REKLAMA

Jacek Wilk: Konstanty Radziwiłł konsekwentnie budował komunizm w służbie zdrowia

  • Autor: Włodek Kaleta
  • 09 stycznia 2018 22:00
Jacek Wilk: Konstanty Radziwiłł konsekwentnie budował komunizm w służbie zdrowia Mateuszowi Morawieckiemu przyniesiono ludzi w teczkach i poukładano gabinet, a dobrze byłoby by premier ludzi do swojego rządu wybrał sam - mówi Jacek Wilk/Fot.youtube.com/

Ta cała rekonstrukcja to nie rekonstrukcja polityki rządu, czego wszyscy życzylibyśmy sobie, tylko rekonstruowanie polityki personalnej - powiedział dla Parlamentarny.pl Jacek Wilk, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzwyczajnej do spraw w kodyfikacji, Kukiz`15.

• Wiadomo było, że prezydent ma w rządzie dwóch największych oponentów, ministrów: Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobro i że głowa któregoś z nich poleci - komentuje Jacek Wilk.

• Służbę zdrowia może uzdrowić tylko dobry menadżer albo ekonomista, który będzie umiał lepiej liczyć, niż leczyć - dodaje.

• Spodziewałem się jednak, że prezydent dostanie więcej, będzie miał dodatkowo swojego ministra spraw zagranicznych - podsumowuje.

Zaskoczony jest pan tak głębokimi zmianami w rządzie?

Jacek Wilk: - Większość z nich jest zgodna z oczekiwaniami, choć oczywiście są nominacje zaskakujące. Wiadomo było, że prezydent ma w rządzie dwóch największych oponentów, ministrów: Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobro i że głowa któregoś z nich poleci. Co do tego nie było wątpliwości, choć obstawiałem, że będzie to minister Ziobro.

Nie było też wątpliwości, że minister zdrowia musi się pożegnać z urzędem, bo brak jakiegokolwiek pomysłu na reformę służby zdrowia i niemoc w rozwiązaniu konfliktu z rezydentami, więc choćby z powodów wizerunkowych trzeba go było usunąć. I bardzo dobrze bo konsekwentnie budował komunizm w służbie zdrowia co do niczego dobrego nie prowadzi.

Czytaj też: Cezary Tomczyk, PO: Ciekawe co szykują dla Macierewicza?

Jednak zastąpienie ministra innym lekarzem nie ma najmniejszego sensu. Kolejny lekarz nic tu nie pomoże. Służbę zdrowia może uzdrowić tylko dobry menadżer albo ekonomista, który będzie umiał lepiej liczyć, niż leczyć. Bo w systemie ochrony zdrowia chodzi przede wszystkim o finanse i zarządzanie, a nie kwestie medyczne.

Wspomniał pan o konflikcie prezydenta z niektórymi ministrami. Zmiana ministra Antoniego Macierewicza oznacza, że była jakaś „ustawka” pomiędzy prezydentem i prezesem Jarosławem Kaczyńskim, że w tym konflikcie zwyciężył prezydent Andrzej Duda?

- Wydaje mi się że odrobinkę ustąpiono prezydentowi, co być może poprawiło nastroje w PiS, spodziewałem się jednak, że prezydent dostanie więcej, będzie miał dodatkowo swojego ministra spraw zagranicznych. Jeśli zaś chodzi o premiera Morawieckiego? Wygląda na to, że nie ma on w tym rządzie żadnego swojego ministra. Przyniesiono mu ludzi w teczkach i poukładano gabinet, a dobrze byłoby by premier ludzi do swojego rządu wybrał sam. Takich, którym ufa i z którymi chce współpracować.

Czy to znaczy, że z Nowogrodzkiej nadal będą najważniejsze wskazania?

- Jak widać tak. Bardzo interesująca jest sytuacja z ministrem Macierewiczem, bo jak nie dostanie żadnego eksponowanego stanowiska, to mogą zacząć się kolejne napięcia. Miał do tej pory silną władzę i na pewno łatwo z niej nie zrezygnuje.

Ta cała rekonstrukcja to nie rekonstrukcja polityki rządu, czego wszyscy życzylibyśmy sobie, tylko rekonstruowanie polityki personalnej. Wymiana związana z aktualizacją różnych sił w ramach Prawa i Sprawiedliwości, dostosowanie do nowego układu.

Czytaj też: Grzegorz Schetyna: Mieliśmy nosa, wszyscy ministrowie których chcieliśmy odwołać są już poza rządem

Nie spodziewajmy się żadnej rekonstrukcji polityki i zmiany polityki rządu, tym bardziej, że premier będzie miał paradoksalnie mniejszy wpływ na to co się dzieje, niż może pani premier Szydło.

Czy taka właśnie rekonstrukcja rządu może sugerować, że PiS przestraszył się jednak Brukseli i stąd takie posunięcia przed spotkaniem premiera Morawickiego szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude’m Junckerem?

- Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, jakie będą następne kroki. Rzeczywiście w PiS jest strach przed tym, co może się wydarzyć po uruchomieniu przez PE procedury art. 7 dotyczącego praworządności w Polsce, ale same zmiany personalne niczego w tym sporze nie zmienią, dopóki nie będzie deklaracji określonych działań. Czyli jasna deklaracja, że idziemy z Brukselą na „ostro” bez względu na to, co się wydarzy, albo proponujemy jakieś ustępstwa.

Kłopot w tym, że nowy minister spraw zagranicznych nie jest bliskim współpracownikiem premiera Morawieckiego i w związku z tym nasuwa się pytanie: czy premier ma prawdziwe zaplecze w rozmowach z UE w tym resorcie? Jeśli nie ma, to jego pozycja w rozmowach z Brukselą będzie raczej chwiejna.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • lekarz z wiochy 2018-01-10 23:26:22
    Panie Wilk, przy obecnych nakładach na ochronę zdrowia żaden jak to Pan ujął "menadżer" nic nie poradzi. Problem jest wielopłaszczyznowy i ot tak nie można go rozwiązać. Jedynym punktem wyjścia jest zwiększenie finansowania i to w trybie niemalże natychmiastowym co i tak nie rozwiąże kryzysu ale z całą pewnością może zapobiec jego pogłębianiu się. Co do kompetencji ministra zdrowia to uważam, że jednakże lekarz i to z wieloletnim stażem będzie najlepszym kandydatem- ochrona zdrowia to nie jedna z gałęzi gospodarki czy przemysłu i czas to sobie uświadomić.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA