REKLAMA

"To Jarosław Kaczyński będzie rządził, nie Beata Szydło"

  • Autor: Z Berlina Jacek Lepiarz PAP
  • 11 listopada 2015 12:31
"To Jarosław Kaczyński będzie rządził, nie Beata Szydło"

Skład rządu jest bardzo wyraźnym sygnałem, że władzę w Polsce będzie sprawował "silny człowiek" Jarosław Kaczyński, a nie premier Beata Szydło - powiedział PAP ekspert niemieckiej Fundacji Genshagen Stephen Bastos. Politolog obawia się marginalizacji Polski.

"Skład rządu jest bardzo wyraźnym sygnałem, zarówno pod adresem Polaków, jak i zagranicy, że w najbliższych latach prawdziwym ośrodkiem władzy w Polsce nie będzie ani pani premier Szydło, ani Belweder, lecz 'silny człowiek' Jarosław Kaczyński" - powiedział Bastos we wtorek w rozmowie z PAP w Berlinie.

"Współpraca z nowym rządem w Polsce nie będzie łatwa" - ocenił niemiecki politolog. Jego zdaniem w najbliższych latach relacje polsko-niemieckie będą nacechowane poważną różnicą zdań, a Berlin będzie rozwiązywał palące problemy międzynarodowe bez udziału Polski, ponieważ Polska przestała być centralnym partnerem Niemiec. Jak dodał, Warszawa nie jest centralnym partnerem ani w kryzysie migracyjnym, ani w kwestii Ukrainy, ani też w sprawach dotyczących klimatu.

Bastos zaznaczył jednocześnie, że nie przewiduje powrotu do "wielkich konfliktów" z lat 2005-2007, gdy PiS po raz pierwszy kierował rządem.

"Może dojść do marginalizacji Polski"

Jego zdaniem Berlin nie ma złudzeń co do tego, że Polska może być w obecnej sytuacji poważnym partnerem w rozwiązywaniu problemów Europy. "Może dojść do marginalizacji Polski" - uważa niemiecki politolog zastrzegając, że nie obawia się konfrontacji, lecz raczej stagnacji. Konsekwencją tej sytuacji będzie silniejsze zwrócenie się Niemiec w kierunku Francji. "Jeżeli Polska wypadnie z gry, centralnym sojusznikiem Berlina stanie się Paryż" - powiedział ekspert.

Ekspert wskazał na wypowiedzi desygnowanego na szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, z których - zdaniem niemieckiego politologa - można wysnuć wniosek, iż zbliżenie z Niemcami było błędem i nie odpowiada interesom Polski. "Z pewnością będzie dochodziło do niemiecko-polskich polemik" - przewiduje ekspert Fundacji Genshagen. "Nie sądzę, aby po stronie polskiej doszło do rewolucyjnych zmian, do przestawienia się na antyniemiecki kurs, ale wzajemne relacje nie będą na poziomie, jaki byłby pożądany z punktu widzenia Europy" - powiedział.

Bastos uznał energetykę za jeden z najbardziej konfliktogennych obszarów

W rozmowie z PAP przyznał, że niemieckie zaangażowanie w budowę Nord Stream 2 jest błędem i koliduje ze wspólną unijną polityką energetyczną, której celem jest uniezależnienie się od dostaw z Rosji.

"Polska odbiera postawę Niemiec jako nielojalną i trudno się dziwić, że odmawia Niemcom solidarności w sprawie uchodźców" - ocenił.

W kryzysie migracyjnym Niemcy powinny zdaniem Bastosa zaprzestać "moralnego wywyższania się". Berlin powinien "spuścić z tonu" i zabiegać o pragmatyczne rozwiązanie konfliktu. Jak zaznaczył, poszukiwanie kompromisu było trudne z poprzednim polskim rządem, a po zmianie władzy "pole manewru jest niewielkie". Wypowiedzi polityków PiS w kampanii wyborczej były jednoznaczne - ocenił.

Wśród innych kontrowersyjnych tematów ekspert wymienił postulowaną przez Warszawę stałą obecność wojsk NATO w Polsce. "W Niemczech istnieją w tej kwestii ogromne opory" - ocenił. Jego zdaniem polskie stanowisko jest mocne, ponieważ zwraca uwagę nie tylko na maksymalne bezpieczeństwo Polski, lecz także na bezpieczeństwo całej Europy, zagrożonej agresywną postawą Rosji. "Przełamanie oporu strony niemieckiej nie będzie łatwym zadaniem" - przewiduje Bastos.

Polska i Niemcy muszą się pogodzić w relacjach

Jego zdaniem w najbliższych latach Niemcy i Polska będą musiały pogodzić się z istnieniem we wzajemnych relacjach poważnej różnicy zdań i nauczyć się - co jest wielkim wyzwaniem - radzić sobie z tą sytuacją. "Dyplomacja będzie musiała znaleźć modus vivendi" - ocenił politolog. "Berlin nie powinien wpadać w panikę i powinien patrzeć na rząd PiS bez ideologicznych klapek na oczach" - konkluduje Bastos.

Ekspert zwrócił uwagę na spadające zainteresowanie niemieckich mediów Polską. "Martwię się tym, ponieważ potrzeba wytłumaczenia czytelnikom, co się dzieje po drugiej stronie Odry, jest ogromna, tym bardziej, że Niemcy nie rozumieją, dlaczego doszło do zmiany w Polsce i co jest powodem negatywnego stosunku Polaków do uchodźców" - podkreślił.

Fundacja Genshagen koncentruje się na współpracy niemiecko-francusko-polskiej. Finansowana jest przez ministra stanu ds. kultury i mediów oraz władze Brandenburgii.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA