REKLAMA

Jarosław Kaczyński: We wtorek w Sejmie pewna miara została przekroczona

  • Autor: PAP/JS
  • 19 lipca 2017 20:41
Jarosław Kaczyński: We wtorek w Sejmie pewna miara została przekroczona Jarosław Kaczyński (fot. youtube)

Doszedłem do wniosku, że pewna miara została przekroczona, gdy nazwiska Lecha Kaczyńskiego używają ludzie, którzy są działaczami formacji politycznej, która mojego brata w sposób niebywały, haniebny atakowała, i która moralnie odpowiada za jego śmierć - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

• Jarosław Kaczyński powiedział, że jest przekonany, że uda się przeprowadzić reformę sądownictwa.

• Przyznał, że był zaskoczony inicjatywą prezydenta, który wniósł zmiany do ustawy.

Kaczyński był pytany o swoją wtorkową wypowiedź w Sejmie i to, czy dał się wtedy sprowokować.

Chodzi o słowa prezesa PiS: "wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata; zamordowaliście go, jesteście kanaliami".

"Ja od lat spokojnie wysłuchuję nieustanych ataków, obraźliwych bardzo często, prześmiewczych zaczepek. Nie reaguję na to. Ale kiedy zaczęto używać nazwiska mojego brata to doszedłem do wniosku, że pewna miara jest przekroczona" - mówił Kaczyński w "Gościu Wiadomości" TVP.

"W pewnym momencie, jakieś dwa-trzy tygodnie temu powiedziałem sobie: jeśli zrobią to po raz kolejny, to będę interweniował, dlatego, że używają tego nazwiska ludzie, którzy są członkami, działaczami, często eksponowanymi działaczami formacji politycznej, która mojego brata w sposób niebywały, haniebny atakowała - kiedy był prezydentem i wtedy, kiedy już zginął, formacji, która go niszczyła, i która moralnie - podkreślam - moralnie odpowiada za jego śmierć " - powiedział Kaczyński.

"Bo Lech Kaczyński, mój brat, nie zginąłby gdyby był otoczony szacunkiem jaki należy się prezydentowi RP. Prezydenta można krytykować, można się z nim nie zgadzać, ale w żadnym razie nie można stosować wobec niego tego, co potem określono jako przemysł pogardy" - dodał prezes PiS. 

Kaczyński zwrócił uwagę, że po raz pierwszy o moralnej odpowiedzialności obecnej opozycji mówił już we wrześniu 2010 r.

"Tu powiedziałem to w twardych słowach, ostrych, których nie wycofuję. Oczywiście, gdyby nie ten krzyk na sali (sejmowej -red), to być może byłoby to troszkę łagodniej (powiedziane - red), ale sens byłby ten sam: po prostu nie można przekraczać pewnych granic" - podkreślił.

Zwracając się do dziennikarza prowadzącego rozmowę, szef PiS dodał: "Ja sądzę, że każdy normalny człowiek, także pan, gdyby to dotyczyło pana brata, gdyby okoliczności były takie same albo podobne, w ten sposób by reagował".

"Po prostu nie miałem innego wyjścia, to był imperatyw moralny - tak bym to określił i w dalszym ciągu jest tak, iż uważam, że uczyniłem dobrze, a to, co robi druga strona, próbująca się przedstawić jako ofiara, no to jest po prostu szczyt hipokryzji" - ocenił Kaczyński.

Prezes PiS był pytany w programie "Gość Wiadomości" TVP czy jest przekonany, że uda się przeprowadzić reformę sądów.

"Jestem przekonany, że wśród ciężkich walk i obstrukcji, a być może i awantur - być może, gdy będziemy głosować to w Sejmie dojdzie do awantur, do prób blokady, - ale zdołamy to przeprowadzić, jesteśmy do tego przygotowani" - powiedział.

"Jestem pełen wiary, że pan prezydent podpisze tę ustawę. Wniósł poprawkę, miał oczywiście do tego prawo" - dodał Kaczyński.

Na pytanie, czy był zaskoczony decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, który wyszedł z inicjatywą, by członków KRS wybierał Sejm większością 3/5 głosów, odpowiedział: "Nie ukrywam, że byłem, ale prezydent jest głową państwa, ma prawo do różnego rodzaju działań". "My to prawo szanujemy i jesteśmy zawsze gotowi do współpracy" - zadeklarował prezes PiS.

"Sądy są silne wobec słabych i słabe wobec silnych. Tak to dzisiaj wygląda. I my to musimy zmienić. Społeczeństwo to dostrzega. Wskazują na to wszystkie badania" - podkreślił prezes PiS.

Jak dodał, każdy kto przeciwstawia się zmianom w sądownictwie "jest człowiekiem spod znaku, żeby było, tak jak było".

Prezes PiS był pytany także o wypowiedź wiceszefa KE i czy sądzi, że Timmermansowi uda się zebrać większość kwalifikowaną potrzebną do tego, aby sankcje uruchomić.

"Trzeba pamiętać, że żeby te sankcje zaczęły obowiązywać to na drugim etapie trzeba zgromadzić większość 100 proc., z wyłączeniem państwa, którego procedura dotyczy". "Jestem przekonany, że to się nie uda" - powiedział Kaczyński

"Te sprawy, którymi się w tej chwili zajmujemy należą do wyłącznej kompetencji państw. Tak, że mamy tutaj do czynienia z nadużyciem. Po prostu z akcją o charakterze politycznym" - dodał prezes PiS.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA