REKLAMA

Arabski przed sądem. Nie przyznaje się do zarzutów ws. Smoleńska

  • Autor: PAP/JS
  • 11 sierpnia 2016 10:28
Arabski przed sądem. Nie przyznaje się do zarzutów ws. Smoleńska Arabski, szef kancelarii premiera Donalda Tuska z lat 2007-2013, oraz b. ambasador w Hiszpanii jest jedną z pięciu osób oskarżonych w trybie prywatnym przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej (fot. youtube.com)

B. szef KPRM Tomasz Arabski oświadczył przed warszawskim sądem, że nie przyznaje się do zarzutów ws. niedopełnienia obowiązków przy organizacji lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku.

- Nie przyznaję się, bo jestem niewinny. Nie będę odpowiadał na dzisiejszej rozprawie na pytania. Złożę tylko oświadczenie - powiedział Arabski w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Wcześniej podał do protokołu swoje dane osobowe.

Nie było tzw. rozdzielenia wizyt w Katyniu

Po wygłoszeniu krótkiego oświadczenia oskarżony opuścił salę rozpraw. Zgodnie z przepisami nie musi on już uczestniczyć w procesie, chyba że sąd wezwie go do osobistego stawiennictwa.

- Nie uczestniczyłem w organizacji lotu prezydenta 10 kwietnia 2010 r. Organizatorem wyjazdu prezydenta do Katynia była Kancelaria Prezydenta. Nigdy nie był organizowany wspólny wyjazd do Katynia, więc co za tym idzie tzw. rozdzielenie wizyt nigdy nie miało miejsca - powiedział Arabski w krótkim oświadczeniu przed sądem.

Dodał, że termin "rozdzielenie wizyt" funkcjonuje w publicystyce politycznej, bardzo często agresywnie, ale - podkreślił - nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości.

- Także nigdy jako szef KPRM nie organizowałem ani nie uczestniczyłem w organizacji wizyt prezydenta zarówno w kraju jak i za granicą - dodał Arabski.

- Oczywiście podobnie jak w przypadku każdego innego lotu, każdego innego zapotrzebowania na statek powietrzny, także w przypadku lotu 10 kwietnia dokonywana była weryfikacja czy wskazany przez organizatorów termin nie koliduje ewentualnie z innymi zapotrzebowaniami na samolot. Nie było takiej kolizji - mówił dalej Arabski.

Kancelaria prezydenta w marcu 2010 r. identycznie jak w roku 2007 a także przez wiele lat wcześniej złożyła zapotrzebowanie na ten lot do Dowództwa Sił Powietrznych, 36. pułku i BOR. To działanie tak jak przez wszystkie poprzednie lata bez względu na to, kto był szefem kancelarii premiera, uruchomiało procedurę przygotowania do lotu w 36 pułku" - mówił Arabski.

Dodał, że nigdy w zakresie jego kompetencji ani innych urzędników Służby Cywilnej "nie było dokonywanie ustaleń co do statusu lotniska w Smoleńsku".

- Nad organizacją lotów i decyzją co do miejsca lądowania w sposób oczywisty czuwały Siły Powietrzne, w tym przypadku w szczególności 36 pułk - zaznaczył Arabski.

Obiekt nagonki

- Od 6 lat jestem obiektem nagonki. Czasem nie tylko nagonki, ale fałszywych oskarżeń i złośliwych komentarzy - powiedział Arabski po opuszczeniu sali rozpraw.

- Apelowałbym, żeby z tak tragicznych zdarzeń jak katastrofa w kwietniu 2010 roku nie robić spraw politycznych - dodał.

Podkreślił, że ten proces toczy z oskarżenia prywatnego, dlatego że wcześniej oskarżyciel publiczny dwukrotnie umorzył postępowanie w tej sprawie.

Arabski, szef kancelarii premiera Donalda Tuska z lat 2007-2013, oraz b. ambasador w Hiszpanii jest jedną z pięciu osób oskarżonych w trybie prywatnym przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA