REKLAMA

Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej: Przesłuchano byłego ministra sprawiedliwości

  • Autor: PAP/AT
  • 06 czerwca 2017 13:10
Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej: Przesłuchano byłego ministra sprawiedliwości Fragmenty wraku TU-154 M, który rozbił się pod Smoleńskiem (fot.:wikipedia.org/CC BY-SA 3.0)

Krzysztof Kwiatkowski - były minister sprawiedliwości i prezes NIK  - został przesłuchany jako świadek w śledztwie ws. m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

• Były minister sprawiedliwości, prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski został przesłuchany w śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej.

• Kwiatkowski w kwietniu 2010 r. był ministrem sprawiedliwości.

• W toku śledztwa zostali przesłuchani w charakterze świadków m.in. pan Krzysztof Parulski.

• Tuż po katastrofie smoleńskiej Kwiatkowski i prok. Parulski byli na miejscu.

Dodała, że w sumie przesłuchano już kilkudziesięciu świadków.

"W toku śledztwa zostali przesłuchani w charakterze świadków m.in. pan Krzysztof Parulski (w 2010 r. naczelny prokurator wojskowy - red.) i Krzysztof Kwiatkowski. Łącznie przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Prokuratura nie będzie komentowała treści ich zeznań" - powiedziała Bialik.

Prokuratura nie chce też ujawnić, kto jeszcze został wezwany na przesłuchanie. W tej sprawie w charakterze świadka zeznawała m.in. była minister zdrowia Ewa Kopacz i były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Z kolei na lipiec wezwany został na przesłuchanie szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk.

Chodzi o jedno z siedmiu postępowań prowadzonych przez zespół prokuratorów wyjaśniający okoliczności katastrofy smoleńskiej - w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych i utrudniania postępowania, polegającego m.in. na nieprzeprowadzeniu sekcji zwłok ofiar katastrofy w Smoleńsku.

Kwiatkowski w kwietniu 2010 r. był ministrem sprawiedliwości. Tuż po katastrofie, podobnie jak m.in. prok. Parulski, był na miejscu. Część bliskich ofiar i mediów zarzucała mu później m.in., że wydawał polecenia polskim prokuratorom, którzy pojechali do Smoleńska, mimo że od końca marca 2010 r. nie był już prokuratorem generalnym (nastąpiło rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego).

Czytaj też: Ewa Kopacz powinna wycofać się z polityki

Wypowiedź Kwiatkowskiego dla mediów z miejsca katastrofy znalazła się na nagraniu dotyczącym m.in. spotkania 10 kwietnia 2010 r. ówczesnego premiera Rosji Władimira Putina, ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergieja Szojgu i premiera Donalda Tuska. Materiał pod koniec października 2016 r. upubliczniło na swojej stronie Ministerstwo Obrony Narodowej. Kwiatkowski powiedział wówczas, że "grupa polskich prokuratorów i grupa ekspertów, którzy zajmują się badaniami tego typu zdarzeń i katastrof uda się z przedstawicielami strony rosyjskiej do Moskwy wraz z zabezpieczonymi i nienaruszonymi czarnymi skrzynkami samolotu i one będą poddawane badaniu z udziałem obu stron, czyli zarówno ze strony rosyjskich ekspertów, prokuratorów, jak i polskiej strony". Poinformował też, że na miejscu zespołem polskich śledczych będzie kierować naczelny prokurator wojskowy - Parulski.

Krzysztof Kwiatkowski w kwietniu 2010 r. był ministrem sprawiedliwości (fot.youtube.com)

W listopadzie ubiegłego roku Prokuratura Krajowa poinformowała, że - zgodnie z protokołem posiedzenia roboczego, które odbyło się nocą 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, z udziałem polskich i rosyjskich prokuratorów, w tym prok. Parulskiego oraz I zastępcy prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej - już wtedy podjęto decyzję: "Z uwagi na szczególny publiczny rozdźwięk wywołany zaistniałą katastrofą lotniczą należy w terminie możliwie najkrótszym przeprowadzić sądowo-lekarskie oględziny i sekcje zwłok pasażerów samolotu w mieście Moskwie; ich identyfikację oraz przekazanie przedstawicielom strony polskiej". Według prokuratury, z protokołu wynika, że w czynnościach tych nie przewidziano udziału polskich prokuratorów ani medyków sądowych.

W ubiegły czwartek zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek ujawnił wstępne wyniki ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej, zleconych przez zespół prokuratorów PK, który przejął po zlikwidowanej prokuraturze wojskowej wyjaśnianie okoliczności katastrofy. Czynności te są przeprowadzane m.in. z powodu błędów stwierdzonych w dokumentacji medycznej przygotowywanej przez stronę rosyjską. Pierwsze wątpliwości pojawiły się już w 2011 r. - wówczas przeprowadzono dziewięć ekshumacji, stwierdzono zamianę sześciu ciał. Prokuratorzy PK w czerwcu ubiegłego roku zdecydowali, że konieczne będzie ekshumowanie pozostałych 83 ofiar katastrofy (cztery osoby zostały skremowane - red.).

Do tej pory, począwszy od listopada ubiegłego roku, ekshumowano 28 ciał. Stwierdzono dwie zamiany ciał; w dziewięciu trumnach, m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, znaleziono szczątki innych osób.

Pozostałe śledztwa prowadzone przez zespół prokuratorów z PK dotyczą m.in. nadużycia zaufania w stosunkach z zagranicą (tzw. zdrada dyplomatyczna - art. 129 Kodeksu karnego), sfałszowania dokumentów przez funkcjonariuszy BOR, niszczenia wraku Tu-154M, który jest dowodem rzeczowym, poświadczenia nieprawdy w protokołach sekcji zwłok sporządzonych przez biegłych z Rosji, jak również znieważenia zwłok ofiar katastrofy. Oprócz tego prokuratorzy analizują materiały dotyczące nieprawidłowości w Biurze Ochrony Rządu. Jak podawano w połowie kwietnia, śledztwa toczą się w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów.

W głównym śledztwie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. PK zdecydowała o nowych zarzutach dla kontrolerów - są podejrzani o "umyślne sprowadzenie katastrofy" z 10 kwietnia 2010 r., postawiła też zarzut pomocnictwa trzeciemu z Rosjan, który był obecny wtedy w wieży kontroli lotów. Wcześniej jeden z kontrolerów był podejrzany o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, a drugi - o jej nieumyślne spowodowanie.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA