REKLAMA

Wybory 2015: Skupmy się na najważniejszych partiach – PiS i PO - inne nie mają szans na realizację swoich propozycji

  • Autor: WGK
  • 23 października 2015 00:25
Wybory 2015: Skupmy się na najważniejszych partiach – PiS i PO - inne nie mają szans na realizację swoich propozycji

Lewica i prawica mają swoje pomysły na podatki i dochody budżetowe. Lepsze i gorsze, ale w większości realne, choć czasem ryzykowne. – Niebezpieczne pomysły to dotacje i ulgi, które mogą prowadzić do zwiększenia deficytu budżetowego – mówi w rozmowie z Parlamentarnym.pl prof. Witold Orłowski, ekonomista i naukowiec.

Podczas kampanii wyborczej rywale ogłaszają programy wyborcze i obiecują wiele udogodnień. W tym roku mamy festiwal obietnic związanych z finansami. Obniżki podatków, podwyżki dla bogatych, ulgi podatkowe, nowe pomysły na uszczęśliwienie podatników. Jak oddzielić ziarno od plew?

Może skupmy się na najważniejszych partiach – inne nie mają szans na realizację swoich obietnic. PiS i PO nie proponują rozwiązań rodem z Księżyca, ale nawet te zaprezentowane opinii publicznej rodzą pytanie o konsekwencje. Jeżeli PiS ma program szerokich ulg podatkowych dla rodzin, zwiększenia kwoty wolnej od podatku, a jednocześnie zwiększenia wydatków np. w postaci dodatków na dzieci, to mówimy o dziesiątkach miliardów złotych wydatków budżetowych. Nie kwestionuję pomysłów wsparcia rodzin z dziećmi, jednak potencjalne dotacje w rodzaju 500 zł na drugie i kolejne dzieci w rodzinie można spożytkować znacznie bardziej sensownie. Nie kwestionuję polityki prorodzinnej, ale proponowane wydatki wywrą presję na środki budżetowe.

Ale wydatki mają być pokryte dodatkowymi dochodami. Może zatem wszystko jest w porządku?

Mam bardzo poważne obawy wobec zapewnień Beaty Szydło, że wydatki zostaną pokryte przez np. zwiększenie ściągalności podatków i inne instrumenty zwiększające przychody budżetu. Zapewnienia z kampanii wyborczej nie muszą się przekładać na realia. Efekt może być taki, że wydatki uda się zrealizować w całości, natomiast planowane dochody tylko w części. PiS odżegnuje się od wzrostu długu i deficytu budżetowego, ale jeśli okaże się, że optymistyczne założenia o zwiększeniu wpływów spalą na panewce, to jedyną możliwością będzie wzrost zadłużenia.

A co z PO i innymi?

Propozycje podatkowe Platformy Obywatelskiej są znacznie skromniejsze pod względem finansów i jeśli zwiększyłyby deficyt budżetowy, to mówimy o znacznie mniejszych kwotach i do tego rozłożonych w czasie. Nie chcę rozważać propozycji np. Pawła Kukiza, ponieważ polityk, którego nie interesuje ile pieniędzy jest w budżecie, nie ma poważnej oferty. To program niespójny i nie zostanie zrealizowany. Podobnie propozycje Janusza Korwina-Mikkego zakładające likwidację państwowego systemu emerytalnego. Teoretycznie możemy dyskutować wszystkie takie rozwiązania, natomiast szkoda czasu na dyskusje o pomysłach, które na pewno nie wejdą w życie.

Ale pomysły na dodatkowe wpływy do budżetu są. Może tu mamy rozwiązanie problemów?

To przede wszystkim podatek bankowy od aktywów, podatek od transakcji finansowych, czy opodatkowanie dużych sieci handlowych. Diabeł tkwi w szczegółach: niewielki podatek banki zniosą bez problemu, natomiast przekroczenie pewnej granicy może być ciosem dla banków lub giełdy. Tak samo w przypadku innych, podobnych podatków. Sam pomysł nie jest absurdalny, jednak wszystko zależy od tego, w jaki sposób będzie zastosowany.

Dodatkowo politycy proponują pomoc dla osób zadłużonych w ramach kredytów hipotecznych we frankach. Dla kogo to właściwie pomoc?

Pomoc dla „frankowiczów”, osób zadłużonych we frankach szwajcarskich, to niewłaściwe podejście do problemu. Nie widzę żadnego powodu, by pomagać wybranej grupie z tego powodu, że zawarła akurat takie transakcje i to na własną odpowiedzialność. Co więcej byłaby to kolejna grupa uprzywilejowanych, i to niewielka, bo pomoc dotyczyłaby niewielkiej grupy zadłużonych. Pomoc państwową należy kierować do naprawdę potrzebujących, a nie ludzi stosunkowo dobrze sytuowanych. Z drugiej strony taka pomoc może skończyć się pozwami banków i odszkodowaniami. To bardzo ryzykowne.

To niejedyne ryzyko. Gdzie widać inne zagrożenia, nawet poważniejsze w związku z potencjalną zmianą władzy?

Niebezpieczne pomysły to dotacje i ulgi, które mogą prowadzić do zwiększenia deficytu budżetowego. Tego np. PiS w programie nie przewiduje, ale jeśli się okaże, że wydatki doprowadzą do dziury budżetowej, to z czegoś będzie ją trzeba pokryć. Choć akurat propozycje dwóch głównych partii mieszczą się w granicach, które gospodarka może znieść.

Propozycja PO podatku progresywnego w granicach rozsądku, od 10 do 39,5 proc. jest całkowicie do przyjęcia, ale nie znamy żadnych szczegółów, jak te podatki mają być ustalane. PSL ma pomysły roszczeniowe, acz jednocześnie uzależnia je od poziomu rozwoju gospodarczego. Zjednoczona Lewica stawia na podniesienie poziomu emerytur i większą progresywność podatków. To lżejsza wersja postulatów stawianych przez Partię Razem i wpisuje się w programy partii socjaldemokratycznych. Bez względu na poparcie lub nie tych propozycji, jedno jest pewne: są spójne i informują komu damy, a komu zabierzemy. Nowoczesna Ryszarda Petru stawia na zmniejszenie progresji podatkowej przez wprowadzenie jednolitych stawek podatków PIT, CIT i VAT.

I kto ma rację?

Należę do ekonomistów liberalnych i bliżej mi do Nowoczesnej, niż do partii lewicowych. Ale obie strony prezentują spójne programy, a osobiście uważam, że propozycje liberalne są lepsze dla gospodarki od socjalistycznych. Ale nie można mieć pretensji do partii socjaldemokratycznych, że mają swój program.

Czyli jednak możemy spać spokojnie, niezależnie kto wygra.

Niekoniecznie. Ostatnio PiS zapowiedział inwestycje na poziomie 1,4 bln zł, a w ich ramach pomysł, żeby Narodowy Bank Polski (NBP) w pewnej części sfinansował te kredyty. Przykładem miał być Europejski Bank Centralny (EBC) luzujący politykę monetarną, popularnie określaną jako dodruk pieniądza. Jednak takie porównanie świadczy o ignorancji pomysłodawcy, który nie wie na czym polegają interwencje EBC czy narzędzia takie jak quantitative easing (luzowanie polityki monetarnej – przyp. red.). Na szczęście w Polsce NBP jest niezależny i chroniony prawnie. Ale sam ten pomysł to przykład bardzo niebezpiecznego myślenia o gospodarce. Trochę taki jak pomysł Samoobrony sprzed kilku lat, która chciała pobudzać rynek wykorzystując rezerwy dewizowe NBP.

A jak pan na przykład ocenia sprawę górnictwa, które jest w fatalnej kondycji i potencjalne plany ratunkowe?

To wielka niewiadoma, mamy ogólniki i niejasne zapowiedzi. Na pewno pomoc publiczna państwa jest wykluczona, za względu na prawo unijne. Ale sam pomysł łączenia kopalń z energetyką jest skrajnie niebezpieczny. Takie działania mogą być bardzo szkodliwe dla gospodarki. Energetyka stoi w obliczu miliardowych inwestycji w nowe moce wytwórcze, ale skąd weźmie na nie pieniądze, jeśli będzie się musiała zajmować równie kosztowną restrukturyzacją kopalń? Teoretycznie nacisk rządu na spółki energetyczne mieści się w granicach rozsądku ekonomicznego, ale np. zmiana zarządu Tauronu pokazuje, ze to nacisk wyraźny i wychodzi poza biznesową neutralność. Co więcej, takie działania mogą podnieść ceny energii i podatnik ucierpi.

 

Skomentuj (2 komentarzy)

  • szuja 2015-10-23 14:05:59
    Nie chcę takich ludzi ,którzy zrobili innym krzywdę .
    Afera WGI się kłania.
  • pekarpe 2015-10-23 09:17:52
    Pan Profesor, jako liberalny, zbyt liberalnie podchodzi do realnych tylko na krótką metę programów partyjnych.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA