REKLAMA

Mariusz Błaszczak postrzega decyzję ws. Misiewicza jako odwołanie się Kaczyńskiego do zasad

  • Autor: GP/PAP
  • 13 kwietnia 2017 08:59
Mariusz Błaszczak postrzega decyzję ws. Misiewicza jako odwołanie się Kaczyńskiego do zasad Mariusz Błaszczak ocenił powstałą komisję ds. Misiewicza jako fakt odróżniający PiS od PO. - Mój poprzednik sam stanął na czele zespołu wyjaśniającego sprawę, w którą był uwikłany - przypomniał Błaszczak sytuację z okresu schyłku władzy PO-PSL. (fot. MSWiA/twitter.com)

Mariusz Błaszczak stwierdził, że sprawie Bartłomieja Misiewicza przypisano zbyt wielką wagę. Jest jednocześnie zadowolony z faktu, że partyjny zespół zajmie się tematem. - Trwała burza medialna i trzeba było to przeciąć - mówił w czwartek (13 kwietnia) polityk PiS.

• Dla szefa MSWiA, sprawa Bartłomieja Misiewicza musiała zostać ucięta i to też zrobił Jarosław Kaczyński.

• Zdaniem Mariusza Błaszczaka decyzje lidera PiS są typowe i pokazują zasady jakimi kieruje się od lat lider formacji rządzącej.

• Opozycja widzi sprawę inaczej. Grzegorz Schetyna postrzega casus Misiewicza jako "pokaz pychy i arogancji" Prawa i Sprawiedliwości.

• W środę(12 kwietnia) Jarosław Kaczyński podpisał decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka formacji.

Polski minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, jako kluczowy polityk PiS, odnosił się do sprawy Bartłomieja Misiewicza. Były asystent szefa MON został w środę zawieszony w prawach członka partii przez Jarosława Kaczyńskiego, a jego osobą zajmie się komisja w partii. Błaszczak nie ukrywał, że cieszy go w jaką stronę idą działania.

- Trwała burza medialna i trzeba było to przeciąć - mówił w radiu Zet polityk, który kieruje MSWiA. - Sprawa nie ma poważnego charakteru, ale urosła. Już dziś pracę zacznie komisja, która wyjaśni sprawę Misiewicza i przedstawi raport - mówił dalej Błaszczak.

Czytaj też: Odbyło się spotkanie Kaczyński - Macierewicz

Polityk nawiązał potem do sprawy z przeszłości, do której odnosił się nie raz jako polityk opozycji. Mariusz Błaszczak w czwartek (13 kwietnia) przypomniał aferę taśmową, w ramach której jego poprzednik Bartłomiej Sienkiewicz został nagrany. Polityk odróżnił PiS od PO, właśnie odwołując się do tego przykładu.

- Mój poprzednik sam stanął na czele zespołu wyjaśniającego sprawę, w którą był uwikłany - przypomniał Błaszczak. Sienkiewicz postawił sobie za punkt honoru wyjaśnienie afery podsłuchowej. Dla wielu nie udało mu się to. - W sprawie Bartłomieja Misiewicza chodzi o zasady - konkludował polityk PiS. - Zasady, którymi Kaczyński kieruje się od zawsze. Nie toleruje tego rodzaju spraw w naszym otoczeniu.

Opozycja podnosi Misiewicza jako symbol buty i arogancji

Inne spojrzenie na tę kwestię ma lider Platformy Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna, także w czwartek (13 kwietnia) mówił o casusie Bartłomieja Misiewicza w internetowej telewizji Wirtualnej Polski:

- W ostatnich miesiącach mieliśmy pokaz pychy i arogancji ze strony PiS. Sprawa Bartłomieja Misiewicza to podsumowanie ich zachowań - dla Schetyny wina leży wyłącznie po stronie szefa MON, który z uporem broni swojego podopiecznego. - Wszystko, co dzieje się w MON zaczęło się od kłamstwa kampanijnego PiS. Premier Beata Szydło powiedziała, że ministrem obrony narodowej będzie Jarosław Gowin - przypomniał Schetyna, po czym odwołał się do przysłowia. - Ryba psuje się od głowy. Misiewicz jest jednym z symboli działania PiS na szkodę państwa.

Dla opozycji zawieszony działacz PiS stał się symbolem ekspansji politycznej środowisk bliskich PiS na urzędy państwowe. Kluczem do zrozumienia takiego spojrzenia na sprawę była sprawa odznaczeń dla Bartłomieja Misiewicza, a także jego epizod z zasiadaniem w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Te sytuacje miały miejsce w 2016 roku.

Schetyna nie omieszkał w rozmowie odwołać się do oceny wyborców, na którą wyraźnie liczy w następnych wyborach.

- Jestem przekonany, że Polacy widzą to, co dzieje się w rządzie i w PiS - kończył komentarz do sprawy Misiewicza lider PO. - Widzą ich obecne kłamstwa i oszustwo wyborcze.

Misiewicz w optyce lidera PiS

W środę (12 kwietnia) Jarosław Kaczyński zapewniał, że nie zostawi sprawy Bartłomieja Misiewicza bez wnikliwej analizy. Mówił w czasie rozmowy z dziennikarzami:

- Zaraz, jak tylko dotrę do siedziby partii podpiszę decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka partii PiS - dodał, że podejmie też decyzję o powołaniu komisji PiS ds. "zbadania całej sprawy".

Powodem takich działań były informacje medialne o wysokim wynagrodzeniu Bartłomieja Misiewicza na jego nowej posadzie w PGZ. Na tym stanowisku Misiewicz miał zarabiać miesięcznie 50 tys. zł. Po medialnej burzy wokół tematu Misiewicz przestał być pracownikiem tej spółki. Więcej o tym przeczytasz tutaj.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA