REKLAMA

Prof. Aleksander Bobko o ministerialnych planach, biurokracji na uczelniach i ich współpracy z biznesem

  • Autor: Justyna Sobolak
  • 27 listopada 2015 10:58
Prof. Aleksander Bobko o ministerialnych planach, biurokracji na uczelniach i ich współpracy z biznesem "Chciałbym w konsensusie ze środowiskiem akademickim znajdować rozwiązania najważniejszych problemów" fot. facebook

Prof. Aleksander Bobko zdradza Parlamentarny.pl swoje plany na stanowisku sekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Są to m.in. odbiurokratyzowanie uczelni i współpraca uniwersytetów technicznych z przemysłem. Inne powyborcze zmiany, np. likwidacja systemu bolońskiego, wprowadzenie egzaminów na studia oraz zmiany w uzyskiwaniu stopni naukowych nie są jeszcze przesądzone. - Osobiście uważam, że na znacznej większości kierunków studiów powinna być możliwość prowadzenia studiów jednolitych, pięcioletnich - mówi prof. Aleksander Bobko.

Za kilka dni, 1 grudnia, obejmie pan funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jakie stawia pan sobie cele na tym stanowisku?

Chciałbym w konsensusie ze środowiskiem akademickim znajdować rozwiązania problemów. Na pewno będą różne zdania, opinie, ale chciałbym, żeby udało się nie dzielić środowiska, tylko łączyć. Z takim nastawieniem idę do ministerstwa.

Czy wiadomo już jakie zadania zostaną panu przydzielone w ministerstwie?

Tak, zostało to ustalone z panem wicepremierem Jarosławem Gowinem 25 listopada. Będę się zajmował współpracą międzynarodową oraz będzie mi podlegał pion nadzoru nad szkolnictwem wyższym.

Czy ma pan już określone priorytety odnośnie tych zagadnień?

Najważniejsze jest odbiurokratyzowanie uczelni, zdjęcie z nich pewnego balastu biurokratycznego. W tej chwili wszędzie, poczynając od szeregowych nauczycieli akademickich, po administrację, produkuje się dużą ilość dokumentów i papierów. Będziemy się starali zrobić wszystko, co możliwe, żeby to zmienić. Natomiast, od czego zaczniemy i jakimi krokami doprowadzimy do zmniejszenia biurokratyzacji, o tym powiemy w najbliższym czasie.

Druga sprawa, co do której nie ma wątpliwości, że jest priorytetowa, a która wychodzi nieco poza obszar szkolnictwa wyższego, to kwestia współpracy szkół wyższych, zwłaszcza uniwersytetów technicznych, z otoczeniem zewnętrznym, z przemysłem. To jest zadanie na najbliższe lata priorytetowe. Taka współpraca ma już oczywiście miejsce, tutaj nic nowego nie wymyślamy, ale stawiamy na kontynuację i intensyfikację działań, które miałyby temu służyć.

Po wyborach dużo mówiło się o potrzebie zlikwidowania systemu bolońskiego, czyli systemu studiów 3+2. Czy ten temat nadal jest aktualny?

Kampania wyborcza i czas po wyborach ma swoje prawa. Padały różne deklaracje ze strony różnych kandydatów. Proszę wziąć pod uwagę, że zespół ministerstwa się dopiero kształtuje. Ja mam wejść do resortu za kilka dni, 1 grudnia, jeden wiceminister wszedł kilka dni temu, pozostałych wiceministrów wejdzie najprawdopodobniej tydzień po mnie, także nasz program będzie się dopiero kształtował. Potrzeba czasu, parę tygodni. Myślę, że będziemy nad nim pracowali do końca roku, być może do połowy stycznia.

Co do systemu bolońskiego mogę wyrazić więc tylko moją opinię. To zagadnienie wymaga na pewno analizy i moim zdaniem korekty, istotnej korekty. Uważam, że na znacznej większości kierunków studiów powinna być możliwość prowadzenia studiów jednolitych, pięcioletnich.

Wiele mówiło się także o konieczności wprowadzenia egzaminów na studia, tłumacząc, że matura nie jest wystarczającym kryterium rekrutacyjny.

Tu także rozmowa jest przedwczesna i mogę mówić tylko o swoich przemyśleniach. Z panem wicepremierem Jarosławem Gowinem we wcześniejszych rozmowach wymienialiśmy opinie na ten temat, natomiast nie są one jeszcze planem ministerstwa. Potrzebujemy kilku tygodni, do miesiąca, żeby mieć pewne wspólne poglądy jako kierownictwo ministerstwa i wtedy będziemy je prezentować. Natomiast jako rektor, wcześniej dziekan i prorektor dostrzegam zalety tego systemu, który, jak uważam, obiektywizuje proces rekrutacji. On ma pewne zalety, natomiast moim zdaniem, znowu, uczelnie, które chciałyby przeprowadzać dodatkowe egzaminy rekrutacyjne, powinny mieć prawo to robić. To są moje opinie, z którymi wchodzę do ministerstwa.

W powyborczych zapowiedziach pojawiało się także zagadnienie zmian w uzyskiwaniu stopni naukowych.

Tutaj znowu będę oszczędny. Na ten temat w ministerstwie jeszcze nie rozmawialiśmy. Znów mogę mówić jedynie o swoich ocenach. Zmiany w ustawie miały miejsce w 2011 roku, stosunkowo niedawno. To jest krótki czas, by analizować jej skutki. Moja opinia jest taka, że system ma pewne zalety, mam na myśli zwłaszcza habilitację, bo tu nastąpiła największa zmiana. Jest pewną zaletą, że dorobek kandydata analizuje i ocenia wyspecjalizowana komisja, natomiast słabość jest taka, że została zmarginalizowana rola rad wydziałów. Kandydat nie prezentuje się na przykład na radzie wydziału z wykładem czy dyskusją, która była możliwa na kolokwium i to jest ewidentnie słabość. Pokazuje to moje doświadczenie jako recenzenta. Trzeba więc analizy, dyskusji i być może, ze znakiem zapytania, kolejnej korekty.

Skomentuj (5 komentarzy)

  • Krakus 2015-12-08 12:45:34
    Do m.a:
    Scyro prowda - jak mawiał śp. ks. Tischner. Jak można "stymulować" indeks Hirscha pokazuje przykład "spółdzielni" sześciu naukowców cytujacych się nawzajem. Dla takich ludzi śmiertlenym niebezpieczeństwem jest to że studenci mogą wyjeżdżać na studia (choćby w ramach Erasmusa) i przekonywać się jak wygladają studia na uczelniach z pierwszej dwusetki rankingu szanghajskiego. Opinie ich są bezwzględne. W Polsce wykładowcy, bez względu na tytuł i uczelnie po prostu lekceważą studentów, przekazując nieprzydatną wiedzę w niezrozumiałej formie. Przykład - na AGH w ramach zajęć na temat systemów operacyjnych czasu rzeczywistego wykładano język ADA, fajnie, ale wykładowca nawet się nie zająknął o RTOS dla systemów wbudowanych. Nie było tematu. Po wiedzę o tym trzeba było się wybrać do Berlina. Po reformach p. Gowina będzie to niemożliwe. W związku z tym propozycje p. wiceministra odbieram jako próbę obrony niewydolnego systemu podjętą w imię korporacyjnych interesów ludzi którzy z tego systemu żyją, a którym nie chce się czegokolwiek zmieniać w swoich zachowaniach.
  • Chachar 2015-12-07 22:53:46
    Panie Profesorze, a może by zerknąć za Odrę? Na przykład zapoznać się z Instytutem Fraunhofera. Funkcjonuje dobrze. Trochę dalej - moim zdaniem waga osiągnięć szwajcarskiego CSEM przewyższa całe AGH. Jest się na czym oprzeć, sporo ludzi dzięki temu tak wyklinanemu systemowi bolońskiemu zapoznało się z realiami dobrze zorganizowanych zespołów badawczych, po co wtłaczać ich znowu do zaścianka!!!
  • m.a 2015-11-28 17:08:12
    Krótki komentarz do współpracy uczelni technicznych z przemysłem. W moim głębokim przekonaniu nie ma innej drogi do tej współpracy jak przez PODWYŻSZENIE poziomu absolwentów polskich uczelni.
    Żaden pracownik przemysłu, który rozpoczynając pracę w przemyśle przekonał się, że brakuje mu podstawowych umiejętności i wiedzy po ukończeniu studiów, mając do rozwiązania konkretny problem nie będzie szukał pomocy w środowisku, które wg jego osobistych doświadczeń nie ma wystarczających kompetencji, know-how, etc...
    Żadne zachęty podatkowe, itp. nic nie pomogą. Bierzcie się więc Panowie za pracę u podstaw z polskim szkolnictwem, bo na dzień dzisiejszy młodzi inżynierowi nie potrafią po studiach ZAIMPLEMENTOWAĆ importowanych, gotowych technologii. Stąd daleka droga do tworzenia nowych rozwiązań czy innowacyjności.
    By nie być gołosłowną - polecam lekturę opracowania:
    scribd.com/doc/23976584/Kadry-Inzynierskie-materialy-Dla-DWI
    Z dwóch wymienionych barier w rozwoju ośrodka R&D (m.in. projektowanie silników lotniczych) w Polsce, pierwsza czyli dostępność inżynierów mechaników na rynku pracy jest już nieaktualna, ale druga pozostaje podobno dalej ważna i świadczy jak wielka jest przed nami praca do wykonania.
    DALEJ brakuje na rynku pracy inżynierów mechaników przygotowanych do pracy w przemysłach wysokich technologii (high-tech).
    Równocześnie baza OPI wykazuje 912 samodzielnych pracowników nauki polskiej dla specjalności mechanika.
    Wyciągnięcie wniosków pozostawiam Czytelnikom.
  • sroka 2015-11-27 21:29:41
    Do wyborca niezdecydowany: To samo co z kierunkami, które są ostoją konserwatywno/najconalistecznego uwstecznienia...
  • wyborca niezdecydowany 2015-11-27 19:13:49
    A co z kierunkami, które są ostoją lewactwa w Polsce?



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA