REKLAMA

Magdalena Gawin: W polskiej historii liczy się walka i cierpienie

  • Autor: PAP/JS
  • 23 sierpnia 2016 08:44
Magdalena Gawin: W polskiej historii liczy się walka i cierpienie Magdalena Gawin: Nie można odbierać statusu ofiar bohaterom, a bohaterom odmawiać cierpienia (fot. mkidn)

W upamiętnianiu polskiej historii ważne jest przedstawianie doświadczenia walki, jak i cierpienia, oba są komplementarne - mówi historyk i wiceminister kultury Magdalena Gawin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków, która przedstawia misję Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami.

We wtorek przypada Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych, którego celem jest przypomnienie zbrodni XX-wiecznych totalitaryzmów.

W Polsce w ostatnim czasie trwa dyskusja w jaki sposób upamiętniać polską historię. Pojawiają się zarzuty, że zbyt duży nacisk kładzie się na martyrologię polskiego narodu, a za mało na jego bohaterstwo - lub odwrotnie. Zainicjowany przez panią Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego przedstawia głównie perspektywę ofiar, zatem w jaki sposób pani widzi ten problem?

Magdalena Gawin: Nie można odbierać statusu ofiar bohaterom, a bohaterom odmawiać cierpienia. Patron Ośrodka - Witold Pilecki był bohaterem, a jednocześnie ofiarą obu systemów totalitarnych; siedział w Auschwitz, walczył w powstaniu warszawskim, dopadli go po wojnie komuniści. Polskie doświadczenie składa się z dwóch elementów: walki i cierpienia. Oba są ważne i oba są komplementarne.

W PRL-u nie zbierano nazwisk, fotografii i pamiątek nawet po pomordowanych mieszkańcach stołecznej Warszawy, a co dopiero na prowincji i wsi polskiej. To jest kompletne mylne wyobrażenie, że w latach komunizmu ludność cywilna była w ogóle ważna. Najczęściej ofiary ujmowane były za pomocą zer przy cyfrach.

W jaki sposób pojawił się pomysł utworzenia Ośrodka? Jaka była pani najważniejsza motywacja?

Szukałam informacji na temat okoliczności śmierci Jadwigi Długoborskiej, mojej krewnej, która za ukrywanie Żydów zginęła tuż przed końcem niemieckiej okupacji. Była katowana, potem rozstrzelana przez gestapowca, który mordował masowo Polaków i Żydów w okolicach Treblinki. Bardzo szybko moje indywidualne zainteresowania przekształciły się w duży projekt badawczy na temat okupacji na północnym Mazowszu i systemu sądownictwa w PRL-u.

Przez trzy lata jeździłam po całej Polsce i robiłam z ludźmi wywiady, w sumie kilkadziesiąt godzin, przekopałam się przez polskie i zagraniczne archiwa, w tym zeznania przed Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich. Badałam obszary graniczne między Generalną Gubernią i ZSRR. Tak narodził się pomysł Ośrodka.

Na czym polega jego misja i specyfika?

Flagowym projektem jest utworzenie bilingwalnego, polsko-angielskiego repozytorium cyfrowego odnoszącego się do losu Polaków pod dwiema okupacjami: sowiecką i niemiecką oraz wprowadzenie go do międzynarodowego obiegu.

Większość książek na temat okupacji w Europie Środkowo-Wschodniej w ogóle pomija źródła polskie. Świadectwa żydowskie zostały uporządkowane i przetłumaczone na angielski, dzięki czemu funkcjonują w międzynarodowym obiegu, polskie - nie. Konsekwencje są dla Polski fatalne, bo liczba ofiar i zera przy cyfrach nikogo dzisiaj nie poruszą.

Historycy i twórcy, m.in. scenarzyści filmowi chcą kontaktu z konkretnym życiem ludzkim, który symbolizuje los jakiejś wspólnoty. Jeśli zatem głównym źródłem do opisu okupacji są materiały wytworzone przez niemiecki aparat terroru, to dochodzi do zniekształcenia obrazu okupacji. W skondensowanej formie mogliśmy to zobaczyć w niemieckim serialu "Nasi ojcowie, nasze matki".

Przeciwdziałanie deflamacji Polski na arenie międzynarodowej wymaga - oprócz uruchomienia instrumentów prawnych - edukacji i popularyzacji polskiego doświadczenia na Zachodzie. To jest główna misja Ośrodka.

Co udało się do tej pory zrobić?

Pracownicy Ośrodka przejrzeli 20 tysięcy stron procesów sądowych, z czego wyodrębnili pół tysiąca świadectw z Warszawy z lat 40. XX w. Przepisali je, wprowadzili drobiazgowy system tagowania, który umożliwia szybkie przeszukiwanie. Na jesieni ta baza będzie dostępna już w języku angielskim.

Zbieranie świadectw z Warszawy będzie kontynuowane, ale już inna grupa reasercherów zacznie opracowywać źródła z Radomia i Kielc. Przywróci w ten sposób głos mieszkańcom mniejszych miast i wsi polskiej. Na tej podstawie chcemy, by powstawały nowe syntezy i mikrohistorie wojny i powojnia. Zaproszenie do Rady Ośrodka przyjął z zagranicznych badaczy między innymi prof. Timothy Snyder.

Proszę przedstawić zespół Ośrodka, jego najważniejszych badaczy oraz ich zadania na najbliższe miesiące.

Zespół tworzony jest przez ludzi z trzeciego sektora, naukowców o interdyscyplinarnym profilu. Wojtek Kozłowski jest doktorem historii z dobrym zagranicznym doświadczeniem zawodowym, Tomek Stefanek jest prawnikiem, historykiem i filozofem, ma znakomite pióro, na swoim koncie duże realizacje. Anka Gutkowska, szefowa Ośrodka przyszła z trzeciego sektora, Karolina Błaszczyk i Piotrek Pałka też. To ważne, bo mają doświadczenie w pracy, w której ważna była efektywność i szybkość działania. Mamy też grono zaprzyjaźnionych naukowców i artystów.

7 listopada br. Ośrodek organizuje międzynarodową konferencję z udziałem prawników niemieckich i amerykańskich poświęconą zjawisku ludobójstwa w kontekście Woli '44. Od października ruszą warsztaty pisarskie dla historyków oraz warsztaty dla scenarzystów i nowe kampanie społeczne. Ale najważniejsze jest repozytorium. Czeka nas negocjowanie umów z zagranicznymi placówkami.

A jaki jest cel warsztatów pisarskich?

Studenci z Oxfordu i Yale już na studiach piszą eseje i krótkie recenzje raz na tydzień, na polskich uczelniach najczęściej - raz do roku. Pisanie jest umiejętnością. Należy uczyć młodych ludzi umiejętności pisania. Jeśli ich tego nie nauczymy, to najciekawsze historie utopią w złym, ciężkim pisaniu. Książek źle napisanych nikt nie będzie chciał na Zachodzie czytać.

Czy nie obawia się pani, że kompetencje Ośrodka są zbieżne z kompetencjami np. Instytutu Pamięci Narodowej czy samego MKiDN, który przejął kompetencje Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa?

Czy Instytut Nauk o Człowieku w Wiedniu dubluje działalność miejscowego Uniwersytetu? Albo czy Instytut Historii PAN w Warszawie dubluje działalność Instytutu Historycznego UW? Jak istnieje UW, to po co nam UKSW? W rzeczywistości w porównaniu do Niemiec mamy bardzo małą liczbę instytucji zajmujących się totalitaryzmami, a tych, które mają dobrze zakreślony cel działania i narzędzia do realizacji - jest jeszcze mniej.

Instytut Pamięci Narodowej nie może z przyczyn statutowych np. publikować źródeł w internecie, prowadzić wymiany akademickiej z zagranicą. Warsztaty dla scenarzystów czy warsztaty pisarskie leżą w ogóle poza jego zadaniami. Jeśli chodzi o przejęty ROPWiM, to tworzą go głównie urzędnicy, którzy zajmują się miejscami pamięci, w tym renowacją cmentarzy wojennych w Polsce i zagranicą. Realizują ważne zadania.

Ale w taki sposób nie przebije się bariery informacyjnej na świecie. Do tej pory nie było w Polsce instytucji, która stanowiłaby pomost między nauką i kulturą. A bez kultury sobie nie poradzimy z uniwersalizacją naszego doświadczenia. Polska nie jest wyspą, nie może i nie powinna odcinać się od Zachodu.

Jak pani wyobraża sobie Ośrodek za 5-10 lat?

Ośrodek jest przeciwieństwem pewnego zjawiska, które nazywam mianem kultury eventu. Ośrodek jest nastawiony na długofalową pracę i wymierne efekty. To ma być ważna, żywa intelektualnie instytucja, która zmieni postrzeganie Polski na świecie. Ważna dla Polaków i dla cudzoziemców. Proszę odwiedzić Ośrodek na jesieni. Na gości będzie czekała niespodzianka.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA