REKLAMA

W rządzie Beaty Szydło zadomowili się ludzie Ewy Kopacz i Donalda Tuska

  • Autor: Michał Wroński
  • 02 lutego 2016 06:28
W rządzie Beaty Szydło zadomowili się ludzie Ewy Kopacz i Donalda Tuska W rządzie Beaty Szydło znalazło się miejsce dla osób związanych z gabinetem Ewy Kopacz. (Fot. www.premier.gov.pl)

• Zmianę ekipy rządzącej przetrwało dwóch sekretarzy i trzech podsekretarzy stanu.
• Ludzie z rządu PO i PSL odpowiadają m.in. za budżet państwa i restrukturyzację górnictwa.
• Czy jest w tym coś dziwnego, znamiennego? - To osoby, których stanowiska mają charakter urzędniczy, a nie polityczny - komentuje dr Jarosław Flis.

Nowa ekipa "odpali" wszystkich! Zaorze! Wymiecie! Prezesów, dziennikarzy, urzędników. Nikt nie powinien czuć się bezpieczny... Tak można było usłyszeć przed i zaraz po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość. Okazuje się jednak, że efekt "nowej miotły" nie we wszystkich przypadkach zadziałał tak, jak się tego spodziewano. I w rządzie Beaty Szydło ostały się osoby związane wcześniej - i znane - z pracy na rzecz rządu PO i PSL-u. 

Porównaliśmy skład rządu Ewy Kopacz tuż przed złożeniem jego dymisji z gabinetem Beaty Szydło, przy czym wzięliśmy pod uwagę całe kierownictwo resortów – nie tylko zatem ministrów, ale również sekretarzy i podsekretarzy stanu. I to właśnie w tych dwóch grupach naliczyliśmy pięć osób, które przetrwały jesienną zmianę władzy.

Piotr Warczyński, podsekretarz stanu w resorcie zdrowia, Hanna Majszczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów i Katarzyna Kacperczyk – sekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych. Cała trójka piastuje dziś te same stanowiska, które piastowali przed wyborami z 25 października. Listę uzupełnia jeszcze Mariusz Haładyj, obecnie podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, poprzednio pełniący takie samo stanowisko w Ministerstwie Gospodarki oraz Wojciech Kowalczyk, który swą pracę dla rządu Ewy Kopacz kończył jako sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu, a obecnie piastuje ten sam urząd w resorcie energii. Nadal też pozostaje rządowym pełnomocnikiem ds. restrukturyzacji węgla kamiennego.

- Po zapoznaniu się z tym, co robił i z barierami, na które trafiał w trakcie swojej działalności podjąłem z nim współpracę. Uważam, że na tyle na ile można było, to swoje pełnomocnictwo wykorzystał doskonale, a ponieważ kontynuujemy proces budowy nowej Kompanii Węglowej, to dalej jest pełnomocnikiem odpowiedzialnym za sprawy restrukturyzacji – mówi o Kowalczyku Krzysztof Tchórzewski, szef resortu energii i uważany za jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.

Na korzyść Kowalczyka niewątpliwie przemawiał fakt, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy to głównie on prowadził rozmowy z Komisją Europejską dotyczące notyfikacji pomocy publicznej dla polskiego górnictwa. Można było oczywiście skierować do tego kogoś nowego, ale to by oznaczało, że ten ktoś będzie musiał dopiero wdrażać się do tego zadania. Tymczasem – jak otwarcie przyznaje minister Tchórzewski - chodzi o to, żeby „nam nie uciekał czas”. Mówiąc wprost, w obecnej sytuacji szefa resortu energii nie stać było na luksus pozbycia się Kowalczyka.

Pewnie to samo można powiedzieć o Hannie Majszczyk, która w Ministerstwie Finansów pracuje jeszcze od XX wieku (krótszy, bo kilkunastoletni staż w swoich resortach mają Piotr Warczyński i Katarzyna Kacperczyk), a obecnie odpowiada w nim za budżet państwa.

- Ktokolwiek by nie doszedł do władzy, to będzie potrzebować kogoś takiego jak Hanna Majszczyk. Tylko zupełnie nieodpowiedzialny minister pozbywałby się takiej osoby, gdyż taki krok powoduje, że ryzyko wpadki finansowej natychmiast wzrasta. A zresztą Hanna Majszczyk przeżyła nie jedną, ale już kilka zmian – komentuje dla Parlamentarny.pl jeden z byłych, wysokich urzędników ministerstwa finansów, polityk związany PO.

Zdaniem dr. Jarosława Flisa, socjologa polityki z Uniwersytetu Jagiellońskiego tego typu sytuacje nie powinny zaskakiwać, bo – jak tłumaczy – personel resortów można podzielić na dwie grupy: tych, którzy podlegają wymianie w cyklu kadencyjnym i tych, których taka wymiana nie dotyczy. I o ile w przypadku sekretarzy stanu istnieje większe prawdopodobieństwo (choć i tu nie jest to przesądzone) znalezienia się w tej pierwszej grupie, to już w przypadku osób piastujących funkcje podsekretarzy stanu szansa na utrzymanie stanowiska jest większa.

- Część z tych osób po prostu zapewnia logistykę, a ich stanowiska mają charakter typowo urzędnicy, a nie polityczny, więc zmiany polityczne nie są dla nich aż tak istotne. Podobnie zdarza się też w samorządach, gdzie nieraz bywa, że zmieniają się burmistrzowie, czy prezydenci, a sekretarz miasta pozostaje ten sam – mówi dr Flis.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Zdecydowany 2016-02-02 13:11:05
    JEŻELI KTOŚ SIĘ NIE SKUR...CZYŁ A JST KOMPETENTNY TO I PiS TO DOCENIA !



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA