REKLAMA

Amber Gold, zeznania: Michał P. ujawnia szczegóły zatrudnienia Michała Tuska - syna byłego premiera Donalda Tuska

  • Autor: PAP/AT
  • 28 czerwca 2017 13:44
Amber Gold, zeznania: Michał P. ujawnia szczegóły zatrudnienia Michała Tuska - syna byłego premiera Donalda Tuska Przesłuchanie: Marcin P. zeznaje przed komisją śledczą ds. Amber Gold o zatrudnie (fot.twitter.com/KancelariaSejmu)

Michał Tusk nie chciał pracować w Amber Gold. Chciał być zatrudniony w spółce OLT Express - zeznał przed sejmową komisją śledczą Marcin P., były szef Amber Gold.

• Zatrudnienie Michał Tuska w OLT Express było mi bardzo nie na rękę - powiedział Marcin P.

• Był to syn premiera, a nie chciałem, by polityka mieszała mi się w działalność biznesową - wyjaśnił.

• Po jakimś czasie odbyła się też jego rozmowa z Jarosławem Frankowskim, że można go (Michała Tuska - red.) będzie wykorzystać, bo jakieś informacje z lotniska wyniesie, bo wszyscy wiedzieli, że na lotnisku znajdzie zatrudnienie - zeznał.

• Michał Tusk nie wyraził zgody na zatrudnienie w Amber Gold, a chciał być zatrudniony w spółce OLT Express - dodał.

Marcin P., odpowiadając na pytania Tadeusza Rzymkowskiego (Kukiz'15), relacjonował dokładnie okoliczności zatrudnienia Michała Tuska w liniach lotniczych OLT Express. "Michał Tusk w drugiej połowie 2011 roku chciał napisać artykuł o spółce Jet Air i otwieranych połączeniach w Gdańsku" - relacjonował.

"Zgłosił się do pana Tomasza Wicherka, który w tamtym okresie był prezesem zarządu spółki Jet Air, który powiedział, że nie jest uprawniony do udzielania takich informacji i skierował pana Michała Tuska do mnie, pytając mnie, czy wyrażam zgodę na podanie mojego numeru telefonu dziennikarzowi Gazety Wyborczej, z zastrzeżeniem, że jest to syn premiera" - dodał Marcin P.

Jak mówił, wyraził zgodę i rozmawiał z Michałem Tuskiem 20-30 minut. Michał Tusk w efekcie rozmowy napisał ten artykuł, a po jakimś czasie sam zgłosił się do P., że "chciałby znaleźć zatrudnienie w spółce OLT Express Regional".

Czytaj też: Były szef Amber Gold Marcin P. chciał "umoczyć" rząd i Donalda Tuska?

"Rozmawiał wtedy z Jarosławem Frankowskim (dyrektor wykonawczy OLT - red.) i wycofał się, mówiąc, jak mi się wydaje, że nie dostał aprobaty ojca, by się zatrudnić w tej spółce" - mówił Marcin P. Dodał, że nie jest pewien, czy tak było na pewno, bo na jego pamięć mógł wpłynąć "przekaz medialny".

"Mnie to było bardzo nie rękę, by zatrudniać Michała Tuska" - zaznaczył. "Dlaczego?" - spytał Rzymkowski. "Z tego względu, że był to syn premiera. Nie chciałem, by polityka mieszała mi się w działalność biznesową spółek" - odpowiedział P.

Michał Tusk nie wyraził zgody na zatrudnienie w Amber Gold (Michał Tusk, fot.twitter.com/KancelariaSejmu)

Po jakimś czasie, jak zeznał, odbyła się też jego rozmowa z Jarosławem Frankowskim, że "można go (Michała Tuska - red.) będzie wykorzystać, bo jakieś informacje z lotniska wyniesie, bo wszyscy wiedzieli, że na lotnisku znajdzie zatrudnienie."

Z kolei znów po upływie pewnego czasu, jak mówił P., w styczniu lub w lutym 2012 roku, zadzwonił do niego Tomasz Kloskowski (prezes Portu Lotniczego w Gdańsku), nie na komórkę, tylko do biura. "Zadzwonił z propozycją, że pan Michał Tusk jest już pracownikiem lotniska i chciałby u nas pracować, ale w dziale marketingu i zajmować się pomocą w ustalaniu nowych kierunków połączeń" - zaznaczył Marcin P.

Czytaj też: Michał Tusk i Donald Tusk wiedzieli, że "Amber Gold to lipa"

Jak dodał, miał on przekazywać np. informacje, jakie trasy docelowe z przesiadką wybierają pasażerowie z Gdańska, co jest bardzo cenną informacją dla linii lotniczej, bo może stworzyć na tych trasach bezpośrednie połączenia.

"Wtedy już z Michałem Tuskiem nie rozmawiałem, tylko rozmawiał z nim Jarosław Frankowski, który przyszedł do mnie z informacją, że Michał Tusk się zgadza, a prezes Kloskowski nie robi żadnych problemów, by pracował jednocześnie w porcie lotniczym i spółce OLT Express" - opowiadał Marcin P.

Michał Tusk nie wyraził jednak zgody na zatrudnienie w Amber Gold sp. z o.o., która zajmowała się marketingiem wszystkich spółek, a chciał być zatrudniony w spółce OLT Express, która "de facto tylko sprzedawała bilety". "Ja powiedziałem, że nie widzę z tym problemu" - zaznaczył Marcin P. W rezultacie Michał Tusk "podpisał umowę współpracy ze spółką OLT Express".

W tym czasie były bowiem zwolnienia z "Gazecie Wyborczej" i Michał Tusk wiedział, że lada moment straci pracę, choć nie miał tam etatu - dodał świadek.

Według niego chciał być natomiast zatrudniony w OLT, a nie w Amber Gold m.in. w związku z tym, że miał kredyt hipoteczny i chciał założyć działalność gospodarczą, i "współpracować ze spółką OLT Express".

Marcin P. dopytywany przez posła Rzymkowskiego, czy w momencie podpisania umowy z OLT Michał Tusk był zatrudniony w porcie lotniczym w Gdańsku, bo z dokumentów wynika, że z OLT Express umowę zawarł w połowie marca 2012 roku, a w porcie lotniczym, w połowie kwietnia, przyznał, że dokładnie nie pamięta kolejności zdarzeń. Choć, jak przyznał, Michał Tusk mógł mieć "promesę na zatrudnienie" w porcie w momencie podejmowania współpracy z OLT.

Marcin P. mówił też, że w sprawie OLT Express miał najczęstsze kontakty z prezesem ULC Tomaszem Kondziołką i, jak powiedział, był zdziwiony, że ten nie został potem zwolniony ze stanowiska.

Opowiadał też, że miał zaufanie do prezesa OLT Express Regional Andrzeja Dąbrowskiego, który "czyścił sytuację w ULC, związaną ze spółką Jet Air", a potem "wyłapywał błędy, jakie miała spółka Yes Airways". "Tyle uchybień ile on znalazł i wyprostował, chapeau bas dla niego" - powiedział Marcin P.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA