REKLAMA

Jeśli Kaczyński jest za, Schetyna i Petru muszą być przeciw. To jest chore i niszczy państwo

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 03 listopada 2016 07:19
Jeśli Kaczyński jest za, Schetyna i Petru muszą być przeciw. To jest chore i niszczy państwo Istnienie partii politycznych w takiej formie jak mamy dzisiaj, gdzie interes partii to stały, fundamentalny konflikt, jest szkodliwe dla Polski - mówi Paweł Grabowski/Fot.facebook/

- Jestem politologiem i pamiętam, że na studiach mówiono nam, że jeżeli ktoś przejmuje władzę i faktycznie chce wprowadzić jakieś zmiany, to ma na to pół roku, góra rok. Wszelkie inne poważne projekty reformatorskie czynione po tym roku, w zasadzie skazują na porażkę daną formację, nieważne, czy to jest PiS, PO, Kukiz`15 czy Nowoczesna. Mam wrażenie, że w PiS też tę zasadę znają - mówi w rozmowie z Parlamentarny.pl Paweł Grabowski z Kukiz`15.

Od roku niepodzielnie Polską rządzi PiS. Pana zdaniem był to dobry rok dla tej partii?

Paweł Grabowski: - Ten rok ze strony PiS był rokiem daleko idących zmian, odważnych ruchów, z których niekoniecznie wszystkie popieram. Faktem jest jednak, że są to odważne działania, oczekiwane przez społeczeństwo, jak chociażby program 500 plus, na co nie zdecydowała się żadna władza wcześniej.

PiS przez ten rok podjął wiele działań zasługujących na aprobatę. Cała awantura o Trybunał Konstytucyjny, sposób rozgrywania tej sprawy może oczywiście budzić zastrzeżenia, ale pamiętajmy, żeby być zgodnym z faktami i prawdą, że awanturę o TK rozpoczęła Platforma Obywatelska, mianując pod koniec zeszłej kadencji niezgodnie z Konstytucją pięciu sędziów, zamiast trzech.

Ten rok pokazał także smutną twarz dzisiejszego Sejmu. Z jednej strony PiS jest w zasadzie wszechwładne. Mają samodzielną władzę, mogą robić, co chcą. Odnoszę jednak wrażenie, że wiele z podejmowanych decyzji jest pochopnych, niepoprzedzonych rzeczową konsultacją, czasami nieprzemyślanych, choć wynikających być może, w mniemaniu posłów PiS, z dobrych chęci.

Do tego nie ma prawie żadnej mocnej opozycji.

- To, co najbardziej smuci, to postawa opozycji totalnej. Platforma po ośmiu latach rządzenia stała się rasową partią władzy, bez żadnego programu, bez idei, bez podstawy. Partią opierającą się wyłącznie na synekurach, rozdawnictwie i niestety, jak się powoli dowiadujemy – korupcji.

To jest duży problem dla Polski. Nie chodzi tylko o to, co PO robiła przez osiem lat, ale także o to, jak wypadła w opozycji w ostatnim roku. Nie była w stanie nawet przez chwilę stać się merytoryczną, konstruktywną opozycją.

Czytaj też: Prawo oświatowe krytykowane przez samorządy, ale widzą też pozytywne projekty

Wtóruje jej Nowoczesna, która jest partią wyłącznie pustych haseł, na które ludzie dają się nabierać. Nowoczesna wiele obiecuje, z czego nic nie wynika. Pokazuje to jej ubóstwo programowe i niespójność merytoryczną.

Pewnie skrytykuje pan również rolę, jaką w opozycji odgrywa PSL?

- PSL został bardzo mocno osłabiony. Po ostatnich wyborach stał się cieniem samego siebie. Partia, która miała zawsze duże znaczenie jako ugrupowanie relewantne, które zawsze miało najlepszą sytuację, by być koalicjantem, w momencie, kiedy okazało się, że PiS nie potrzebuje koalicjanta, PSL zostało zepchnięte na margines. Czasem próbuje coś zrobić, ale to już jednak nie ten PSL, co kiedyś.

Pomija pan zgrabnie swoje ugrupowanie. Wam też nie udało się wykazać szczególną skutecznością?

- Śmieję się, bo to pytanie w tym miejscu aż się prosiło. Mam jednak taką zasadę, że nie będę oceniał sam siebie, swojego ugrupowania. Zdecydowanie wolę, by ocenili to nasi wyborcy i czytelnicy.

Jeśli chodzi o ruch Kukiz`15 niewątpliwym sukcesem jest to, że ugrupowanie nasze trwa, mimo znaczących różnic poszczególnych członków, co jest wielkim zawodem dla tych wszystkich, którzy wieszczyli szybki rozpad klubu. Okazuje się, że jednak jest jeszcze w polskim Parlamencie grupa osób, które potrafią przełożyć interes Polski ponad interesy partyjne.

Z całą pewnością Kukiz`15 jest być może trochę zjawiskiem niezrozumiałym na tle innych partii, a to z tego względu, że politycy nauczyli obywateli, ale również i dziennikarzy, że w każdym ugrupowaniu musi istnieć coś takiego jak dyscyplina partyjna. Podziały na to, że są my i oni.

Polityka to ciągła walka, cechuje ją nieustający konflikt. Jeśli PiS mówi tak, to PO, Nowoczesna muszą powiedzieć nie. Jeśli Kaczyński jest za, Schetyna i Petru muszą być przeciw. To jest chore i niszczy państwo polskie. Istnienie partii politycznych w takiej formie jak mamy dzisiaj, gdzie interes partii to stały, fundamentalny konflikt, jest szkodliwe.

Nasze ugrupowanie jest jakby wytrychem, otwierającym inny sposób widzenia polityki. To coraz wyraźniej widać.

Ta polityka w sensie ciągłego konfliktu, my i oni, dotknęła też pana osobiście. Odszedł pan z komisji śledczej ds. Amber Gold?

- To była decyzja moja i klubu wynikającą z tego, że ABW nie przyznała mi certyfikatu dostępu do akt najwyższego oklauzulowania.

Wielokrotnie już to było wyjaśniane. ABW w odmowie podała uzasadnienie, że mogłem być przedmiotem inwigilacji obcych służb. Natomiast jakich, kiedy, gdzie, dlaczego tego nie wiem, ponieważ nie mam dostępu do tak ściśle tajnych informacji, żeby mi to wskazano.

Jest to takie swoiste błędne koło. Podaje się wobec mnie pewne wątpliwości, ale nie wyjaśnia, o co chodzi. Jestem daleki od teorii spiskowych, knucia i intrygowania. Nie uważam, że to polityczne szykany, ponieważ biorę rzeczywistość, w której funkcjonuję taką, jaka jest.

Jeżeli taka była decyzja ABW, to uznaliśmy z klubem, że nie ma co wstrzymywać prac komisji. Komisja ma ogrom materiału i potrzebuje sprawnego funkcjonowania, ponieważ jej celem jest dojście do prawdy, a nie promocja jednego czy drugiego posła.

Oczywiście odwołałem się od tej decyzji. Nie zgadzam się z takim trybem postępowania.

Przejdźmy zatem ponownie do oceny rządu. Najlepszy i najgorszy minister w tym rządzie to kto, według pana?

- Zdecydowanie minister Witold Waszczykowski, a to z tego względu, że popełnił szereg gaf i błędów, które skutkowały ściągnięciem do nas Komisji Weneckiej, wywleczeniem spraw polskich na arenę międzynarodową.

Kolejnym słabym ministrem jest Andrzej Adamczyk, szef resortu infrastruktury i budownictwa. Jako zespół parlamentarny od pół roku nie możemy się z nim spotkać. Nie możemy dowiedzieć się, jakie projekty infrastrukturalne będą realizowane. Z tego, co widzę, żadne nowe projekty nie są realizowane, inwestycje drogowe stanęły. Nie musi być to jego wina, ale taka jest niewdzięczna rola ministra, że ponosi za to odpowiedzialność.

Czytaj też: Katarzyna Lubnauer: Anna Streżynska to jedyny minister z wizją który wie co chce zrobić

Jeśli chodzi o wyróżnienie, to trudno wskazać ministrów pozytywnych, ale pozwolę sobie zwrócić uwagę na osoby wiceministrów, którzy często dość swobodnie - żeby nie powiedzieć frywolnie - wypowiadają się, jak ostatnio minister Bartosz Kownacki.

Wszystkie osoby, które popełniają daleko idące gafy polityczne, powinny odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wszystko, co robią w ministerstwie działa nie tylko dla dobra ich partii, ale również interesu Polski.

Według opozycji paskudną wpadkę miał też minister Antoni Macierewicz, zapewniający o przekazaniu Rosji Mistrali za dolara?

- To zasłyszane z internetu informacje, ale potwierdził je również Aleksander Kwaśniewski. Jeśli okazuje się, że minister Macierewicz, jako jeden z ważniejszych ministrów, podaje taką informację, to powinien zachować daleko idącą ostrożność w formułowaniu swoich wypowiedzi, które mogą być nieprawdziwe.

Problematycznym jest fakt, że dotyka on bardzo delikatnej sfery dyplomatycznej.

Francuzi pogniewali się na nas?

- Na ich miejscu też bym się pogniewał. Mając świadomość, że podpisuję kontrakt życia, to też byłbym pogniewany, że tak łatwe pieniądze przechodzą mi koło nosa.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA