REKLAMA

Kropiwnicki nie ma złudzeń w sprawie projektów obywatelskich

  • www.portalsamorzadowy.pl
  • Autor: PortalSamorządowy.pl
  • 11 stycznia 2016 09:37
Kropiwnicki nie ma złudzeń w sprawie projektów obywatelskich To był najwyższy czas, żeby przywrócić godne obchody święta Trzech Króli – mówi Jerzy Kropiwnicki (na zdjęciu z watykańskim odznaczeniem, Orderem św. Grzegorza Wielkiego/ fot.youtube)

Inicjatywa związana z przywróceniem dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli zakończyła się sukcesem. Ale forsowanie w sejmie obywatelskich projektów ustaw to droga przez mękę – opowiada Jarzy Kropiwnicki, były prezydent Łodzi w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl.

6 stycznia ulicami już ponad 400 miejscowości przejdą Orszaki Trzech Króli. Jest pan zadowolony z tego, jak Polacy obchodzą święto Trzech Króli, dzięki pańskiej inicjatywie od sześciu lat to znów dzień wolny od pracy?

- Tak. I powiem, że nawet w pewnym zakresie świętowanie Trzech Króli jest bardziej atrakcyjne, niż początkowo przypuszczałem.Z czasów swojego dzieciństwa, młodości pamiętam obchody tego święta polegające na tym, że wystawiano różnego rodzaju przedstawienia, szopki w parafiach, chodzili kolędnicy po domach – te wydarzenia wydawały mi się wówczas piękne i kolorowe. Tymczasem dziś mamy już nawet coś więcej. Ulicami miast przechodzą całe festyny, orszaki. Co roku ich liczba się podwaja. Sądzę, że doczekamy tego, iż takie obchody będą organizowane we wszystkich miastach powiatowych, a także w wielu tych, które mają status gminy.

Najbardziej cieszy mnie to, że tylu ludzi wychodzi na ulice, żeby radośnie i wspólnie przeżywać to święto. Było to niemożliwe w dniu roboczym, tym bardziej że święto przypada zimą, kiedy to dzień jest bardzo krótki.

Przypomnijmy, że pana batalia o wolne 6 stycznia rozpoczęła się już w 2008 r. Sejm dwukrotnie „podchodził” do obywatelskiego projektu ustawy, koniec końców święto Trzech Króli wróciło do kalendarza dni ustawowo wolnych od pracy w 2010 r. Jak pan wspomina te wydarzenia, proces zbierania podpisów pod projektem?

- Wiele zależało od tego, jak nasi pełnomocnicy zorganizowali akcję w terenie. Problemem bowiem nie było to, czy ludzie będą chcieli podpisywać czy nie, bo chcieli, ale dysponowanie odpowiednią liczbą osób, którzy stanęli przy stolikach i zbierali podpisy. Zebraliśmy kilkaset tysięcy podpisów, a w drugim podejściu ponad milion, więc łatwo obliczyć, że dla zmieszczenia się w terminie trzymiesięcznym trzeba było mieć około tysiąca ochotników na terenie całej Polski, którzy przy różnej pogodzie stali na stanowiskach.

Czytaj całość wywiadu na portalsamorządowy.pl

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA