REKLAMA

"Francja chce odgrywać ważną rolę, musi się liczyć z ryzykiem zamachów"

  • Autor: PAP
  • 14 listopada 2015 15:43
"Francja chce odgrywać ważną rolę, musi się liczyć z ryzykiem zamachów" (fot. Twitter @Actuafoot)

Francja chcąca odgrywać ważną rolę w polityce światowej, zwłaszcza w takim regionie, jak Bliski Wschód, musi liczyć się z ryzykiem zamachów - ocenił politolog z Uniwersytetu Gdańskiego dr Wojciech Grabowski. Według niego Francja mimo zamachów, raczej nie wycofa się z koalicji antyterrorystycznej.

Jego zdaniem Francja jest szczególnie narażona na zamachy terrorystyczne z kilku powodów. W rozmowie z PAP ekspert wskazał na obecność gospodarczą i polityczną Paryża w wielu regionach świata, rolę mocarstwa postkolonialnego w Afryce, stosunkowo dużą liczbę muzułmańskich imigrantów, kluczową rolę, jaką kraj ten odgrywa w koalicji antyterrorystycznej przeciw Państwu Islamskiemu.

"Już tylko te czynniki sytuują Francję w czołówce państw, które leżą w zainteresowaniu organizacji terrorystycznych, które planują nie tylko dać Francji nauczkę, ale i zmusić Francję do określonych zachowań. Pamiętajmy, że te zamachy, mimo iż są bezpośrednio skierowane przeciwko społeczeństwu, to ich rzeczywistym odbiorcą była władza. Ona ma podjąć decyzję na temat wycofania się z koalicji antyterrorystycznej" - powiedział Grabowski.

Według niego historia terroryzmu pokazuje, że we Francji działały wszystkie możliwe organizacje terrorystyczne, jakie można sobie wyobrazić. Można więc uznać, że Francja była, jest i będzie celem i obiektem zamachów terrorystycznych. "Uważam, że Francja raczej się nie wycofa z koalicji antyterrorystycznej pod wpływem zamachów, tak jak zrobiła Hiszpania w 2004 r. po zamachach w Madrycie" - powiedział.

Francja podejmie drastyczne kroki?

"Podejrzewam, że społeczeństwo francuskie będzie oczekiwać zdecydowanych działań władz polegających na znalezieniu i ukaraniu sprawców. Władza będzie musiała pokazać, że zrobi wszystko, żeby sprawców ukarać" - uważa Grabowski. Dlatego - zaznaczył - Francja, która chce odgrywać ważną rolę w polityce światowej musi liczyć się z ryzykiem zamachu. "Takie ryzyko ponoszą mocarstwa światowe, które chcą odgrywać kluczową rolę, także w tak skonfliktowanych regionach, jak Bliski Wschód" - dodał.

Zdaniem Grabowskiego zapobieganie zamachom terrorystycznym jest niezwykle trudne, a powód jest prosty: to terroryści w konspiracji planują zamachy i decydują o tym, kiedy uderzą, gdzie i przy użyciu jakich środków. "W tym roku francuskie służby wywiadowcze udaremniły kilka, jeśli nie kilkanaście zamachów bombowych, których przeprowadzenie było planowane na terytorium Francji. To oznacza, że one działają" - podkreślił.

Zamachy przygotowane perfekcyjnie

Jednak patrząc na piątkowe zamachy można - według niego - rozważyć dwie możliwe opcje. Zgodnie z pierwszą ataki zostały perfekcyjnie przygotowane, tak że wykrycie ich przez służby specjalne nie było możliwe. "To by oznaczało ogromny problem nie tylko dla Francji. Świadczyłoby o tym, że organizacje terrorystyczne znalazły taki system działania, który uniemożliwia ich wykrycie przez służby specjalne" - ocenił.

"Druga opcja polega na tym, że francuskie służby, mimo swojego perfekcjonizmu przeoczyły jakiś ślad - np. połączenie telefoniczne, czy zakup materiałów wykorzystywanych do konstruowania ładunków wybuchowych - moment, w którym można było zidentyfikować tę grupę" - powiedział. Ekspert uważa, że we francuskim systemie bezpieczeństwa musiała pojawić się jakaś luka, czy nieszczelność, więc konieczne jest poprawienie działania służb specjalnych. Nie można natomiast - według niego - ich winić za ofiary poniesione w trakcie szturmu na klub Bataclan, w tym momencie najważniejsze było bowiem powstrzymanie egzekucji zakładników.

"Przez najbliższe tygodnie i miesiące będziemy mieli do czynienia ze wzmożonymi kontrolami, wzmożoną aktywnością francuskich sił specjalnych po to, aby wykluczyć ryzyko ponownego przeprowadzenia zamachu. Takie ryzyko jednak zawsze istnieje" - zaznaczył Grabowski.

Według niego nie można przewidzieć, czy dojdzie do kolejnego aktu. Ewentualny kolejny zamach spowodowałby jednak, że Francji, jej władzom i społeczeństwu byłoby dużo trudniej "powstać z kolan" niż obecnie. "Po tym pierwszym uderzeniu słyszę wypowiedzi, że władza i społeczeństwo francuskie nie dadzą się zastraszyć i nie chcą się dać zastraszyć. Ludzie chcą normalnie chodzić do kina, do teatru, jeździć pociągami, nie chcą zmieniać swojego trybu życia" - podkreślił.

Będą kolejne zamachy?

Grabowski obawia się jednak, że wojskowa odpowiedź Francji na zamachy spowoduje kolejną reakcję terrorystów na terytorium Francji. "Działania antyterrorystyczne trzeba prowadzić kompleksowo, nie tylko przy użyciu siły, ale także środków miękkich związanych np. z asymilacją imigrantów muzułmańskich, czy wsparciem gospodarczym dla rządu w Iraku i jego walki z Państwem Islamskim" - podkreślił.

Zaznaczył, że odpowiedź Francji musi być przemyślana, a nie emocjonalna. "To nigdy nie jest łatwe i każda odpowiedź będzie obarczona ryzykiem błędu, bowiem w walce z terroryzmem nie ma rozwiązań idealnych" - podsumował.

W nocy z piątku na sobotę terroryści dokonali w Paryżu sześciu skoordynowanych, niemal jednoczesnych, ataków, m.in. w sali koncertowej Bataclan i w pobliżu stadionu Stade de France. Według ostatnich informacji zginęło 127 osób. Prezydent Francji Francois Hollande poinformował, że za zamachami stoi Państwo Islamskie. ISIS opublikowało oficjalne oświadczenie, w którym przyznaje się do piątkowych zamachów w Paryżu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA