REKLAMA

PiS obsadzi pół tysiąca stanowisk w spółkach skarbu państwa. "Kto nie jest z naszego „plemienia” musi odejść"

  • Autor: Justyna Sobolak
  • 09 grudnia 2015 08:33
PiS obsadzi pół tysiąca stanowisk w spółkach skarbu państwa. "Kto nie jest z naszego „plemienia” musi odejść" Ponad 500 stanowisk może obsadzić PiS w spółkach, których właścicielem bądź udziałowcem jest skarb państwa. (fot. msp.gov.pl)

Trwa karuzela kadrowa w spółkach należących do skarbu państwa. PiS może obsadzić nawet 500 stanowisk. - W sytuacji, gdy największe przedsiębiorstwa są spółkami skarbu państwa lub skarb państwa ma w nich kontrolny pakiet, to w momencie nominacji nowego ministra skarbu wszystko się zmienia – komentuje dla Parlamentarny.pl dr Grzegorz Balawajder z Uniwersytetu Opolskiego.

Ponad 500 stanowisk może obsadzić PiS w spółkach, których właścicielem bądź udziałowcem jest skarb państwa. Wśród nich znajdują się m.in. PGE, PZU, Lotos, PKO BP, Orlen, PKP, KGHM czy PGNiG. W niektórych spółkach karuzela kadrowa już ruszyła.

Nie powinno to dziwić. Obsadzanie stanowisk przez nową partię rządzącą stało się, jak mówi dr Grzegorz Balawajder, politolog i ekonomista z Instytutu Politologii Uniwersytetu Opolskiego, powszechną praktyką.  

– Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że te praktyki stały się na przestrzeni ostatnich 25 lat transformacji czymś powszechnym w działaniu partii politycznych. Zwycięska partia dzieli „łupy” i nie ma znaczenia, czy to jest PiS, PO, SLD czy PSL. W sytuacji gdy największe przedsiębiorstwa są spółkami skarbu państwa lub skarb państwa ma kontrolny pakiet, to w momencie nominacji nowego ministra skarbu wszystko się zmienia. Kto nie jest z naszego „plemienia” musi odejść. Można się wewnętrznie z tym nie zgadzać, ale znając obowiązujący tutaj mechanizm, to niestety, nie powinno nas dziwić – twierdzi politolog.

Nie powinni, ale wymieniają

Dr Grażyna Magdziak, minister skarbu państwa z Business Center Club, uważa, że choć to powszechna praktyka, to nie powinna mieć miejsca. – Zmiana na stanowiskach kierowniczych w spółkach skarbu państwa powinna następować tak, jak w spółkach sektora prywatnego tj. w przypadku upływu kadencji lub z tytułu odwołania, które nastąpić powinno wówczas, gdy zarząd spółki nie wykonuje odpowiednio swoich funkcji. Nie sądzę, by wszyscy zarządzający spółkami państwowymi źle wykonywali zadania powierzone im przez rady nadzorcze. Stąd też błędem jest powszechna zasada wymiany zarządów we wszystkich spółkach, ale tak postępuje każdy nowy rząd, i tak zrobi i ten rząd – twierdzi.

Wszyscy do odstrzału?

Jej zdaniem wymienione zostaną niemal wszystkie stanowiska, ale będzie to proces rozciągnięty w czasie. – Nie wiadomo, ile stanowisk zostanie wymienionych. Prawdopodobnie niemal wszystkie, ale będzie to proces stopniowy, trwający kilka miesięcy, by nie wprowadzić chaosu organizacyjnego w firmie. Szanse na pozostanie mogą mieć tylko menadżerowie odpowiedzialni za specjalistyczne obszary operacyjne takie jak produkcja, technologia czy księgowość – informuje dr Grażyna Magdziak.

Tempo już jest jednak bardzo dynamiczne. W ciągu tygodnia poinformowano o zmianach w pięciu spółkach. – Kontrola nad tymi dużymi firmami to dostęp do dużych zasobów finansowych, potrzebnych w dalszych działaniach. A zatem takie tempo z punktu widzenia rządzących jest wskazane i nie powinno dziwić. Odmienne w tej kwestii zdanie części opinii publicznej rządzących nie interesuje, tym bardziej, że działania te nie naruszają prawa – mówi dr Grzegorz Balawajder.

Prezesi rezygnują

Kadrowa karuzela ruszyła już w PKP, GPW, Enerdze, Tauronie i PGNiG. Jako pierwszy, 30 listopada, zrezygnował prezes PKP Jakub Karnowski. Wraz z nim rezygnację złożył wiceprezes Piotr Ciżkowicz. Trzy dni później o swoim odejściu poinformował Paweł Tamborski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych. Tego samego dnia Tauron ogłosił, że minister skarbu odwołał z rady nadzorczej spółki czterech członków i powołał czterech nowych.

W piątek, 4 grudnia, do składu rady nadzorczej PGNiG powołano Piotra Woźniaka, który jeszcze w tym roku ma zostać prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. 7 grudnia natomiast odwołano z funkcji Andrzeja Tersę, prezesa Energi oraz Joannę Szydłowską, wiceprezes ds. korporacyjnych spółki. Dzień później ze stanowiska zrezygnował prezes PZU Andrzej Klesyk, odwołano także prezesa Tauronu Jerzego Kurellę. Zmian jeszcze przed końcem roku należy spodziewać się w Orlenie. Tutaj wybrany jest już następca obecnego prezesa Jacka Krawca. Ma nim zostać Wojciech Jasiński.

Nowy podatek (nie)straszny?

W osiągnięciu tak szybkiego tempa zmian pomagają PiS sami prezesi, składając rezygnacje z pełnionych funkcji. Oficjalnie mówi się, że uprzedzają tylko w ten sposób decyzje partii rządzącej, nieoficjalnie, że mobilizuje ich do tego ustawa, która ma zacząć obowiązywać od stycznia 2016 roku. Chodzi o nową 70-procentową stawkę podatku od odpraw prezesów spółek z państwowym udziałem. Ustawa obejmie spółki, w których skarb państwa dysponuje bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu.

Podejrzewać o takie zamiary można więc także prezesów Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Enei, Energi, Lotosu, PGNiG, Polskiego Holdingu Obronnego, PLL LOT, PGE. Żaden jednak z dotychczas urzędujących prezesów tych spółek nie złożył rezygnacji. Jak na razie odwołano tylko prezesa Energii, ale odchodzi on nie na własną prośbę. Wydaje się więc, że nowy podatek nie jest dla prezesów wystarczającym impulsem do opuszczenia stanowisk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA