REKLAMA

Arkadiusz Myrcha o zaufaniu do decyzji Grzegorza Schetyny: Nowa PO jak klub sportowy?

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 29 lipca 2016 07:44
Arkadiusz Myrcha o zaufaniu do decyzji Grzegorza Schetyny: Nowa PO jak klub sportowy? Pani premier powinna pamiętać, że należymy do UE i Komisja Europejska oprócz spraw związanych z terroryzmem zajmuje się również wieloma innymi, równie ważnymi tematami, w tym także czuwaniem nad przestrzeganiem praworządności i zasad standardów unijnych państwach członkowskich - mówi poseł Myrcha/Fot.Facebook/

- Platforma liczy blisko 30 tys. członków. Wykluczenie trzech z nich, to nie jest żadne wielkie czyszczenie partii, jak chcieliby to widzieć zawistnicy - powiedział w rozmowie z Parlamentarny.pl Arkadiusz Myrcha (PO), wyjaśniając jednocześnie dlaczego nie obawia się czyszczenia partii z „niepożądanych elementów”. Uzasadnia też, skąd się bierze jego wiara w to, że kłótnie w rodzinie nie doprowadzą do marginalizacji PO i twardego lądowania tego ugrupowania poza parlamentem.

Nie obawia się pan zemsty przewodniczącego Schetyny, który robi czystkę w Platformie. Ponoć może ona dosięgnąć każdego?

Arkadiusz Myrcha: - To, że trzy osoby zostały wykluczone z PO , zresztą zdecydowaną większością głosów na zarządzie partii, bo to przecież nie była jednoosobowa decyzja przewodniczącego, nie oznacza jakieś nagonki na jej członków. Nie ma takich obaw. Solidnie pracujemy, robimy swoje.

Naprawdę nie boicie się, że te kłótnie w rodzinie mogą doprowadzić do nieszczęścia, jakie spotkało SLD czy AWS? Rozgrywki wewnątrzpartyjne spowodowały, że partie te się rozpadły, znalazły poza parlamentem.

- SLD był zlepkiem różnych ugrupowań, tak zresztą jak i AWS. My od początku, czyli od 15 lat jesteśmy jednolitą partią i nie ma ryzyka że PO się rozpadnie i zniknie ze sceny.

Już za premiera Tuska było widać, że jesteście partią poglądowo wielowątkową. Tyle tylko, że były premier potrafił nad tą wielowątkowością zapanować? Przewodniczący Schetyna, nawet zdaniem części opozycji, najwidoczniej nie ma tego talentu.

- Nie jest niczym szczególnym, że w partii, która przegrała wybory, podejmowane są pewne trudne decyzje. To nie pierwszy raz rozpoznawalne publicznie osoby odchodzą z PO. Tak już było w przeszłości. Na ich miejsce przychodziły inne. Jest to naturalna kolej rzeczy.

W każdej partii występują ruchy kadrowe. Mają one służyć przede wszystkim temu, by partia lepiej funkcjonowała. Tak jak w sporcie, jeden zawodnik odchodzi, ktoś inny przychodzi na jego miejsce. Zmieniają się zawodnicy i trenerzy, ale klub zawsze jest ten sam. I stara się, żeby wygrywać.

Na razie nie najlepiej Platformie to wychodzi. W ostatnim rankingu opracowanym przez Instytut badania opinii publicznej Pollster, na zlecenie "Super Expressu"(22 i 23 lipca br.) , PO uzyskała 12 proc. poparcia. Mało, choć w porównaniu z czerwcem br. to i tak lepiej o 3 punkty. Wstrząsana wyrzuceniem posłów PO w lipcowym badaniu, plasuje się na trzecim miejscu, po PiS i Nowoczesnej.

- Mamy całe mnóstwo najróżniejszych sondaży. Jeżeli ktoś robi ranking partyjnych preferencji na stronie internetowej, by można było kliknięciem oddać głos za jakąś partią i to ogłasza jako ważny sondaż, to nie ma on nic wspólnego z rzetelnym rankingiem. Jeśli już, to warto posługiwać się danymi poważnych sondażowni. Przykładowo w ostatnim rankingu poparcia dla partii politycznych przygotowanym przez Millward Brown PO uzyskało 19 proc. Poparcie dla naszej partii wzrosło o 5 proc.

Czytaj też: Sondaże. Podwyżki zaszkodziły PiS traci poparcie ale Nowoczesna też, niespodzianka SLD

Czyli nie wierzy pan w ewentualne negatywne skutki wykluczenia trzech posłów? A co będzie, jak za nimi pójdą następni?

- Kłótnie w rodzinach zawsze się zdarzają. To nie powód do czarnowidztwa. Trzeba rozmawiać, wyjaśnić sobie pewne kwestie, ale tylko po to, żeby oczyścić atmosferę. Po kłótni zawsze następuje zgoda i tak też jest u nas.

To ważne dla PO, jak i całej opozycji, która protestuje przeciwko nowej ustawie ws. Trybunału Konstytucyjnego, która, według PiS, go naprawiła?

- Jeśli ktoś twierdzi, że to jest naprawa TK, to albo z premedytacją mówi nieprawdę, albo żartuje. To jest ustawa zła, gorszej od niej polski Trybunał Konstytucyjny jeszcze nie widział.

Czyli dyskusja w Sejmie wokół TK będzie nadal trwała?

- Na pewno. I nie tylko w naszym Sejmie. Właśnie usłyszeliśmy (26 lipca), że KE w najbliższych dniach może podjąć dalsze działania w ramach procedury ochrony praworządności. Komisarze mają przedyskutować ewentualne zalecenia dla polskich władz, co oznaczałoby przejście do drugiego etapu procedury ochrony praworządności.

Premier Szydło mówi wprost: KE powinna zająć się terroryzmem, a nie sprawą praworządności w Polsce.  

- Pani premier powinna pamiętać, że należymy do UE i Komisja Europejska oprócz spraw związanych z terroryzmem zajmuje się również wieloma innymi, równie ważnymi tematami, w tym także czuwaniem nad przestrzeganiem praworządności i zasad standardów unijnych państwach członkowskich.

Czytaj też: KE przyjęła zalecenia dla Polski - czas na wdrożenie trzy miesiące

Można robić jedno i drugie równolegle, jedno drugiego nie wyklucza. Byłoby dobrze, by pani premier przestała pouczać komisarzy, a raczej wzięła sobie do serca uwagi, które z ich strony płyną. Może faktycznie komisarze mieliby wtedy więcej czasu by pochylić się nad takimi tematami, jak walka z terroryzmem, a tak niepotrzebnie dokładamy im dodatkowej roboty.

Pan również uważa, że blokada pracy TK to początek drogi do rządów autokratycznych?

- Tak. Rządy autokratyczne cechują się tym, że prawo nie ma prymatu w państwie. To ma znaczenie przede wszystkim dla organów władzy, które nie chcą być skrępowane obowiązującym systemem prawnym, tylko rządzą ponad prawem. To są właśnie rządy autorytarne.

Trybunał stoi na straży demokratycznego dorobku naszego państwa. Po to wprowadzone zostały rządy konstytucyjne, by nauczeni przykrymi doświadczeniami, sędziowie Trybunału mogli ukrócić zapędy władzy, które wybiegałyby poza ramy konstytucji.

Powołanie komisji ws. afery Amber Gold najpewniej też psuje wam dobre samopoczucie?

- Pomysłodawcom tej komisji przede wszystkim zależy na spektaklu politycznym. Gdyby chodziło o wyjaśnienie sprawy to by poczekali na ustalenia prokuratury. To co najważniejsze w tej sprawie to to, że sprawcy afery mają postawione zarzuty, są tymczasowo aresztowani, przeciwko nim toczy się sprawa. Organy ścigania pracują nad nią już od kilku miesięcy.

Sejmowe komisje śledcze powoływane są w sytuacji, kiedy organy państwowe powołane do zbadania sprawy, zawiodły. W przypadku Amber Gold tak nie jest. Oskarżeni zostali aresztowani, trwa proces w sprawie tej afery.

Szkoda, że energia sejmowa skoncentruje się na Amber Gold, zamiast na sprawach o wiele większych.

PiS uważa, że gdybyście byli w tej sprawie czyści, nie mielibyście się czego obawiać i nie szukalibyście usprawiedliwienia przekonując, że komisja ma jedynie charakter polityczny.

- My nie protestujemy przeciwko tej komisji. Przeciwnie, głosowaliśmy za nią. To, co się wydarzyło zaraz po wybuchu afery Amber Gold, kiedy sam prokurator generalny Seremet wskazywał, że zachowania ze strony prokuratury mogłyby być lepsze, to oczywiście można by zbadać. Tutaj się nie sprzeciwiamy, mimo, że samo powołanie komisji naruszyło ustawę o komisjach śledczych w zakresie parytetu klubowego.

Wierzymy bowiem, że kiedy już zbadamy tę aferę finansowych nadużyć, to zajmiemy się kolejnymi, znacznie większymi od Amber Gold, z którymi są największe problemy, czyli SKOK-ami. To dopiero będzie dowód obiektywnego wyjaśnienia przez rząd największych afer finansowych.

Mamy obecnie inny poważny problem, sprawę uchodźców. Akty terroru w Europie spowodowały, że już ponad 70 proc. Polaków jest przeciw ich przyjmowaniu.

- W debacie publicznej tego problemu nie da się unikać. Europa musi się z tym wyzwaniem zmierzyć na twardych i jednoznacznych warunkach i zadecydować, czy będzie przyjmować uchodźców, nawet jeśli są wątpliwości co do ich tożsamości. Wzmacniając oczywiście granicę bałkańską i śródziemnomorską, a w przyszłości może także wschodnią, bo nie można wykluczyć, że uchodźcy będą chcieli przybywać do Europy od strony Ukrainy .

W tej kwestii muszą współpracować ze sobą wszystkie państwa europejskie. Twierdzenie, że my uchodźców nie przyjmiemy, będziemy obwarowywać się murami , to nie jest najlepsza metoda poradzenia sobie z tym trudnym zjawiskiem.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA