REKLAMA

Opozycja o konferencji podkomisji: Stek bzdur, manipulacja, nic nowego

  • Autor: PAP/JS
  • 15 września 2016 19:10
Opozycja o konferencji podkomisji: Stek bzdur, manipulacja, nic nowego Poseł PO Marcin Kierwiński (fot. Wikipedia/CC BY-SA 2.0)

• - Stek bzdur, kłamstw, półprawd i manipulacja - tak przedstawione przez podkomisję smoleńską tezy ocenili posłowie PO.
• Według Nowoczesnej i PSL konferencja podkomisji nie wniosła niczego nowego; w ocenie Kukiz'15 katastrofy nie powinny badać osoby, które blisko znały jej ofiary.

Naciski, by polski raport ws. katastrofy smoleńskiej był taki sam jak rosyjski; awaria części systemów Tu-154M przed uderzeniem w ziemię i manipulacje przy "czarnych skrzynkach" - to główne ustalenia podkomisji MON, która bada tę katastrofę. Według podkomisji, w kokpicie Tu-154M nie zidentyfikowano głosu dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika.

- To, co dziś usłyszeliśmy, to był stek bzdur, kłamstw, półprawd; stek manipulacji, wyciętych pojedynczych zdań, wyłowionych pojedynczych fragmentów różnych rozmów - coś, co nie ma tak naprawdę żadnej wartości - ocenił poseł PO Marcin Kierwiński na konferencji prasowej.

- Tak to jednak już jest, gdy badaniem wypadku lotniczego, straszliwego wypadku lotniczego, zajmują się ludzie, którzy do tej pory żadnych wypadków nie badali - dodał poseł.

Jego zdaniem, konferencja podkomisji badającej katastrofę smoleńską nie dała odpowiedzi na jedno podstawowe pytanie: "jak to się stało, że polski samolot na kilometr przed pasem startowym znajdował się 15 metrów nad ziemią". - Przecież to jest tak naprawdę fundament tego, co stało się w Smoleńsku - ten samolot nigdy nie powinien znajdować się na takiej wysokości - podkreślił poseł PO.

Przekonywał, że Tu-154 nigdy nie powinien był wystartować z Warszawy, ani próbować lądować na lotnisku w Smoleńsku. - Ale do tego podkomisja pana Berczyńskiego nie odniosła się. Dlaczego? Bo teza postawiona była wcześniej, tezę postawił wielki reżyser kłamstwa smoleńskiego, pan minister Antoni Macierewicz - powiedział Kierwiński.

Cezary Tomczyk (PO) ocenił, że konferencja rządowej podkomisji zawierała "szereg manipulacji". Była "tak naprawdę spektaklem, który miał przykryć prawdę" - dodał. - Tu jest trochę tak jak z filmem "Smoleńsk" - miał być wielki hit, a jest pokaz kryzysu kinematografii. Tu były ogromne oczekiwania, jeśli chodzi o posiedzenie podkomisji badającej katastrofę w Smoleńsku, ale nic z tego nie wyszło - uważa Tomczyk. - Podkomisja nie dość, że przekroczyła granice dobrego smaku, to przekroczyła też granice prawdy - zaznaczył poseł.

Wyraził pogląd, że szef MON Antoni Macierewicz chce stworzyć "nową smoleńską religię". - Dzisiaj ma być jej mit założycielski; dzisiaj tym demiurgiem ma być Antoni Macierewicz, ale on jest tylko autorem kłamstwa - zaznaczył poseł Platformy.

Polityk odniósł się do poruszonego podczas konferencji faktu znalezienia niektórych szczątków samolotu przed brzozą, którą 10 kwietnia 2010 roku ściął Tupolew.- "Samolot tak nisko był nad ziemią, że ścinał krzaki. Przy otwartym podwoziu kilka elementów tego samolotu zostało oderwanych. Te fakty są powszechnie znane - zaznaczył poseł PO.

Tomczyk radził też Macierewiczowi i członkom podkomisji, by zapoznali z "podstawami fizyki". - Prosiłbym o niepodważanie twierdzeń Pascala czy Newtona - apelował poseł PO.

Konferencję podkomisji komentowali też w czwartek politycy innych klubów. Członek zarządu Nowoczesnej Paweł Rabiej ocenił, że posiedzenie podkomisji "to była ponownie żałosna i nieudana próba zbudowania aury sensacji wokół katastrofy smoleńskiej". Jak zaznaczył, nie dowiedzieliśmy się "właściwie niczego nowego i nic nowego nie zostało zaprezentowane w sposób spójny".

- Byliśmy świadkami przedstawienia, które miało na celu manipulowanie, a nie wyjaśnienie jakiejś obiektywnej prawdy - powiedział Rabiej. - Być może rozwiązaniem byłoby całkowite ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących katastrofy smoleńskiej, by nie było możliwości manipulowania wyrwanymi z kontekstu zdaniami - stwierdził.

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił na konferencji w Sejmie, że podkomisja "nie pokazuje nic nowego". Jak dodał, "pozostaje tylko rozgoryczenie i smutek" wynikający z tego, że rodziny ofiar, przede wszystkim polityków PSL, proszą o "spokój i "normalność".

Jak ocenił, komisja "nie kończy okresu żałoby dla rodzin". - "Przez ciągłe wracanie do tej sprawy, przez szczególnie ekshumacje, rodziny ofiar, przynajmniej część z nich, nie mogą w spokoju zakończyć etapu żałoby - podkreślił szef PSL. - To jest rozdrapywanie, które nie służy tym rodzinom - dodał Kosiniak-Kamysz.

Jego zdaniem, przyczyną prac komisji prawdopodobnie jest "płaszczyzna polityczna", najważniejsza - jak mówił - w "wojnie polsko-polskiej". - Ta wojna jest już tak zaogniona, że podtrzymywanie podziału społecznego służy podziałom politycznym na dwa bieguny - zaznaczył.

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15) powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że czeka na ostateczne wyniki prac podkomisji. - Mam jedno zastrzeżenie do sposobu, w jaki badana jest katastrofa smoleńska: osoby, które są mocno zaangażowane emocjonalnie w sprawę, np. poprzez fakt, że blisko znały ofiary, nie są najwłaściwszymi osobami do wyjaśniania tego typu zdarzeń - zaznaczył Tyszka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA