REKLAMA

Grabowski krytycznie o proteście w Sejmie: To była polityczna ciuciubabka

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 20 stycznia 2017 12:15
Grabowski krytycznie o proteście w Sejmie: To była polityczna ciuciubabka Nic tak nie zaboli posłów naruszających prawo, jak kilka tysięcy złotych mniej w kieszeni - mówi Paweł Grabowski/Fot.youtube.com/

- Rozumiem, że gdy jest się posłem przez kilka kadencji, to człowiek przyzwyczaja się do luksusu i apanaży. Jeśli traci się władzę, wpływy i poczucie autorytetu, posłowie bardziej skłonni są bronić własnego interesu, bliskich im salonów, niż obywateli - powiedział serwisowi Parlamentarny.pl Paweł Grabowski z Kukiz'15.

Budżet uchwalony, protest PO w Sejmie zawieszony. Wyszło na wasze? Potwierdziły się wcześniejsze opinie głoszone przez posłów Kukiz'15, że cała ta awantura była niepotrzebna?

Paweł Grabowski: - To była polityczna ciuciubabka albo mecz piłki nożnej ze słabo technicznie wyszkolonymi zawodnikami, którzy próbując wykiwać przeciwnika, sami się zakiwali.

Sytuacja była poważna, ponieważ przewodniczący Ryszard Petru, jak i Grzegorz Schetyna bawili się tym konfliktem. Przypominało to groteskę, w której jeśli jeden jest za, drugi zawsze musi być przeciw. Widać było dużo złej woli i niemądrej kalkulacji politycznej. Polityka kreowana przez radykalną opozycję, która blokowała mównicę, to nie jest polityka zorientowana na dobro Polaków.

Jako posła ruchu obywatelskiego przeraża mnie taka forma realizacji polityki w praktyce.

Dlaczego? Czy argumenty opozycji, że walczą o najważniejszą w kraju ustawę budżetową nie są prawdziwe? Sami mieliście wątpliwości co do zasad jej procedowania.

- Do kamery powiedzieć można wszystko. Ale nie wszystko to, co ksiądz na kazaniu powie, musi być prawdziwe. Polacy mieli okazję poznać, że wszystkie zapewnienia opozycji o obronie demokracji, o walce o dobro Polski i Polaków, to puste hasła.

Widać, że radykalna opozycja w żaden sposób nie traktuje poważnie swoich haseł. Brzmi to patetycznie, kiedy mówi się o ochronie demokracji, o podstawie państwowości, ale jeśli oceni się sposób kreowania sporu, złą wolę i brak chęci do porozumienia przez wygłaszających te hasła, to są puste slogany. O jakiej walce o dobro Polski mówimy łamiąc prawo?

Czytaj też: Młodzi posłowie PO: Chcemy polityki bez agresji

Skoro Platforma, Nowoczesna walczą tak zawzięcie o dobro obywateli, to dlaczego nie zajmują się ich sprawami? Nie piętnują np. rządu za zmianę stawek akcyzy na używane samochody sprowadzane z zagranicy, która uderzy mocno obywateli po kieszeni. Dlaczego nie protestują przeciw podwyżkom cen różnych mediów, które rząd pośrednio funduje Polakom z nowym rokiem?

Dlaczego nie piętnowano umowy CETA, której podpisanie grozi polskiemu rolnictwu i rolnikowi? Gdzie wtedy byli ci ubrani w piękne garnitury opozycjoniści, którzy sobie „puczowali” śpiewając piosenki na sali plenarnej.

Uważa pan zatem, że budżet został uchwalony właściwie, co powinna zrozumieć opozycja, zatem nie ma już sprawy?

- Sytuacja jest skomplikowana. Na pewno mogę powiedzieć tylko tyle, że budżet został przyjęty, wprawdzie w sposób wątpliwy, co nie zmienia jednak zasadniczego faktu, że został przyjęty. Moja podstawowa wątpliwość dotyczy zblokowania poprawek i ich grupowe odrzucenie.

Co prawda nie ma w regulaminie Sejmu zakazu tego typu działań, ale też nie jest to wprost wyrażone, że można tak czynić.

Mamy dziś w Polsce parlament dwuizbowy. Ustawy, które są przyjmowane przez Sejm, mogą być poprawiane przez Senat, który pełni jakby funkcje izby naprawczej. Senat przegłosował budżet bez poprawek.

Wątpliwość dotyczy sposobu głosowania poprawek, a nie samej treści ustawy budżetowej. Poprawki zgłoszone przez opozycję totalną, jak i Kukiż'15 i tak byłyby odrzucone przez PiS. Matematyka sejmowa jest bezwzględna.

Czyli co, posłowie powinni teraz zabrać się ochoczo do pracy i nie protestować?

- Tak jest. Posłowie zarabiają po ok. 10 tys. zł miesięcznie, więc za te pieniądze powinni, choćby z powodu elementarnej przyzwoitości, brać się do pracy. Rozumiem, że jeśli jest się posłem przez kilka kadencji, to do luksusu i apanaży człowiek się przyzwyczaja. Jeśli straciło się władzę, wpływy i poczucie autorytetu, to posłowie skłonni są bronić bardziej własnego interesu, bliskich im salonów, niż obywateli.

Czytaj te: Lubnauer: Szybciej Macierewicz mógłby odwołać premier Szydło, niż odwrotnie

Oczywiście posłowie mają prawo protestować przeciwko wszystkim rozwiązaniom, które procedowane są w parlamencie. Natomiast nie mają prawa paraliżować pracy parlamentu.

Pana ugrupowanie jest za karaniem protestujących posłów?

- Jesteśmy za karaniem tych posłów, którzy uniemożliwiają pracę Sejmu. Regulamin Sejmu przewiduje szereg sankcji, które marszałek może nałożyć na posła utrudniającego prowadzenie obrad w przypadku, kiedy podejmuje on próby paraliżu pracy parlamentu.

Także tych karnych, zagrożonych do 10 lat pozbawienia wolności?

- Marszałek ma swój katalog sankcji. Może upomnieć posła, względnie wykluczyć go z obrad. Istnieje też możliwość nałożenia kary finansowej, polegającej na obniżeniu uposażenia. Zdaniem wielu posłów Kukiz'15, właśnie ten rodzaj kary, oczywiście po wyczerpaniu całej ścieżki upominania posłów, powinien być finalnie zastosowany. Nic tak nie zaboli posłów naruszających prawo, jak kilka tysięcy złotych mniej w kieszeni.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA