REKLAMA

Waszczykowski, Szydło, Błaszczak i Macierewicz podsumowują szczyt NATO

  • Autor: PAP/JS
  • 11 lipca 2016 11:15
Waszczykowski, Szydło, Błaszczak i Macierewicz podsumowują szczyt NATO Beata Szydło oceniła, "będziemy mieli realną obecność NATO na terenie Polski" (fot. twitter/Kancelaria Premiera)

Szczyt NATO w Warszawie był ogromnym sukcesem Polski; to wydarzenie, które przejdzie do historii jako szczyt, który narysował nową mapę bezpieczeństwa światowego i wzmocnił bezpieczeństwo Polski - powiedziała premier Beata Szydło.

"Najważniejszą rzeczą, którą powinniśmy wszyscy powtarzać, powinniśmy być z tego dumni, powinniśmy się tym chwalić, cały czas mówić o tym, że szczyt NATO w Warszawie był ogromnym sukcesem Polski. To jest wielki sukces Polski, to jest wydarzenie, które przejdzie do historii jako szczyt, który narysował nową mapę bezpieczeństwa światowego, wzmocnił bezpieczeństwo Polski" - powiedziała szefowa rządu na konferencji prasowej.

Jak oceniła, "będziemy mieli realnie obecność NATO na terenie Polski". "Zostały wypełnione te wszystkie założenie, które przyjęliśmy, jako strategiczne dla naszego państwa, przed rozpoczęciem szczytu" - powiedziała premier.

W piątek (8 lipca) przywódcy państw NATO podjęli decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu poprzez rozmieszczenie czterech batalionów liczących po około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. Potwierdzono też wzmocnienie obecności w południowo-wschodniej części NATO, ogłoszono wstępną gotowość operacyjną tarczy antyrakietowej, a także uznano cyberprzestrzeń za nową sferę działań operacyjnych.

W sobotę (9 lipca) NATO potwierdziło wsparcie dla Ukrainy, jej suwerenności i terytorialnej integralności. Zdecydowano też, że Sojusz udostępni samoloty wczesnego ostrzegania i rozpoznania AWACS koalicji zwalczającej tzw. Państwo Islamskie i uruchomi też nową misję na Morzu Śródziemnym.

Ogromny sukces organizacyjny

"Wszystko udało się przeprowadzić bardzo sprawnie organizacyjnie, bezpiecznie" - powiedziała szefowa rządu. Jak mówiła, wielu uczestników spotkania w Warszawie uznało, że tak dobrze przygotowanego szczytu NATO jeszcze nie było.

Podkreśliła, że w to przedsięwzięcie zaangażowanych było tysiące ludzi. "Wiele służb, wiele ministerstw, które od miesięcy pracowały nad tym, ażeby szczyt NATO w Warszawie przebiegł bez przeszkód, aby przebiegł bezpiecznie, sprawnie organizacyjnie" - mówiła Szydło.

Zwróciła uwagę, że organizatorom zależało również na tym, żeby mieszkańcy Warszawy przez dwa dni obrad nie odczuli, że miasto jest sparaliżowane.

Według premier, Polska powinna być dziś dumna, bo NATO wyszło ze szczytu w Warszawie wzmocnione. "To był szczyt, który wzmocnił samą organizację NATO-wską" - podkreśliła szefowa rządu.

"To jest ten wielki sukces, o którym Polska powinna dzisiaj mówić. Powinniśmy wszyscy być dumni z tego, że właśnie tutaj, w Warszawie, udało się osiągnąć tak ważne kwestie dla bezpieczeństwa światowego" - podkreśliła Szydło.

Szydło na konferencji prasowej podsumowującej szczyt NATO była pytana o wypowiedź prezydenta USA Baraka Obamy, który po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą mówił m.in. o sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego.

"Wyraziłem w rozmowie z prezydentem Dudą naszą troskę w związku z pewnymi działaniami oraz impasem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Podkreśliłem przy tym, że odnosimy się z pełnym poszanowaniem do suwerenności Polski, odnotowałem też, że parlament pracuje nad ważnymi rozwiązaniami ustawodawczymi w tym zakresie, choć wymagać to będzie jeszcze więcej pracy. Jako przyjaciel i sojusznik zaapelowaliśmy do wszystkich stron o wspólne działania dla dobra polskich instytucji demokratycznych" - powiedział Obama.

Premier poproszona o interpretację jego słów odpowiedziała: "Polacy nie płacą mi za interpretowanie, tylko za rządzenie i tym się zajmuję".

"Szczyt NATO był sukcesem Polski i to jest najważniejsza sprawa, którą dzisiaj musimy podkreślać" - oświadczyła. "Szczyt NATO sprawił, że Polska będzie bezpieczniejsza, że - mam nadzieję - świat będzie bezpieczniejszy. I przede wszystkim na tym - proponuję - żebyśmy się koncentrowali, mówiąc o szczycie NATO" - dodała.

Zdaniem Szydło szczyt NATO potwierdził, że "dzisiaj Polska ma skuteczny rząd, są politycy, którzy przede wszystkim myślą w kategoriach dobra wspólnego, dobra państwa".

Agresywna polityka Rosji powodem wzmocnienia wschodniej flanki

Premier była pytana o reakcję MSZ Rosji na decyzje szczytu NATO. Według MSZ w Moskwie Sojusz Północnoatlantycki koncentruje swoje wysiłki na "powstrzymywaniu nieistniejącego zagrożenia ze Wschodu".

"Propaganda rosyjska była aktywna przed szczytem, w czasie szczytu i, jak widać, jest również aktywna po szczycie" - podkreśliła szefowa rządu. Jak dodała, decyzja dotycząca wzmocnienia flanki wschodniej została podjęta "ze względu na to, że Rosja jest państwem, które w tej chwili prowadzi bardzo agresywną politykę".

Szef MSZ Witold Waszczykowski zaznaczył, że komunikat NATO ocenił zachowanie Rosji jako "agresywne i konfrontacyjne; zachowanie, które zmierza do zmiany architektury bezpieczeństwa poprzez siłę".

"Decyzje NATO są odpowiedzią na tę politykę. Oczekujemy, że Rosja przejdzie pewną refleksję, że jej zachowanie wobec Gruzji, Ukrainy, konfrontacyjne zachowanie na Bałtyku, na Morzu Czarnym, wszelkiego rodzaju incydenty, agresywne ćwiczenia, które prowadzi od lat nawet z symulacją ataku nuklearnego przeciwko naszym krajom, zostaną zaniechane" - powiedział Waszczykowski.

Podkreślił, że odpowiedź NATO na te działania to "ruch obronny, który nie zapowiada żadnych działań zaczepnych wobec Rosji". "NATO odpowiada najmniejszą możliwą odpowiedzią wojskową, która pokazuje determinację do obrony, natomiast nie daje żadnych podstaw do myślenia przez Rosjan, że za tym kryje się jakakolwiek akcja zaczepna wobec Rosji" - powiedział szef MSZ.

Według szefa MON Antoniego Macierewicza byłoby dobrze, gdyby opinia publiczna poznała przynajmniej część komunikatów, które trafiają na jego biurko i pokazują, jak wyglądają rosyjskie zbrojenia w obwodzie kaliningradzkim, jakie oddziały napływają w rejon Bramy Smoleńskiej i jak wygląda sytuacja na froncie w Donbasie, "gdzie codziennie giną żołnierze i cywile - kobiety i dzieci - z rąk żołnierzy Federacji Rosyjskiej".

"Być może gdybyście państwo dostawali taki komunikat, to byście byli bardziej uodpornieni na propagandę rosyjską, która czasem próbuje lekceważyć, czasem próbuje straszyć, czasem próbuje szantażować, ale zawsze próbuje sprawić, żeby Polska była bezbronna, żeby dzielić polskie społeczeństwo, żeby skłócać polski naród, żebyśmy nie mieli jasnego obrazu zagrożenia, jakie płynie ze Wschodu" - powiedział szef MON. Jak dodał, decyzje szczytu NATO służą temu, żeby Rosja się wreszcie zreflektowała.

Nakłady na obronność będą rosły

"Jest w tej chwili decyzja rządu, ażeby przeznaczyć 2 proc. PKB (na obronność - PAP), i to liczonego metodą, którą liczy NATO czyli to będzie ok. 1 mld zł więcej środków ponad to, co było z wyliczenia metodą stosowaną przez poprzedni rząd. Ta decyzja już zapadła i w tym roku zostały te środki przeznaczone i podobne, w wysokości 2 proc. PKB, będą przeznaczone w kolejnym budżecie" - powiedziała Szydło.

"Nakłady na obronność będą sukcesywnie zwiększane, to będzie zależało również od możliwości budżetu państwa. Jeśli będziemy mieli szybszy rozwój, większe wpływy do budżetu to też możliwości będą dużo większe. Ale bez względu na to, będziemy taką politykę zwiększania środków na obronność podejmować" - dodała.

Szczyt NATO to wydarzenie, na które czekały pokolenia Polaków

Z punktu widzenia polskiej racji stanu szczyt NATO to wydarzenie, na które czekały pokolenia Polaków, z punktu widzenia NATO to reorientacja dotychczasowej struktury - powiedział z kolei szef MON Antoni Macierewicz.

"Z punktu widzenia polskiej racji stanu i historii Polski to jest wydarzenie, na które czekały pokolenia Polaków chyba od wybuchu II wojny światowej, marząc o tym, byśmy wreszcie mogli być bezpieczni, byśmy to my w Polsce sami decydowali, jakie armie będą nas broniły, a jakich sojuszników nie bardzo sobie życzymy" - ocenił szef MON.

"Z punktu widzenia NATO to jest reorientacja dotychczasowej struktury i dotychczasowego wysiłku tej wielkiej, blisko miliardowej społeczności, która nastawiła się na obronę flanki wschodniej i południowej" - dodał Macierewicz.

Podkreślił, że nie byłoby sukcesu na szczycie, gdyby Polska nie podkreślała, że chociaż dla nas najważniejsze jest zagrożenie ze Wschodu, to rozumiemy i będziemy partycypowali w wysiłku obrony flanki południowej.

"Szczyt przyniósł nową redefinicję sytuacji NATO i nowe zrozumienie rzeczywistych zagrożeń na świecie, które podzielają wspólnie wszystkie kraje NATO" - powiedział Macierewicz.

Szef MON, który kierował międzyresortowym zespołem, który przygotowywał szczyt, powiedział, że była to gigantyczna praca, a na sukces pracowały tysiące ludzi - żołnierze, funkcjonariusze, cywilni pracownicy ministerstw i prywatnych firm.

Macierewicz zaznaczył, że szczyt miał bardzo dobre recenzje. "Powiem uczciwie, że nigdy się tak nie czerwieniłem, jak wysłuchując nieustannych pochwał co do tego, jak dobrze ten szczyt jest zorganizowany. Chcę dzisiaj przekazać te pochwały, jakie nam się dostawały, tym wszystkim, którzy zapracowali na ten wspaniały szczyt" - powiedział minister.

Podkreślił, że Polacy we wszystkich województwach mogli śledzić szczyt dzięki piknikom NATO-wskim zorganizowanym przez MON.

Nakłady na obronność w wys. co najmniej 3 proc. PKB

"Aby odbudować armię w takim wymiarze, w którym byłaby ona zdolna do skutecznej, samodzielnej obrony polskiego terytorium, potrzebne jest co najmniej 3 proc. (PKB) nakładów na armię. I do tego będziemy zmierzali w ramach realizacji programów socjalnych, które zostały uruchomione, i ramach możliwości budżetowych wynikających z nowej dynamiki gospodarczej, jaką realizuje rząd pani premier Szydło, rząd Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział Macierewicz.

Jak mówił, obecny budżet wystarcza do tego, żeby armia polska liczyła mniej więcej 115 tysięcy, maksymalnie do 120 tys. żołnierzy. "To jest oczywiście zbyt mało. Minimum, które powinno być, mam nadzieję w przyszłym roku, powinno się obracać w okolicach 150 tys. żołnierzy. Czy będziemy zdolni tak szybko do tak wielkiego wysiłku - nie wiem, ale będę do tego zmierzał" - zaznaczył minister obrony.

Jednocześnie wyjaśnił, że większość nakładów związanych z zapowiedzianą obecnością wojsk NATO w Polsce poniosą państwa, które wysyłają tu wojska - zarówno dowodzące batalionami (tzw. państwa ramowe), jak i pozostałe, a także samo NATO. "W tym zakresie rząd polski będzie partycypował, ale w drugorzędnym zakresie" - powiedział.

Reorientacja polityczna w Polsce wpłynęła na decyzje NATO

Podsumowując efekty zakończonego w sobotę szczytu Sojuszu, Macierewicz ocenił, że "z punktu widzenia polskiej racji stanu i historii Polski to jest wydarzenie, na które czekały pokolenia Polaków, chyba od wybuchu II wojny światowej".

"Ten szczyt nie osiągnąłby takiego sukcesu, gdybyśmy nie prowadzili (…) z ministrem Waszczykowskim jednej wspólnej linii" - powiedział szef MON, dodając, że chodzi o podkreślenie, że choć dla Polski i krajów regionu najważniejsze są zagrożenia z kierunku wschodniego, to dostrzegają także wyzwania od południa.

"Kraje NATO wychodzą z tego szczytu wzmocnione, a nie skłócone lub zadowolone jedynie doraźnym kompromisem. To nie jest doraźny kompromis, Szczyt przyniósł redefinicję sytuacji NATO i nowe zrozumienie zagrożeń na świecie, które podzielają wszystkie kraje NATO" - powiedział szef MON.

Zwrócił uwagę, że dowództwo amerykańskiej ciężkiej brygady, która ma rotacyjnie stacjonować w Europie, "będzie mieściło się w Polsce"; w Polsce też będzie stacjonować ta brygada, choć jej bataliony będą rozmieszczone również w innych krajach.

Natowska grupa bojowa - dodał szef MON - będzie miała "nie tylko dowództwo w Polsce", ale "dowództwo dywizyjne polskie budowane w oparciu o jedną z dywizji polskiego wojska będzie dowodziło wszystkimi grupami batalionowymi od Estonii po południe naszych granic".

Podkreślił, że podjęto także decyzje o rozmieszczeniu w regionie "stałych magazynów broni", których budowa ma być sfinansowana ze wspólnego budżetu.

"Mogło być inaczej" - ocenił. Według Macierewicza "działania różnych państw zmierzające do tego, żeby bagatelizować zagrożenie rosyjskie, mogło naprawdę być skuteczne", a takiej linii sprzyjali politycy w Europie, w tym w Polsce, którzy - jak mówił minister - "chcieli poprzestać na ćwiczebno-doraźnym sposobie reakcji na flance wschodniej". "Jeżeli stało się inaczej, to dlatego, że zmieniła się konfiguracja polityczna w Polsce" - powiedział.

Służby zapewniły bezpieczeństwo szczytu NATO

Wspólna praca służb spowodowała, że szczyt NATO w Warszawie odbył się bezpiecznie - powiedział  szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Podkreślił, że służby sprawdziły się i zapewniły bezpieczeństwo zarówno uczestników szczytu, jak i warszawiaków.

"Zarówno warszawiacy, jak i mieszkańcy innych miast, w których odbywały się pikniki natowskie, mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu - niezwykle ważnym dla historii, przyszłości i bezpieczeństwa Polski" - powiedział Błaszczak.

Minister spraw wewnętrznych i administracji podkreślił, że doświadczenia nabyte podczas organizacji szczytu NATO będą wykorzystane podczas Światowych Dni Młodzieży.

"Szczyt NATO w Warszawie miał przełomowy charakter. To niewątpliwie wydarzenie historyczne, na które czekaliśmy od wielu pokoleń" - powiedział Błaszczak.

W sumie w zabezpieczenie szczytu zaangażowanych było ok. 7 tys. policjantów - nie tylko z Warszawy, ale też z innych województw. Istotną rolę w operacji odgrywali także funkcjonariusze BOR, pod których bezpośrednią ochroną znalazło się ok. 120 osób - m.in. głowy państw, sekretarz generalny NATO, szefowie rządów, ministrowie spraw zagranicznych oraz szefowie międzynarodowych organizacji, takich jak ONZ czy Bank Światowy.

Z kolei szefom obrony narodowej bezpieczeństwo zapewniała Żandarmeria Wojskowa. W operacji brało udział blisko 1400 żołnierzy ŻW (co stanowi mniej więcej połowę stanu osobowego tej formacji - PAP). Nad bezpieczeństwem uczestników wydarzenia i mieszkańców Warszawy czuwali też strażacy - ponad 300.

W sumie w szczycie wzięło udział 2,5 tys. delegatów, 400 ekspertów i 1800 dziennikarzy.

Polska uzyskuje realne gwarancje sojusznicze

Szef MSZ Witold Waszczykowski uważa, że dopiero dzisiaj, po decyzjach szczytu NATO w Warszawie, można powiedzieć, że Polska uzyskuje realne gwarancje sojusznicze.

"Przyjęło się mówić, że wstąpiliśmy do NATO w 1999 roku, a dzisiaj często publicystycznie potwierdzamy, że NATO przyszło do Polski. Aby to osiągnąć, mnie osobiście, zajęło to 24 lata pracy i 24 lata życia" - powiedział Waszczykowski w poniedziałek na konferencji prasowej.

Jak dodał, koncepcja, aby Polska uzyskała gwarancje bezpieczeństwa, pojawiła się w końcu lat 80. "To wtedy zaczęto rozważać wśród analityków, polityków, możliwość przyłączenia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego" - zaznaczył Waszczykowski. Przypomniał, że formalną opinię na ten temat po raz pierwszy przedstawił rząd Jana Olszewskiego. "Negocjacje na temat zbliżenia do NATO, a następnie akcesji rozpoczęły się od 1993 roku" - zaznaczył szef MSZ.

"Dopiero dzisiaj możemy powiedzieć, że uzyskujemy realne gwarancje sojusznicze, przez rozlokowanie wojsk sojuszniczych, które będą symbolem determinacji i odstraszania, symbolem bezpieczeństwa Polski i innych krajów, składających się na flankę wschodnią" - podkreślił Waszczykowski.

W piątek przywódcy państw NATO podjęli m.in. decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu poprzez rozmieszczenie czterech batalionów liczących po około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich.

Szef MSZ przypomniał, że w wyniku działań dyplomatycznych został wynegocjowany podczas szczytu, liczący pięćdziesiąt kilka stron, komunikat końcowy, który m.in. opisuje dokładnie sytuację międzynarodową i piętnuje tych, którzy chcą tę sytuację pogorszyć.

Minister dziękował też za pracę przy organizacji szczytu m.in. pracownikom swojego resortu, polskiemu przedstawicielstwu przy NATO oraz pracownikom Protokołu Dyplomatycznego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Jasińska 2016-07-11 12:42:58
    Czy te ŚDM będą bezpieczne? Po drugiej stronie BŁOŃ przy ulicy Piastowskiej znajdują się działki, gdzie można się ukryć i ukryć wiele rzeczy.... Dnia 05. 07. 2016 roku na tych działkach buszował młody facet z pewnością nie działkowicz!!! Zadzwoniłam na POlicję... POlicja zrobiła sobie przejażdżkę ulicą Korzeniowskiego i absolutnie nie chciała wejść na działki!!! Usłyszałam od dyżurnej POlicji, że nie wejdą na działki - chyba, że ja złapię faceta...!!! Natomiast od ponad miesiąca POlicjanci pilnują budowanego ołtarza...a od kilku dni spacerują wieczorami czwórkami wokół ołtarza...reszta błoń jest otwarta!!!...teren wokół błoń nie jest w zainteresowaniu POlicji!!!!



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA