REKLAMA

Ustawa o zachętach do produkcji audiowizualnych coraz bliżej

  • Autor: aw/PAP
  • 03 stycznia 2017 09:55
Ustawa o zachętach do produkcji audiowizualnych coraz bliżej Piotr Gliński (fot.mkidn.gov.pl)

Rozpoczęliśmy prace nad ustawą o zachętach do produkcji audiowizualnych, która zapewni producentom filmowym zwrot 25 proc. nakładów, jeśli udowodnią, że jest to produkcja robiona w Polsce i jej temat wiąże się z Polską - poinformował wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.

"Faktycznie w tej chwili rozpoczęliśmy procedowanie ustawy o zachętach do produkcji audiowizualnych. Czyli mówiąc w skrócie, chodzi o to, żeby producenci filmowi - ale nie tylko tych filmów tradycyjnych, bo także korzystający z innych mediów - mogli otrzymywać zwrot 25 proc. kwalifikowanych nakładów, w sytuacji gdy udowodnią, że jest to produkcja robiona w Polsce, że jest to temat, który jest związany z Polską. I to dotyczy zarówno kooperantów zagranicznych, jak i polskich, przy czym zagraniczni muszą mieć firmę w tym wypadku w kraju, który taki fundusz ustanowił" - powiedział Gliński w RMF FM.

Tłumaczył, że taki fundusz "to nie jest nic szczególnego". "Wszystkie kraje europejskie, także kraje wschodnioeuropejskie, oprócz Białorusi, tego rodzaju fundusze mają" - podkreślił. "Chodzi o to, żeby ściągać koproducentów, żeby wzmocnić także produkcję rodzimą" - dodał.

"M.in. chcemy, żeby to pobudziło produkcję filmową dotyczącą także różnego typu projektów historycznych. Ale to już należy do artystów. Myśmy stworzyli kilka możliwości, to jest kolejna możliwość, dla polskich filmowców, dla zagranicznych filmowców, żeby jak najwięcej wartościowych filmów powstawało" - mówił wicepremier.

"Ten fundusz wszędzie, gdzie jest stosowany, zwraca się dwukrotnie. Tzn. jak się taką produkcję rozpędzi dzięki tym zachętom, to z podatków mniej więcej dwa razy tyle wpływa do kasy państwowej. To jest po prostu kura znosząca złote jajka" - ocenił Gliński.

Wicepremier odpowiadał również na pytania dotyczące kupionej przez państwo kolekcji Czartoryskich.

"To nie była kolekcja nasza, czyli narodu polskiego, państwa polskiego, tylko kolekcja prywatna Fundacji Książąt Czartoryskich. Ta kolekcja w dużej mierze nie była prezentowana. Pałac Czartoryskich od wielu lat był remontowany i nie było widać końca tego remontu. Były problemy i to wielokrotnie z kwestią wyjazdu zwłaszcza najwartościowszego obrazu, czyli "Damy z gronostajem" - mówił. "Ten obraz, zgodnie z opinią historyków sztuki, raczej nie powinien jeździć po świecie, bo (...) to mu zagraża" - podkreślił.

"My chcieliśmy przeciąć te wszystkie problemy" - dodał. Zauważył, że choć polskie prawo zabezpiecza przed kupnem tego rodzaju dzieł sztuki, "zawsze może się zmienić".

Wskazał również, że porozumienie z kontrahentem co do ceny było niesamowicie trudne, gdyż to było "mniej więcej pięć procent wartości rynkowej". "Przypominam: kupiliśmy kolekcję Czartoryskich, nieruchomości (...) i także roszczenia dotyczące przyszłości, czyli tego, że być może odnalezione zostaną inne zagubione, czy też skradzione w czasie wojny elementy tej kolekcji" - zaznaczył wicepremier.

Gliński zapytany został ponadto o Muzeum II Wojny Światowej i decyzję wojewódzkiego sądu administracyjnego z listopada 2016 r. o wstrzymaniu decyzji resortu kultury o połączeniu go z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. "Wojewódzki Sąd Administracyjny opierał się na nieaktualnych dokumentach. To zadziwiające, ale tak zrobił (...). Jest w tej chwili zażalenie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Według naszej interpretacji prawnej, ponieważ nie jest to decyzja prawomocna, to w ogóle nie jest to rozstrzygnięcie, tylko takie zawieszenie ex ante, zabezpieczenie" - wyjaśnił wicepremier. 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA