REKLAMA

Eksperci oceniają rezolucję: Sukces PO i wizerunkowa porażka Polski

  • Autor: PAP/JS
  • 13 kwietnia 2016 17:10
Eksperci oceniają rezolucję: Sukces PO i wizerunkowa porażka Polski W rezolucji eurodeputowani wezwali polski rząd do "przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" z 9 marca 2016 r. (fot. Michal Osmenda/wikipedia/CC BY-SA 2.0 )

• Sukces Platformy to równocześnie strata wizerunkowa dla Polski - powiedział PAP prof. Piotr Wawrzyk, politolog z Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego, komentując rezolucję Parlamentu Europejskiego ws. sytuacji w Polsce.
• W opinii politologa osobą, która może mówić o swoim osobistym sukcesie jest szef PO.
• Przyjęcie rezolucji ws Trybunału Konstytucyjnego przez Parlament Europejski nie sprzyja dobremu wizerunkowi Polski i powinno zaniepokoić polskie władze - oceniła dr Beata Przybylska-Maszner z UAM.
• Jak dodała, rezolucja, mimo iż "nie jest prawnie wiążąca, ma znaczenia polityczne".
• Przyjęta przez PE rezolucja nie uderza jedynie w polski rząd. "Rząd jest państwa polskiego, więc jest to uderzenie w Polskę" - uważa politolog i profesor Uniwersytetu Szczecińskiego Maciej Drzonek.

"Przede wszystkim gratulacje dla Grzegorza Schetyny, bo to jest osobisty jego wielki sukces, udało mu się zrealizować założony cel, to znaczy doprowadzenie do przyjęcia rezolucji w Parlamencie Europejskim krytykującej polski rząd. Szkoda tylko, że sukces Platformy to jest równocześnie strata wizerunkowa dla Polski" - powiedział prof. Wawrzyk.

W opinii eksperta ta "strata" jest wielowymiarowa. Jego zdaniem nie chodzi tu tylko o czysto PR-owskie znaczenie, ale także wymiar finansowy. Środowa rezolucja może się odbić m.in. na kursie złotego.

Zdaniem profesora rezolucja "to także swojego rodzaju żółta kartka dla rządu, przy czym bardzo jednostronnie pokazuje problem". Prof. Wawrzyk zwrócił uwagę, że Parlament Europejski w żaden sposób nie odnosi się do drugiego aspektu, czyli skąd się wziął problem i "jaki był wkład w ten spór powstały w Polsce Platformy Obywatelskiej. "Ale też co najważniejsze pomija całkowicie to, co się w tej chwili dzieje, czyli rozpoczęcie dialogu politycznego" - podkreślił.

Czytaj: Kukiz o rezolucji: "To skandal"

Politolog nazywa rezolucję "przedwczesną". W jego ocenie, gdyby była głosowana za kilka tygodni, z pewnością wyglądałaby inaczej. Profesor spodziewa się, że w tym czasie byłyby widoczne efekty kompromisu politycznego oraz pracy grupy prawników. Jak mówił - parlament przyspieszył swoje prace pod wpływem Platformy Obywatelskiej. "Zupełnie niepotrzebnie (…), trwają bowiem prace nad tym, czego domaga się PE. Tymczasem przyjmuje on uchwałę wyprzedzającą to, co już się dzieje, nie dostrzegając drugiej strony" - powiedział.

W opinii profesora, w wymiarze krajowym efektem rezolucji będzie spadek poparcia dla Platformy Obywatelskiej, jako głównego jej inicjatora oraz pewien spadek dla Prawa i Sprawiedliwości. "Zyska na tym zapewne Kukiz ’15 oraz Nowoczesna jako partie, które nie angażowały się w ten spór na poziomie europejskim" - ocenił.

Prof. Wawrzyk dodał, że nie była to pierwsza tego typu rezolucja PO. Przytoczył też przykład Węgier i zauważył, że "w żadnym kraju, wobec którego podejmowano taką rezolucję nie była ona uwzględniona". "Jeśli mamy powoływać się na jakiś precedens, to te wszystkie precedensy wskazują, że władze krajowe się po prostu nie przejmują tymi rezolucjami PE" - zauważył.

Politolog przyznał, że w tym momencie polski rząd ma bardzo ograniczone pole do polemiki czy wyjaśnienia spornych kwestii na forum europejskim. "Polemika jest potrzebna i przedstawienie własnych argumentów, ale pamiętajmy, że większość europejskiej opinii publicznej się z tymi argumentami polskich władz nie zapozna" - ocenił. "Tak samo jak, szczerze mówiąc, nie bardzo będzie zainteresowana tą uchwałą Parlamentu Europejskiego" - dodał.

Zobacz też: PiS: Rezolucja PE daje paliwo opozycji do dalszej wojny z rządem

W opinii eksperta najważniejsze jest to, "aby robić swoje", czyli "kontynuować dialog polityczny, kontynuować prace prawne nad wdrożeniem opinii Komisji Weneckiej".

Przyjęcie rezolucji nie sprzyja dobremu wizerunkowi Polski

"Rezolucja Parlamentu Europejskiego jest stanowiskiem, które wyraża pewien pogląd i podstawową sprawą jest to, że nie ma ona charakteru prawnie wiążącego, ale ma istotne znaczenie polityczne. Jest to bowiem pogląd wyrażony przez większość przedstawicieli państw członkowskich, którzy mają wspólne zdanie na temat sytuacji w Polsce" - podkreśliła dr Beata Przybylska-Maszner z Zakładu Badań nad Integracją Europejską Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Zaznaczyła, że PE przyjmując rezolucję ocenił w sposób szeroki sytuację w Polsce w zakresie demokracji i rządów prawa. "Podstawą nie jest kwestia tylko sądu konstytucyjnego i zawiłości prawa w tej dziedzinie, ale ocena demokracji i przestrzegania prawa w Polsce" - wyjaśniła ekspertka.

Powiedziała, że "stanowisko Parlamentu wpisuje się w proces uruchomiony przez Komisję Europejską". W ocenie ekspertki, rezolucja przyjęta w środę przez PE "może w pewien sposób wzmocnić Komisję Europejską w zakresie działań i przejścia do etapu w zakresie procedury przygotowawczej".

Zobacz: Nowoczesna: To działania PiS, a nie opozycji doprowadziły do rezolucji PE

Jak dodała, procedura przygotowawcza może zakończyć się wydaniem opinii przez Komisję Europejską. "A jeśli to stanowisko KE nie zostanie zaakceptowane przez rząd polski, byłaby to podstawa do przyjęcia daleko idących konsekwencji związanych z nałożeniem sankcji na Polskę" - podkreśliła Przybylska-Maszner. Choć - jak zastrzegła - droga do nałożenia sankcji jest bardzo daleka.

Dr Przybylska-Maszner zauważyła, że fakt, iż zgłoszono kilka projektów rezolucji, potwierdza, iż istnieją różne stanowiska co do tego, czy instytucje Unii Europejskiej mogą ingerować w krajową politykę poszczególnych państw.

W rezolucji eurodeputowani wezwali polski rząd do "przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" z 9 marca 2016 r., który dotyczył zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o Trybunale, a także wezwali do wykonania orzeczeń TK z grudnia 2015 r.

Rezolucja ws. Polski uderza nie tylko w rząd, ale też w kraj

Zdaniem politologa i profesora Uniwersytetu Szczecińskiego Macieja Drzonka, rezolucja ­- wbrew temu, jak to przedstawia PO - nie jest jedynie uderzeniem w polski rząd. "Rząd jest państwa polskiego, więc jest to uderzenie w Polskę. Nie da się tego tak interpretować, że to jest aktywność jedynie w stosunku do rządu" - podkreślił.

"Polityka międzynarodowa to system naczyń połączonych, ta rezolucja osłabi polską dyplomację, np. w kwestii Nord Stream II czy relokacji uchodźców. Polska pozycja negocjacyjna będzie słabsza" - tłumaczył politolog.

Jego zdaniem, kolejną konsekwencją może być ewentualne osłabienie relacji polsko-amerykańskich. "Sojusz polsko-amerykański jest o tyle silny, o ile mamy silną pozycję w UE" - powiedział.

Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że negatywne konsekwencje przyjęcia rezolucji będą odczuwane również w kraju. Uważa on, że dokument ten "usztywni" obydwie strony sporu, który się w Polsce toczy.

"Jedni poczują się wzmocnieni sojuszem międzynarodowym przeciwko rządowi polskiemu, drudzy zaś stwierdzą, że wynoszenie spraw na zewnątrz jest pewnego rodzaju zdradą. Trudniej będzie się porozumieć niż przed przyjęciem rezolucji. Powstaje pytanie, jaki jest prawdziwy cel jej przyjęcia? Czy taki, by politycy w Polsce się nie dogadali? Czy ci, którzy tak parli do tej rezolucji, chcieli rozwiązania konfliktu w Polsce, czy wręcz odwrotnie?" - mówił.

W środę PE odrzucił poprawki do rezolucji złożone przez eurodeputowanych frakcji Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy, która chciała dodać do dokumentu zapisy o innych kwestiach budzących jej zaniepokojenie, m.in. o propozycjach zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Rezolucja jedynie ogólnie nawiązuje do innych problemów.

Drzonek nawiązał do tego faktu. Według niego, już sama próba "dorzucenia tych innych spraw", w przyszłości może nieść niebezpieczne konsekwencje, np. by w formie rezolucji na forum PE komentować inne wewnętrzne sprawy Polski.

Skomentował także fakt poparcia rezolucji przez polskich eurodeputowanych. Jego zdaniem zachowanie takie należy zaliczyć do kategorii "wolno, ale nie wypada". "Niektórzy mogą jednak użyć terminu +zdrada+. Uważam, że jest to dalece niesmaczne, gdy wyrzuca się pewne sprawy na zewnątrz" - powiedział.

"Patrząc na motywy takiej formacji jak PO, to myślę, że to taki dryf, który może doprowadzić tę partię na jakieś skały. Polacy generalnie nie lubią takich zachowań, które potocznie nazywa się donosicielstwem" - podkreślił.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA