REKLAMA

Maliszewski (PSL) ostro o polskiej polityce rolnej: To Jurgiel powinien odejść. Jesteśmy „czarną owcą” w UE

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 29 września 2016 22:12
Maliszewski (PSL) ostro o polskiej polityce rolnej: To Jurgiel powinien odejść. Jesteśmy „czarną owcą” w UE Mamy wyraźny sygnał, że są opóźniane środki z UE wypłacane Polsce na wypłaty różnego typu i myślę, że to pokłosie naszego zachowania wobec w Unii - mówi poseł Maliszewski /Fot.ZelaznaStudio (P.Pawłowski)/

- Dzisiaj widzimy, że budżet w wielu miejscach się sypie, obietnice i programy, które PiS proponuje niekoniecznie są dla Polski dobre. Pod względem politycznym, wyborczym, pijarowskim ta partia jest świetna. Tyle tylko, że na rozwój kraju trzeba patrzeć nie w perspektywie roku, dwóch lat czy następnych wyborów, ale w znacznie dłuższej perspektywie. Trzeba mądrze inwestować w rozwój gospodarczy, a nie tylko w demografię - powiedział w rozmowie z Parlamentarny.pl Mirosław Maliszewski z PSL.

Jesteśmy po rekonstrukcji rządu. Wcześniej odszedł minister Jackiewicz. Mnie najbardziej zadziwiło uzasadnienie tej dymisji.

Mirosław Maliszewski: - Tak. Był aż tak dobry , że trzeba go było odwołać. Przecież kiedy prezes Kaczyński zmarszczył brew oceniając negatywnie prace ministra Jackiewicza, jego pożegnanie ze stanowiskiem było pewne.

Dla sytuacji rolnictwa i rolników odejście ministra skarbu czy ministra finansów ma jakieś znaczenie?

- Miałoby, gdyby taką nagrodę za swoją dobrą, sumienną pracę dostał minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

Czy rzeczywiście w rolnictwie jest dziś tak źle, jak twierdzi PSL?  

 - Rolnictwo to ogromne wydatki, gospodarka kapitałochłonna, w której każde zawirowanie, spadek cen, to wielkie ryzyko.

W gospodarstwach mniejszych, gdzie rolnicy ponoszą mniejsze nakłady, niska cena jakiegoś produktu nie ma takiego znaczenia. Natomiast w produkcjach nakładochłonnych, takich jak sadownictwo, gdzie wydaje się kilkadziesiąt tysięcy rocznie, żeby założyć, a następnie utrzymać sad, takie zawirowania to katastrofa.

Dziś mamy do czynienia z bardzo niskimi cenami skupu owoców, ASF, trudną sytuacją na rynku mleka czy zbóż. Rolnicy nie mają ostatnio dobrego czasu, a PiS pokazuje, że nie rozumie oraz nie potrafi rozwiązać problemów polskiej wsi. 

Chce pan powiedzieć, że PiS w swojej polityce marginalizuje rolników? W ministerstwie rolnictwa słyszymy, że to wasza wina. Ceny produktów rolnych za waszych rządów z PO spadały o 50 proc. Po 8 latach niszczenia polskiego rolnictwa przez wasze rządy PiS potrzebuje więcej czasu niż niecały rok, aby odbudowywać to, co zniszczyliście.

 - Od początku tej kadencji zastanawiałem się czy działania partii rządzącej w stosunku do rolników są szczere czy jest to tylko propaganda polityczna i wykorzystywanie rolników do swoich politycznych celów. Dziś, kiedy po kilku miesiącach analizuję wszystkie projekty, które trafiły do Sejmu, wydaje się, że rolnicy służyli PiS tylko do zdobycia władzy.

W ciągu tego roku rząd nie podjął ani jednej ustawy, która mogłaby korzystnie wpłynąć chociażby na ceny produktów rolnych. Bardzo negatywnie to oceniam.

Widać wyraźnie, że poszczególne resorty w ostatnich miesiącach nie robiły nic w kwestii zapobieżenia kryzysu spowodowanego problem niskich cen. Ministerstwo rolnictwa długo nie chciało uwierzyć, że on rzeczywiście istnieje.

Czytaj też: Podatek handlowy,PSL: decyzja Komisji Europejskiej szkodliwa dla budżetu

Gdyby nie protest rolników przed Sejmem ich sytuacja nie uległaby zmianie. Rolnicy przyjechali do Sejmu z całej Polski, by usłyszeć, jaki plan ma rząd na poprawienie ich sytuacji. Nie dość, że debatę przesunięto na godziny nocne, to jeszcze zabrakło na niej ministra rolnictwa.

Szkoda, że minister rolnictwa nie wyszedł do protestujących, nie znalazł paru minut na rozmowę z nimi. To tylko pokazuje lekceważący stosunek PiS do polskiej wsi.

Rolnicy w dużej części to wyborcy PiS, głosowali za "dobrą zmianą".

- Byli zmanipulowani obietnicami, w które chcieli wierzyć, jak renegocjacja traktatu akcesyjnego, ustalenie cen minimalnych, podniesienie dopłat bezpośrednich, poprawa opłacalności produkcji rolnej, zwiększenie konkurencyjności. To od początku było nierealne, jednak część rolników dała się na to nabrać. Dziś widać, że były to obietnice iluzoryczne.

Nie znam takiego sektora w branży rolnej, który w ciągu roku choćby o cokolwiek poprawił swoją sytuację. Raczej we wszystkie sytuacja jest gorsza, niż była.

Jak to, PiS zapowiedział przecież podwyżkę emerytur z KRUS-u. Najniższe emerytury mają wzrosnąć do tysiąca złoty.

- To jest takie socjalne zachowanie PiS dla zamydlenia oczu rolnikom, by zakryć ich najważniejsze problemy. Pewnie emeryci czy rolnicy, którzy „załapali” się na program 500+ potraktują te zapowiedzi pozytywnie. Natomiast rolnicy, którzy zajmują się produkcją, dla których dochody to nie emerytura, a cena uzyskiwana za produkt, ci wszyscy na braku działań naprawczych w rolnictwie tracą.

Na obszarach wiejskich jest ich zaś ogromna większość. Rolnicy, szczególnie młodzi, których 80 proc. przejęło gospodarstwa po rodzicach, dzisiaj stają przed dylematem: co dalej robić. Widzą i rozumieją, że zapowiedzi, składane przez rządzących przed wyborami nie sprawdziły się.

PiS sam wpadł w pułapkę swoich obietnic. Dzisiaj wszyscy oczekują, że będzie je realizował, tymczasem część z nich w ogóle nie była możliwa do realizacji od początku, a część z nich jest źle realizowana.

Wirus ASF rozprzestrzenia się po kolejnych hodowlach, można go było w ogóle ograniczyć?

- To akurat nie jest łatwa sprawa. Natomiast eskalacja występowania ognisk, świadczy o tym, że środki, które powinny być zastosowane zapobiegawczo, bioasekuracja czy brak kontaktu gospodarstwa z dzikami, potencjalnymi nośnikami wirusa, a także z innymi zarażonymi zwierzętami okazał się nieskuteczny. Wszystko to, co PiS krytykował, jako nieudolne działania Sawickiego czy Kalemby, w tej chwili podniesiono do entej potęgi.

Czytaj też:Podatek handlowy, Nowoczesna: Rząd postępuje nieodpowiedzialnie, ale może się jeszcze wycofać

Na 18 ognisk ASF, 15 wybuchło w ciągu ostatnich trzech tygodni. Łatwo się krytykuje, natomiast trudno robi się coś pozytywnego.

Jak tak dalej pójdzie zagraniczni kontrahenci przestaną od nas kupować mięso.

- Niedawno byłem w Chinach i Chińczycy, którzy potencjalnie byli dla nas rynkiem otwierającym się na polskie produkty z wieprzowiny, pytają co się w u nas dzieje. Dlaczego nie potrafimy ograniczyć rozprzestrzeniania się choroby.

To spowoduje ogromne zawirowanie na rynku i może okazać się, że wiele krajów nie tylko nie będzie otwierać się na polską wieprzowinę, ale te, które ją od nas kupują, będą się na ten handel zamykać. Strach myśleć, jak ogromne byłyby to straty finansowe.

Część komentatorów obawia się, że pewna zauważalna ignorancja wobec UE i Parlamentu Europejskiego może doprowadzić do ograniczenia dopłat, które dostajemy z Brukseli? Pan też tak uważa?

- Może na ich wysokość to nie wpłynie, natomiast jeśli chodzi o środki pomocowe w sytuacjach kryzysowych, jak najbardziej. To już wyraźnie widać. Już w przyszłym roku nie będzie dopłat do uprawy malin, zmniejszą się dopłaty do pomidorów, wsparcie będzie przysługiwało tylko do 20 sztuk bydła.

Trudno mi sobie wyobrazić ministra Jurgiela na negocjacjach, gdzie występuje w roli hamulcowego, bo jego rząd coraz głośniej mówi o tym, że Unia jest w kryzysie, jest źle zarządzana, że w tym kształcie jest przeżytkiem, że się wtrąca w wewnętrzna sprawy Polski. Jak polski minister może osiągnąć konsensus, wynegocjować dobre dla siebie rozwiązania w dyskusji z ludźmi, których lekceważy.

Pozycja Polski w UE jest dzisiaj fatalna. Kiedy rok temu z ówczesnym ministrem rolnictwa Markiem Sawickim negocjowaliśmy problemy rolnictwa z innymi krajami, to pozycja, jaką Polska miała wówczas w UE była tak silna, że pozwalała uzyskać dla naszych spraw poparcie Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Włochów, Brytyjczyków. Dzisiaj mówi się o tym, że jedynymi popierającymi Polskę są Węgry, ewentualnie Czechy i Słowacja. To raczej kraje, które nie odgrywają pierwszorzędnej roli w UE.

Z dopłatami dla rolników też były pewne zawirowania?

- Były, zwłaszcza dla dużych gospodarstw, którym ograniczono dopłaty. Mamy wyraźny sygnał, że są opóźniane środki z UE wypłacane Polsce na wypłaty różnego typu i myślę, że to pokłosie naszego zachowania wobec w Unii.

Bez przesady, nie może tylko z tego powodu prowadzić z Brukselą polityki na kolanach.

Jeżeli jest się jednak w większej grupie, z którą się trzyma, to łatwiej się wówczas rozmawia o swoich sprawach. Natomiast jeśli pojawia się w tym gronie czarna owca, to próbuje się ją wyeliminować. Dzisiaj Polska jest taką czarną owcą w UE.

Jakie plany ma PSL na najbliższą przyszłość, aby zmienić tę sytuacje w rolnictwie?

- Jesteśmy opozycją, która jak się pojawiają dobre pomysły, to je popiera, natomiast jeśli pojawiają się pomysły złe, szkodliwe, to głośno o nich mówi. Czekamy na to, by społeczeństwo przekonało się, jak duży błąd zrobiło ufając tak mocno PiS przed wyborami. Jeszcze teraz to zaufanie wciąż trwa. Ale to się zmieni, choć potrzeba na to czasu. 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA