REKLAMA

Europosłowie PiS: Debata PE o Polsce niedorzeczna

  • Autor: PAP/JS
  • 14 grudnia 2016 15:01
Europosłowie PiS: Debata PE o Polsce niedorzeczna Prof. Ryszard Legutko (fot. twitter.com)

• Zaplanowana na środę (14 grudnia) kolejna debata Parlamentu Europejskiego na temat praworządności w Polsce jest niedorzeczna - ocenił europoseł PiS Ryszard Legutko na konferencji prasowej w Strasburgu.
• Zdaniem PiS debatę zorganizowano z inspiracji polskiej opozycji.

"Ta debata jest pod każdym względem niedorzeczna. Nie ma najmniejszego powodu, by się odbyła. Nic się nie dzieje w Polsce takiego, co by ją usprawiedliwiało" - powiedział Legutko.

Jego zdaniem nieuzasadnione są argumenty inicjatorów debaty z frakcji Zielonych i liberałów, którzy mówili o zagrożeniach związanych z nową ustawą o zgromadzeniach oraz możliwości wycofania się Polski z Konwencji Stambulskiej o zwalczaniu przemocy wobec kobiet.

"Nie ma problemu ustawy o zgromadzeniach, bo to jest ustawa, która nikomu niczego nie zabrania. Nie ma problemu konwencji antyprzemocowej, ponieważ Polska jest krajem o najniższym w Europie poziomie przemocy, więc raczej trzeba by rozmawiać w kontekście innych krajów, a nie naszego" - powiedział Legutko.

Jak dodał, nie ma też problemu Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ Komisja Europejska jeszcze się nie uporała z odpowiedzią polskiego rządu na jej zalecenia w sprawie praworządności.

"Jest jeden bardzo poważny problem, który mamy w Polsce. Jest to problem opozycji, która znajduje się w stanie histerii i ucieka się do rzeczy nieładnych. Wiadomo, tonący +brzydko+ się chwyta" - powiedział europoseł, zarzucając polskim partiom opozycyjnym, że inspirują debaty europarlamentu o Polsce.

Jego zdaniem język opozycji "jest całkowicie odklejony od rzeczywistości". "Im opozycja +brzydziej+ się chwyta, tym bardziej spada jej poparcie w sondażach. Partię rządzącą powinno to cieszyć, ale mnie nie cieszy, ponieważ dyskurs publiczny w Polsce już został tak obniżony, że to nikomu nie służy" - ocenił Legutko. Zapowiedział, że zabierze głos w trakcie debaty, która odbędzie się po godz. 16.

Europoseł PiS Tomasz Poręba ocenił, że debaty na temat praworządności w Polsce są organizowane po to, by "wspierać słabą, polską opozycję". Dodał, że ta sama większość w PE, która wnioskuje o debaty na temat Polski, milczała, "gdy w Polsce rządziła PO, gdy łamano w Polsce prawo, gdy dziennikarze byli wyrzucani z pracy, a służby specjalne wchodziły do redakcji tygodników". W ocenie Poręby rząd PiS atakowany jest "tylko i wyłącznie z pozycji ideologicznych, a nie ze względu troski o Polskę i demokrację".

Ryszard Czarnecki przypomniał, że PE debatował także o Niemczech i wydarzeniach w noc sylwestrową w Kolonii i innych miastach, o Francji, czy o Węgrzech. "Te kraje jakoś to przeżyły. Węgry w tym czasie dokonały skoku gospodarczego, zwiększył się PKB na jednego mieszkańca. Dla mnie najważniejsze jest to, że ratingi Polski albo są coraz lepsze, albo są na tym samym poziomie, a z tego wodolejstwa w PE niewiele wynika" - powiedział Czarnecki.

Zdaniem Zdzisława Krasnodębskiego, dyskusja o Polsce nie budzi wielkiego zainteresowania zagranicznych europosłów, którzy "mają już dosyć nękania ich przez polską opozycję i jej prób powrotu do władzy poprzez naciski wewnętrzne".

Z kolei Jadwiga Wiśniewska powiedziała, że w PE należy zajmować się ważnymi dla Polski sprawami, jak polityka klimatyczna i energetyczna UE, czy płaca minimalna w sektorze transportu drogowego. "Mam nadzieję, że opozycja z równą werwą będzie walczyć o te sprawy, a nie tylko i wyłącznie o swój polityczny interes" - powiedziała eurodeputowana PiS.

Środowa debata na temat Polski będzie czwartą w tym roku. Od stycznia Komisja Europejska prowadzi wobec polskiego rządu procedurę w sprawie praworządności w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec lipca opublikowała zalecenia, na które rząd w Warszawie odpowiedział pod koniec października, podkreślając, że nie widzi prawnych możliwości ich wdrożenia.

KE mogłaby przejść do kolejnego, trzeciego etapu procedury, czyli uruchomienia artykułu 7 unijnego traktatu i wniosku do Rady UE o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce. Wniosek taki może zgłosić także Parlament Europejski. Artykuł 7 umożliwia w ostateczności nałożenie sankcji na kraj członkowski, w tym zawieszenie prawa głosu tego kraju. Wymaga to jednak jednomyślnego uznania przez przywódców państw unijnych (bez kraju, którego dotyczy problem), że zasady rządów prawa są naruszane.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)




REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA