REKLAMA

Prok. Wesołowski: ws. pisma KNF z 2011 r. postąpiłem zgodnie z zasadami

  • Autor: PAP/JS
  • 30 listopada 2016 18:43
Prok. Wesołowski: ws. pisma KNF z 2011 r. postąpiłem zgodnie z zasadami Piotr Wesołowski przed komisją śledczą (fot. Sejm/twitter)

W sprawie pisma Komisji Nadzoru Finansowego do prokuratora generalnego z listopada 2011 r. o nieprawidłowościach w postępowaniu dot. Amber Gold postąpiłem zgodnie z przyjętą praktyką i zasadami obowiązującymi w PG - zeznał przed komisją śledczą prok. Piotr Wesołowski.

Świadek dodał, że tego typu pismo powinno być przekazane prokuratorowi generalnemu łącznie ze wstępną analizą dokonaną przez odpowiedni departament ówczesnej Prokuratury Generalnej, tak aby "szefowi prokuratury przekazać materiał kompletny".

W środę sejmowa komisja śledcza zajmująca się sprawą Amber Gold przesłuchała Wesołowskiego, który w 2011 r. był zastępcą szefa biura prezydialnego Prokuratora Generalnego. Głównym tematem przesłuchania była kwestia losów pisma z końca listopada 2011 r., które przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak wysłał do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.

Pismo to - jak wskazywała KNF w swej późniejszej analizie poświęconej m.in. śledztwu ws. Amber Gold - zawierało "krytyczne uwagi odnoszące się do dochodzenia Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, w tym również do decyzji o zawieszeniu tego postępowania". Pismo to nie trafiło jednak do Seremeta - zostało przekazane do departamentu postępowania przygotowawczego PG, który skierował je do zastępcy prokuratora apelacyjnego w Gdańsku, w celu rozpoznania wniosku o podjęcie działań w trybie nadzoru służbowego.

Według Krzysztofa Brejzy (PO), gdyby jednak pismo dotarło do Seremeta, to miał on możliwość przeniesienia sprawy do wybranej prokuratury apelacyjnej i - jak ocenił poseł - "być może po miesiącu sprawy Amber Gold by nie było".

"Uznałem, że przekazanie tego pisma (...) do właściwej komórki merytorycznej zajmującej się właśnie tą problematyką pozwoli na wyjaśnienie tych nieprawidłowości, zebranie właściwych materiałów, dokonanie pewnych analiz i przedstawienie stanowiska prokuratorowi generalnemu. Taka była moja intencja" - mówił Wesołowski.

Świadek przekonywał też, że "przekazanie pisma do właściwej komórki organizacyjnej, w tym przypadku departamentu postępowania przygotowawczego PG, nie jest nieprzekazaniem pisma prokuratorowi generalnemu - w tym sensie, że pismo podpisane przez szefa KNF do prokuratora generalnego miałoby nie trafić".

"Ale pismo do prokuratora generalnego nie trafiło" - wskazał Witold Zembaczyński (Nowoczesna). Świadek zaznaczył, że "na to już nie może odpowiedzieć". "To pytanie nie powinno być w moim kierunku, tylko do właściwej komórki, do której to pismo zostało skierowane" - dodał.

Zembaczyński zapytał też, jak wyglądałby przebieg postępowania w sprawie Amber Gold, gdyby Seremet otrzymał jednak pismo z KNF. "Prokurator generalny w przypadku otrzymania takiego pisma dotyczącego konkretnych postępowań przygotowawczych i tak musiałby, oczywiście w trybie niezwłocznym i pilnym, zasięgnąć stosownej informacji o biegu tego postępowania" - odpowiedział świadek.

Wesołowski ocenił, że nie postąpił niewłaściwie, nie przekazując tego pisma Seremetowi. Stwierdził, że przekazanie pisma do departamentu postępowania przygotowawczego PG "nie było żadną spychologią ani też nadgorliwością". Zaznaczył, że niewłaściwe potraktowanie pisma miałoby miejsce wtedy, gdyby nie nadał mu biegu - tymczasem on przekazał je do właściwego departamentu. "Nie widzę tu żadnego ominięcia" - mówił.

Dodał, że Seremetowi przekazywane były pisma ze sprawami "natury systemowej", a nie dotyczące postępowań przygotowawczych. "Nie należało do moich obowiązków nadzorowanie postępowania przekazanego do właściwej komórki ówczesnej PG" - odpowiedział, dopytywany przez posłankę Andżelikę Możdżanowską (PSL), czy śledził dalsze losy tej sprawy w PG.

Wesołowski nie potrafił dokładnie odpowiedzieć na pytanie posła Jarosława Krajewskiego (PiS), jak często do biura PG wpływały pisma od szefa KNF. "Na pewno nie raz dziennie i nie raz w tygodniu" - powiedział tylko.

Seremet w końcu sierpnia 2012 r. mówił w Sejmie, że zażądał od kierownictwa biura PG przedstawienia "stosownych wyjaśnień w postępowaniu służbowym, wskazujących na przyczynę, dla której pismo KNF, pochodzące zatem od organu centralnego, nie trafiło bezpośrednio w moje ręce, pomimo że dotychczasowa poprzednia i obecna dobra praktyka w tym względzie powinna była wykluczyć taki przypadek". Bezpośredni zwierzchnik Wesołowskiego - ówczesny szef biura prezydialnego PG prok. Ryszard Tłuczkiewicz - tłumaczył to wówczas Seremetowi "omyłką" lub "niewłaściwą oceną" wagi pisma KNF.

Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka, dlaczego Seremet wymieniał jego nazwisko, jako osoby odpowiedzialnej za nieprzekazanie mu tego pisma, skoro - jak mówiła - Wesołowski uznaje, że nie było potrzeby przekazania pisma KNF bezpośrednio prokuratorowi generalnemu.

"Mogę powiedzieć, że zakres mojego procedowania w tej sprawie był zgodny z obowiązującymi w tym zakresie uregulowaniami. Tak mogę odpowiedzieć, tak uważam i tak jestem przekonany w tym zakresie" - odparł świadek.

Stanisław Pięta (PiS) pytał natomiast, jak duża liczba pism wpływających do biura PG trafiała bezpośrednio do Seremeta. "Chciałbym ustalić liczbę pism, która mogłaby zasługiwać na szczególną uwagę prok. Seremeta" - pytał Pięta.

Wesołowski ocenił, że "nie da się konkretnie odpowiedzieć na to pytanie", ale "bardzo niewielka część pism trafiała do prokuratora generalnego bezpośrednio". Jak dodał, zależało to m.in. od dnia, w którym wpływała poczta, a także "od treści merytorycznej tych pism oraz od zapoznania się przez nas z wpływającą dokumentacją".

Zeznał też, że nie wie, kiedy Seremet dowiedział się o sprawie Amber Gold. "Mogę tylko powiedzieć z tej dokumentacji, którą dysponuję, że ja zostałem poproszony o wyjaśnienie przyczyn i podstaw przekazania tego pisma (KNF) do departamentu postępowania przygotowawczego w sierpniu 2012 r." - powiedział Wesołowski.

Mówił również, że nie wie, aby w Prokuraturze Apelacyjnej pojawiła się decyzja, by poinformować zwrotnie Prokuratora Generalnego o wyniku dokonanych ustaleń i sposobie załatwienia sprawy.

Posłowie przypominali także, że Wesołowski przez wiele lat był prokuratorem trójmiejskich prokuratur; obecnie pracuje w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Wskazywali, że w niektórych doniesieniach medialnych pojawiały się sugestie, że nieprzekazanie pisma Seremetowi było "kryciem kolegów z Trójmiasta".

"Uważam tę argumentację za absurdalną" - odpowiedział Wesołowski. Ocenił, że powinien się wyłączyć ze sprawy tylko w przypadku, gdyby sprawa jego dotyczyła lub gdyby był nieobiektywny w jakimkolwiek zakresie. "Ja tu nie widzę żadnego braku obiektywizmu oraz żadnego krycia prokuratorów gdańskich" - podkreślił.

Przyznał, że zna wielu gdańskich prokuratorów "z uwagi na kontakty służbowe". Dodał jednak, że nie widział żadnych podstaw i przesłanek do wyłączenia się "z czynności materialno-technicznej" dekretacji określonego pisma. Dodał, że jego styczność ze sprawą Amber Gold ograniczała się "do tej jednej czynności".

Szefowa komisji pytała też świadka, czy otrzymywał wejściówki VIP na gdański stadion piłkarski. Nawiązała tym samym do wcześniejszych zeznań prok. Dariusza Różyckiego, który od 2008 r. do wiosny 2016 był szefem gdańskiej prokuratury okręgowej. Przyznał on przed komisją śledczą, że od 2007 do 2008 r. otrzymywał wejściówki do strefy VIP podczas meczów Lechii Gdańsk.

"Nigdy nie otrzymywałem bezpłatnych jakichkolwiek wejściówek na jakikolwiek stadion" - podkreślił Wesołowski.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA