.

Gdzieś w ich argumentach pojawia się także fakt, że cisza wyborcza w zderzeniu z różnymi sferami czasowymi na świecie traci na znaczeniu. Widać to zwłaszcza gdy trwa elekcja w konsulatach i na statkach morskich danego kraju, przebywających poza państwem w jakim dokonywany jest demokratyczny wybór.

Druga strona odwrotnie. Stara się przekonać, że cisza nadal spełnia swoje zadanie, nawet jako zakaz. Pozwala ostudzić atmosferę w komunikacji publicznej. Zmusza podmioty polityczne do ostrożnego dobierania narzędzi w końcówce kampanii, bo nieopatrzna wypowiedź może się odbić na tak kluczowych ostatnich godzinach przed głosowaniem. Nawet jeśli jej złamanie jest łatwe, a egzekucja tego zakazu staje się trudna w dobie globalnej i nieustającej komunikacji. Cisza w ocenie jej zwolenników spełnia kluczową rolę, której nie może spełnić nic innego.

Pojawiają się także propozycje takich zmian, by tylko dostosować jej prawny charakter do obecnej sytuacji. Dominuje tu zwłaszcza ograniczenie jej do tzw. tradycyjnych mediów (prasy, radia i telewizji). Czy taki krok jest uzasadniony? Trudno powiedzieć, bo brakuje przykładów jego zastosowania.

Innym częstym argumentem za ciszą, są postępowania sądowe. Procedowane są one w trybie wyborczym pod sam koniec kampanii, gdy rozpowszechnianie nieprawdy o konkurentach staje się powszechną praktyką. W tych sporach wyroki zapadają w przyspieszonym tempie, a ich ogłoszenie w mediach pozwala podnieść rangę wyroku, gdy strony nie mogą, w atmosferze ciszy, kontestować i dyskutować.

Ciszej nad tą urną

Obie strony podnoszą warte uwagi argumenty. Wydaje się jednak, że należy wziąć pod uwagę przede wszystkim to, jak cisza wpływa na wybory i wyborców, a nie to, czy jej stosowanie jest archaiczne, czy też nie. Następnie zważyć trzeba, czy jej likwidacja podniesie, czy też obniży poziom debaty publicznej.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Zunrin 2015-09-20 14:47:03
    Z ciszą wyborczą u nas są dwa podstawowe problemy. Nie jest egzekwowana i nie ma nakładanych kar za jej złamanie.
    I proszę mi z tym internetem nie wyjeżdżać. Jakoś są portale, które sobie z tym radzą, np. zawieszając możliwość dodawania komentarzy. Ale przecież dla takiego Onetu, WP, czy Gazety.pl to byłyby olbrzymie straty. I zawczasu odpalają, takie jak ta, "dyskusje" o sensie ciszy wyborczej.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA