REKLAMA

Nowy rzecznik Nowoczesnej Paweł Rabiej: Zadziwiające, że Jarosław Kaczyński nie potrafi zdyscyplinować Antoniego Macierewicza

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 28 października 2016 14:53
Nowy rzecznik Nowoczesnej Paweł Rabiej: Zadziwiające, że Jarosław Kaczyński nie potrafi zdyscyplinować Antoniego Macierewicza Niepokojące jest znaczne umniejszenie roli premiera i prezydenta, co po roku od wyborów widzimy dokładnie - mówi Paweł Rabiej, nowy rzecznik Nowoczesnej./Fot.Facebook/

- Politycy PiS, próbując zrealizować obietnice, potykają się o własne nogi. Nie mają kadr, ale jak się okazuje, przyjęli też złe diagnozy. I to jest najbardziej niepokojące - powiedział w rozmowie z Parlamentarny.pl Paweł Rabiej, nowy rzecznik Nowoczesnej.


Od wyborów wygranych przez PiS minął rok. Jaki jest pana zdaniem bilans działań rządu w tym czasie? Proszę wskazać plusy i minusy.

Paweł Rabiej: - Pozytywną wiadomością po pierwszym roku rządów PiS jest to, że ten rok już minął i do kolejnych wyborów parlamentarnych pozostały tylko trzy lata. Ale fakt, że ten rok minął, to akurat nie jest zasługą PiS.

Plusem było zadbanie o osoby najuboższe w Polsce i tych, którzy potrzebują wsparcia poprzez darmowe leki czy 500 plus. To był krok w dobrą stronę, chociaż program krytykowaliśmy jako niesprawiedliwy i źle skonstruowany.

Generalnie jednak minusy przeważają nad plusami.

Proszę wymienić te, które uważa pan za największe.

- Największe minusy to przede wszystkim chaos i niekompetencja towarzysząca na każdym kroku działaniom PiS. To najgorsza rzecz.

Najbardziej rozczarowany jestem psuciem państwa przez partię rządzącą, zamiast realizowania wizji sprawnego państwa. PiS dochodził do władzy z hasłami, że chce zmienić państwo, żeby działało efektywniej i lepiej, żeby sprawniej i mobilniej działały instytucje publiczne.

Spodziewaliśmy się, że w tej kwestii będą pozytywne i szybko zauważalne zmiany, a mamy upartyjnienie wszystkich instytucji publicznych przejętych przez rząd PiS.

Czytaj też: W listopadzie piaty Szczyt Chiny - Europa Środkowo-Wschodnia

Telewizja, służba cywilna, wszędzie mamy rządy partyjniackie, których dawno nie widzieliśmy. Mamy Misiewiczów w spółkach skarbu państwa i w urzędach. Nie są w stanie sensownie zarządzać państwem.

Jakie, według pana, są tego przyczyny?

- Politycy PiS potykają się w tym względzie o własne nogi. Nie mają kadr, ale jak się okazuje, przyjęli też złe diagnozy. I to jest najbardziej niepokojące.

Przyglądamy się uważnie wskaźnikom gospodarczym. W ostatnim roku nastąpiło pogorszenie warunków działania dla przedsiębiorców. Sytuację pogarsza fakt, że rządowi brakuje pomysłów na zdynamizowanie działalności małych przedsiębiorstw.

Plan Morawieckiego jest niespójny i niewdrażany. Tak naprawdę nie mamy odpowiedzi, jak Polska ma się rozwijać.

Mówił pan o elementach niszczenia państwa. Jakich przykładowo?

- Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego jest sprawą szczególnej wagi. Widzę to jako ważny element niszczenia państwa. Naruszanie trójpodziału władzy i wprowadzanie rozwiązań doraźnych, niszczenie autorytetów sądów, TK to działania rozbijające państwo.

Sam pomysł komisji weryfikacyjnej daje sygnał Polakom, że nie jest możliwe, by organy państwa działały skutecznie. Że sądy i prokuratura nie są w stanie dać sobie radę z problemem reprywatyzacji, że musimy szukać rozwiązań doraźnych czy nadzwyczajnych.

Którego z ministrów tego rządu uważa pan za najmniej kompetentnego?

- W tym rankingu bez wątpienia przoduje minister Macierewicz, który zrobił bardzo dużo, jeśli chodzi o rozchwianie poczucia bezpieczeństwa strategicznego Polski. Nie tylko dlatego, że popełnił błędy strategiczne, bo szczyt NATO był jednak sukcesem, ale jego zachowania w sferze dyplomatycznej zrobiły bardzo wiele złego. Zamieszania w sprawie Caracali można było uniknąć.

Jest oczekiwanie społeczne, że na czele armii będziemy mieli człowieka odpowiedzialnego, który nie będzie niszczył reputacji Polski za granicą. Nawet zwolennicy PiS uważają, że wokół kwestii bezpieczeństwa państwa zaczęło robić się niebezpiecznie.

Rozczarował nas mocno wicepremier Morawiecki. Uważaliśmy, że będzie w stanie przedstawić spójny plan gospodarczy. Możemy się z tą wizją rozwoju gospodarki, jako Nowoczesna, nie zgadzać, ale oczekiwaliśmy, że pojawi się jakiś mocny plan, który wypchnie polską gospodarkę w sferę prawdziwych innowacji.

Reforma edukacji jest dla pana do przyjęcia?

- Minister edukacji Anna Zalewska, która chce likwidować gimnazja właściwie nie wiadomo po co, kompletnie nas zadziwia. Co więcej, zaczyna mieć przeciwników nawet we własnych szeregach.

Do tej plejady należy dołożyć jeszcze ministra Witolda Waszczykowskiego, ze względu na niszczenie reputacji Polski w świecie, poruszanie się w dzisiejszych realiach unijnych ze zgrabnością słonia w składzie porcelany.

W momencie, kiedy trzeba rozmawiać z europejskimi przywódcami o przyszłości Unii, jesteśmy pasywni, ignorujemy instytucje UE, co też jest zasługą ministra Waszczykowskiego.

Prezes Kaczyński chroni jednak swoich ministrów, zwłaszcza niektórych? Zda się, że mogą wszystko.

- Dla mnie jest zadziwiające, że poseł Jarosław Kaczyński jako lider partii nie jest w stanie zdyscyplinować Antoniego Macierewicza. Zwłaszcza w kwestii takich nieodpowiedzialnych wypowiedzi jak te o Mistralach, ale i w kwestii samego Misiewicza.

Sam przecież wskazywał na to, że Misiewicz to jakaś kompletna wpadka i należy coś z tym zrobić. Tymczasem minister Macierewicz nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Zignorował swojego przełożonego partyjnego.

Mam takie wrażenie, że minister Macierewicz ma bardzo autonomiczną pozycję w rządzie. Nie liczy się ani z premier Beatą Szydło, ani z prezydentem Andrzejem Dudą, który jest przecież zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, ale w kwestii nadzoru nad SZ po prostu abdykował.

Nieodparcie nasuwa się w tym miejscu pytanie: dlaczego?

- Nie wiem, z czego to wynika. Być może jest tak, że prezes Jarosław Kaczyński ufa niewielu ludziom, których ma wokół siebie, a minister Macierewicz do nich należy.

Może decyduje tu sprawa zaangażowania w kwestie smoleńskie. W tym akurat przypadku, ze względu na interesy państwa i rację stanu, dobrze byłoby, by minister Macierewicz zdecydował, czy chce się zajmować kwestiami smoleńskimi, czy sprawować cywilną kontrolę nad armią. Te kompetencje należałoby rozdzielić. Łączenie ich naraża na szwank nasze bezpieczeństwo.

Czytaj też: Morawiecki o dotychczasowej polityce gospodarczej: charakteryzowała ją krótkoterminowość

Są też takie teorie spiskowe i koncepcje, o których mówi się w kuluarach Sejmu, że niezdolność Jarosława Kaczyńskiego do zrobienia porządku z Antonim Macierewiczem wynika być może z tego, że istnieją jakieś dokumenty czy inne fakty, o których opinia publiczna nie wie.

Pana zdanie w tych kwestiach?

- Raczej skłaniałbym się ku poglądowi, że to długoletnia współpraca obu panów powoduje, że ich relacje przeszły poza poziom profesjonalny.

Z jakichś dziwnych psychicznych powodów Jarosław Kaczyński nie potrafi doprowadzić Antoniego Macierewicza do porządku. Jest to niepokojące w sytuacji, w której Polska się znajduje. Potrzebujemy kogoś, kto potrafi zadbać o bezpieczeństwo i nie będzie miał takich wpadek, jak z Mistralami czy Caracalami.

A jak ocenia pan działania pani premier w kwestii spinania i monitorowania prac rządu?

- Mam bardzo krytyczną opinię w ocenie pani premier. Jest ona dla PiS właściwie kwiatkiem do kożucha. Stoi na czele rządu, ale zdecydowanie nie rządzi. Ośrodki władzy są gdzie indziej. Główne decyzje polityczne podejmuje Jarosław Kaczyński, który uzurpuje sobie władzę.

Tak naprawdę to on jest ośrodkiem decyzyjnym państwa, a nie pani premier, która jest malowanym premierem, którym nie chciał być Tadeusz Mazowiecki, wyraźnie zaznaczając, że będzie prowadził własną politykę.

O gospodarce decyduje wicepremier Morawiecki, który jeszcze dostał finanse, o armii decyduje minister Macierewicz. W innych sferach inni ministrowie. Teka pani premier jest niewielka. Jest ona bardziej sekretarzem rządu, który otwiera i zamyka posiedzenia, niż premierem, który prowadzi własną politykę. Niepokojące jest znaczne umniejszenie roli premiera i prezydenta, co po roku od wyborów widzimy dokładnie.

Prezydent zniknął z horyzontu, nie zabiera głosu w sprawach ważnych, tak jakby go nie było. Widać wyraźnie, że rządzi bezpośrednio Jarosław Kaczyński.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • myszkobus 2016-10-29 14:50:42
    Pan Jego Wysokość Rabiej uważa, że jak będzie mówił i głosił przeciwko PiS językiem Gebelsa, to dla Petru podskoczą słupki. Zła metoda i bardzo prymitywna, jak cała "nowoczesna". A co u Jego boku robi myszka sekutnica ?



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA