REKLAMA

Liroy, Ziobro, Schetyna - twarze świętokrzyskiego w wyborach

  • Autor: PAP
  • 16 września 2015 18:28
Liroy, Ziobro, Schetyna - twarze świętokrzyskiego w wyborach Liroy kandyduje z listy KWW Kukiz`15

Grzegorz Schetyna, Piotr "Liroy" Marzec i Zbigniew Ziobro to najbardziej znane postaci na listach wyborczych w województwie świętokrzyskim.

Pochodzący z Dolnego Śląska Grzegorz Schetyna, jest liderem świętokrzyskiej listy PO. Z kolei listę PiS otwiera 33-letnia socjolog, radna sejmiku woj. mazowieckiego Anna Krupka - członek Rady Politycznej PiS oraz redaktor naczelna oficjalnego serwisu internetowego partii. Z ostatniego miejsca stratuje tu Zbigniew Ziobro - lider Solidarnej Polski - w myśl porozumienia, jakie ugrupowanie zawarło z PiS i Polską Razem.

Na pierwszym miejscu listy PSL znalazł się przedstawiciel zarządu województwa Kazimierz Kotowski. Ostatni jest radny sejmiku, brat bardzo popularnego w regionie polityka ludowców, marszałka województwa i kandydata na prezydenta RP w ostatnich wyborach Adama Jarubasa - Krystian.

Liderem listy Zjednoczonej Lewicy, jest szef regionalnego SLD, b. europoseł Andrzej Szejna. Natomiast popularny głównie w latach 90. raper i producent muzyczny, rodzinnie związany z Kielcami Piotr "Liroy" Marzec, lideruje liście komitetu "Kukiz '15".

Zawodnicy różnych kategorii

Zdaniem politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, prof. Agnieszki Kasińskiej-Metryki, trudno powyrównywać kandydatów z pierwszych miejsc regionalnych list wyborczych największych ugrupowań, bo to "zawodnicy różnej wagi". - Trudno te nazwiska stawiać w jednych boksach. Partie układając listy, w kampanii realizują własne, mało czytelne strategie personalne - ukarania kogoś, czy wzmocnienia - oceniła rozmówczyni PAP.

Według profesor start Schetyny z woj. świętokrzyskiego to właśnie "rodzaj politycznej kary czy zesłania". - Wiadomo, że jego kandydowanie akurat z naszego regionu nie jest zapewne szczytem marzeń (ministra), bo u siebie, na Dolnym Śląsku, te szanse miałby o wiele większe - zauważyła Kasińska-Metryka.

Zdaniem politolog, jednak spośród wszystkich regionalnych liderów list tylko Schetyna - jako jedyny rozpoznawalny polityk w skali kraju - może być "lokomotywą" wyborczą i w szczególny sposób przyciągnąć głosy wyborców. - Wydaje się, że wyborcy PO są na tyle zdesperowani, że tylko taki kandydat może pomóc i rzeczywiście jego rozpoznawalność może sprawić, że wynik wyborczy partii będzie tu większy niż poprzednio - podkreśliła ekspertka.

PiS idzie szerokim frontem

Z kolei lista PiS i wystawienie Krupki, to - według profesor - próba awansu politycznego osoby "stosunkowo mało znanej". Zdaniem Kasińskiej-Metryki jednak więcej głosów niż liderka tej listy może zdobyć ostatni na niej, dobrze pamiętany wśród "twardego elektoratu" partii jako minister sprawiedliwości, Ziobro.

- Miejsce pierwsze i ostatnie jest dla kandydatów tak samo atrakcyjne. Jeśli chodzi o rozpoznawalność nazwiska w tym zestawieniu, to myślę że konkurencję w przedbiegach wygrywa Ziobro. Wiadomo, że do pełni łask prezesa PiS jeszcze nie wrócił, ale z tego ostatniego miejsca może mieć paradoksalnie lepszy wynik niż jedynka - analizowała politolog.

W jej ocenie wyborcy maja pełną świadomość tego, że wystawiani na listach politycy potocznie nazywani "spadochroniarzami" - nie związani z danym regionem - pojawiają się dla zyskania poparcia, a potem często nie mają z tym terenem żadnego związku.

- Na pewno to się negatywnie odbija na odbiorze (kandydatur), bo właściwie trudno powiedzieć, skąd nagle taka osoba wzięła się w tym miejscu i ją przez krótki okres uwiarygodnić. Jest to nieetyczne ze strony partii - i względem wyborców, i względem struktur lokalnych ugrupowań. Bo ci ludzie są często równie zaskoczeni jedynkami na własnej liście - podkreśliła profesor.

Przy okazji prezentacji swoich kandydatur, Schetyna, Ziobro, a także przedstawiający Krupkę prezes PiS Jarosław Kaczyński, przywoływali postać nieżyjącego polityka PiS, Przemysława Gosiewskiego. Wicepremier w rządzie PiS, lider partii w regionie bardzo angażował się w sprawy województwa świętokrzyskiego, choć z niego nie pochodził.

Kasińska-Metryka zauważyła, że w wyborach 2011 r. takim odpowiednikiem Gosiewskiego "przynajmniej na poziomie deklaracji", miała być ówczesna liderka regionalnej listy PiS, Beata Kempa (związana z Dolnym Śląskiem, dziś w SP).

- Rzeczywistość to zweryfikowała dosyć boleśnie - takiego związku właściwie nie ma. Sadzę, że przy jeszcze słabszych w sensie obycia politycznego i doświadczenia kandydatach, tym bardziej trudno oczekiwać, by do tego wzoru, wyznaczonego przez Przemysława Gosiewskiego chcieli dążyć - dodała.

PSL w trudnej sytuacji

Zdaniem profesor, w październikowym głosowaniu może spaść poparcie dla uzyskującego tu od lat np. w wyborach samorządowych bardzo dobre wyniku PSL - to m.in. w związku z zarzutami korupcyjnymi wobec kandydatek partii w wyborach do Senatu z Kielc. Według Kasińskiej-Metryki, na głosy nowych wyborców nie może liczyć też Zjednoczona Lewica, m.in. dlatego, że wśród kandydatów na liście, brak "nowej jakości".

W ocenie politolog, kandydaturę Liroya, młodsza część wyborców potraktuje podobnie jak lidera ruchu Pawła Kukiza - na zasadzie happeningu politycznego i poparcia działań anytystemowych. Zauważyła, że medialnie dla 18-letnich wyborców Marzec nie istnieje, a jest bliższy pokoleniu dzisiejszych 40-latków.

- Jego kompetencje polityczne, co do których można wyrażać wątpliwości czy jakiś bardzo konstruktywny program, który byłby w stanie zrealizować, są w tym momencie kwestiami drugorzędnymi. Ważne, że jest to osoba, która nie łączy się z dotychczasowym establishmentem i w związku z tym cześć wyborców, zawłaszcza tych, którzy nie wiedzą na kogo głosować i trochę dla żartu, może do siebie przekonać - oceniła Kasińska-Metryka.

W Okręgowej Komisji Wyborczej w Kielcach do środy zarejestrowano listy z kandydatami dziewięciu komitetów w wyborach do Sejmu; weryfikowane są dokumenty kolejnych trzech.

W 2011 r. w wyborach do Sejmu w województwie świętokrzyskim (okręg nr 33), zwyciężyło PiS zdobywając 31,89 proc. głosów i sześć z 16 mandatów. Druga była PO z 25,39 proc. (pięć mandatów). Do Sejmu swych przedstawicieli wprowadziły też: PSL - 19,77 proc. (trzy mandaty), SLD - 9,72 proc. (jeden mandat), Ruch Palikota - 8,85 proc.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA