REKLAMA

Sejmowa komisja zarekomendowała ograniczenie in-house w zamówieniach

  • Autor: PAP/JS
  • 12 maja 2016 16:28
Sejmowa komisja zarekomendowała ograniczenie in-house w zamówieniach Podczas drugiego czytania, które odbyło się w środę (11 maja) w nocy, do przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju projektu złożono 12 poprawek (fot. twitter/Sejm)

• Sejmowa komisja gospodarki zarekomendowała ograniczenie tzw. in-house w zamówieniach publicznych i przyjęcie innych poprawek PO, zgłoszonych w trakcie drugiego czytania projektu noweli Prawa zamówień publicznych.
• Posłowie PiS nie mieli większości w tej sprawie.

Podczas drugiego czytania, które odbyło się w środę (11 maja) w nocy, do przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju projektu złożono 12 poprawek. W czwartek (12 maja) rano zajęła się nimi sejmowa Komisja Gospodarki i Rozwoju.

Najbardziej spornym punktem projektu są propozycje wprowadzające tzw. in-house, czyli zezwalające na to, by podmiot zamawiający mógł powierzyć określone zadania swojej spółce córce, gdy jej działalność w ponad 90 proc. koncentruje się na powierzanych zadaniach. W praktyce chodzi przede wszystkim o umożliwienie samorządom bezprzetargowego zlecania spółkom komunalnym m.in. zadań związanych z gospodarką odpadami.

Przeciwnicy tych przepisów argumentują, że wprowadzenie takiego rozwiązania ogranicza konkurencję, promuje nepotyzm i kumoterstwo oraz doprowadzi do podniesienia kosztu wywozu śmieci. Według posłów Kukiz'15 uchwalenie tych przepisów mogłoby w praktyce nawet równać się wprowadzeniu nowego podatku, gdyż, cierpiące na brak środków, samorządy mogą potraktować zawyżone opłaty za zbieranie odpadów jako sposób na podreperowanie swojej kasy.

Czytaj: Komisja kultury za ustanowieniem 2017 roku Rokiem Conrada i Rzeki Wisły

Zgłoszone przez Nowoczesną i Kukiz'15 poprawki przewidywały całkowite wyeliminowanie tzw. in-house z projektu noweli Pzp, zostały one jednak na czwartkowym posiedzeniu komisji odrzucone, gdyż przeciw głosowali posłowie PiS, a PO się wstrzymała.

Wbrew opinii Ministerstwa Rozwoju komisja zarekomendowała natomiast poprawkę Platformy Obywatelskiej, która według wnioskodawców ma ograniczyć in-house. Okazało się bowiem, że posłowie PiS byli na sali w mniejszości, a propozycję poparła cała opozycja.

Jak tłumaczyła Maria Janyska z PO, choć posłowie tej partii są w ogóle przeciwko wprowadzaniu in-house do zamówień publicznych, to uznali, że całkowite wykreślenie tego przepisu z projektu nie znajdzie zrozumienia u wnioskodawców.

"Zdecydowaliśmy się więc zaproponować poprawkę wyrównującą minusy tego zapisu, który jest w projekcie rządowym i który wprowadzi absolutne zachwianie równowagi rynkowej, dlatego zaproponowaliśmy in-house z ograniczeniami, które z jednej strony zapewnią jednostkom administracji publicznej zlecanie tych zadań, których nie mogą wykonać inne podmioty rynkowe i będą mogły wówczas jednostki administracji zlecać je własnym jednostkom bez zakłócania konkurencji" - mówiła posłanka PO.

Zdaniem Mariusza Haładyja, wiceministra rozwoju poprawka PO oznacza jednak w praktyce wyeliminowanie in-house z zamówień.

Kolejna poprawka PO przyjęta przez komisję wbrew opinii Ministerstwa Rozwoju dotyczyła projektu przepisów mających zapewnić obligatoryjność zatrudniania na etat w zamówieniach publicznych. Według Platformy pozwala ona na większą elastyczność organizacji pracy po stronie przedsiębiorców, natomiast zdaniem rządu osłabia ona główny cel przepisu, którym było zatrudnianie na umowę o pracę, gdy spełnione są kryteria kodeksowe.

Inna poprawka PO, która wbrew MR także została zaakceptowana przez komisję gospodarki, dotyczyła podprogowych (poniżej 135 tys. euro) zamówień dot. usług leśnych.

Zobacz: Są pierwsze wnioski do prokuratury po audycie PO-PSL. Będą kolejne

"To jest bardzo ważna poprawka, bo jeśli przejdzie wersja pierwotna zaproponowana przez ministerstwo, to otwieramy drogę do zlecania, właściwie dajemy przyzwolenie na zlecanie usług bez jakichkolwiek zasad. (...) Tu jest przypadkowe przyzwolenie albo moim zdaniem celowe przyzwolenie, aby te usługi zlecać - to nie moje określenie, ale je przywołam +kolesiom+" - wyjaśniała sens poprawki na posiedzeniu komisji posłanka Janyska.

Przypomniała, że chodzi o usługi leśne takie jak cięcie drewna, transport dłużyc, selekcja drzew, wycinanie, pielęgnacja i sadzenie drzew, impregnacja, zwalczanie szkodników, zalesianie, usługi rozszerzania lasu. Podkreśliła też, że wiele zakładów usług leśnych powstało za pieniądze unijne przeznaczone na aktywizację bezrobotnych.

"Zawężamy tym firmom zakres usług. Kto będzie odpowiadał za to, że oni sobie znów nie poradzą na rynku? Nie mówiąc o tym, że kwoty poniżej progów unijnych są bardzo wysokimi kwotami. To będzie dawanie pieniędzy jak się chce, komu się chce" - argumentowała Janyska.

Obecny na posiedzeniu komisji wiceminister środowiska Andrzej Konieczny przekonywał, że procedury ogłaszania przetargów w Lasach Państwowych nie spowodują ryzyka niewłaściwego wydawania pieniędzy, a w przepisach chodzi o możliwość szybkiej reakcji na pożary, niszczące lasy wichury czy inwazję szkodników, gdy "nie ma czasu na procedury przetargowe".

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA