REKLAMA

PSL: Rolnicy Grupy Wyszehradzkiej są przeciwko CETA

  • Autor: GP
  • 24 października 2016 06:45
PSL: Rolnicy Grupy Wyszehradzkiej są przeciwko CETA Rolnicy obawiają się, że CETA otworzy rynek Unii na uprawy GMO zza oceanu. (fot.:pexels.com/domena publiczna)

• PSL przytoczyło na swojej stronie internetowej stanowisko izb rolniczych państw Wyszehradu wobec CETA.
• Organizacje te, podobnie jak PSL, kategorycznie sprzeciwiają się wejściu w życie umowy o wolnym handlu.
• To kolejne apele o odrzucenie umowy płynące ze środowisk wiejskich.

W zeszłym tygodniu (18 października) Polskie Stronnictwo Ludowe otrzymało wsparcie w swoim staraniu o odrzucenie przez polski rząd umowy o wolnym handlu CETA. To porozumienie między UE i Kanadą. Z odsieczą dla polskiej partii ludowej przyszły zagraniczne, wyszehradzkie organizacje rolnicze.

- Polska, czeska, węgierska i słowacka izba rolnicza kategorycznie sprzeciwiają się wejściu w życie umowy CETA o wolnym handlu UE z Kanadą. Przedstawiciele rolników podkreślą, że w UE wymagane są wyższe standardy produkcji niż w Ameryce Północnej - pisali na swoich stronach internetowych ludowcy.

Powodem sprzeciwu jest "inne podejście do GMO oraz do stosowania środków ochrony roślin i pasz w żywieniu zwierząt". Rolnicy są zaniepokojeni tym, jak otwarcie rynku żywności wpłynie na konkurencyjność polskich i europejskich gospodarstw.

Czytaj: Maszerowano przeciwko CETA w stolicy

Tymczasem umowa CETA od miesięcy jest negocjowana między UE a Toronto. Najistotniejszym elementem wspomnianych negocjacji, który budzi sprzeciw rolników (i innych podmiotów społecznych w Europie) jest fakt, że "treść umowy CETA została opracowana bez udziału rządów czy parlamentów państw członkowskich UE, a więc z pominięciem instytucji posiadających demokratyczny mandat oraz poddanych społecznej kontroli obywateli".

Wobec umowy niedawno protestowała rolnicza "Solidarność", która w stanowisku do polskiego rządu apelowała: - Podpisanie ww. umowy (CETA - przyp.red.) stanowi realne zagrożenie dla żywotności polskich gospodarstw rodzinnych i polskiego rolnictwa oraz wpłynie niekorzystnie na bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa.

Umowa CETA, by została ratyfikowana przez polski parlament, wymaga większości 2/3 głosów. Podobną zgodę muszą wydać inne parlamenty krajów UE. Jarosław Kaczyński uspokajał opinię publiczną, że nim do tego dojdzie, CETA będzie jeszcze sprawdzana.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Polski (jeszcze) rolnik 2016-10-25 09:46:35
    Polska już płaci koncernom za niewinność - CETA może nas pogrążyć dokumentnie:

    "Izoglukoza to wytwarzany z mąki pszennej lub kukurydzianej słodzik - substytut cukru, którego używa się m.in. do produkcji napojów, soków, w przemyśle cukierniczym (np. Cadbury Wedel), produkcji napojów, przetwórstwie owoców i warzyw. Słodkość jej jest porównywalna ze słodkością cukru (1 tonę cukru zastępuje się 1,1 tony izoglukozy).
    Ponieważ ten słodzik nie jest wytworem natury, a produktem biochemii, część ekspertów ostrzega, że wpływ izoglukozy na zdrowie człowieka nie jest zbadany.
    Mimo to w wielu krajach świata stopniowo wypiera cukier z przemysłu spożywczego – przykładowo w USA, w latach 1977-1985 izoglukoza zastąpiła i wyparła 5-6 mln ton cukru – w konsekwencji podjęcie produkcji izoglukozy doprowadziło do likwidacji około 60 proc. potencjału amerykańskiego cukrownictwa.. W 100 proc. zastąpiła cukier z produkcji napojów, w 30 proc. w produkcji lodów, w 20 proc. w piekarnictwie.
    Cargill wybudował w podwrocławskich Bielanach jedyną w Polsce fabrykę wytwarzającą izoglukozę w październiku 1996 r. Gmina Kobierzyce sprzedając Cargillowi w tej miejscowości 12 ha gruntu (w sąsiedztwie Cadbury) , zapewniła firmie pełne uzbrojenie terenu i trzyletnie ulgi w podatku od nieruchomości. Później rozwijała się ona w niezwykłym tempie - w 1999 r. wyprodukowano 9,9 tys. ton tego słodzika, w 2000 r. - 25 tys. t, Gdy w 2001 roku Rada Ministrów ustaliła limit produkcji izoglukozy na 42 tys. ton. przewodniczący NSZZ RI Solidarność, Roman Wierzbicki określił tę decyzję jako bezprawną. Podobne zdanie wyraził także prezes Kółek Rolniczych, Władysław Serafin, który stwierdził, że „polski rząd zaczyna dbać o polityczne i gospodarcze interesy Samoobrony, która jawnie popiera amerykański koncern, wbrew interesowi polskich rolników”.
    Latem 2002 roku podczas swej wizyty w Polsce sekretarz Departamentu Handlu USA William H. Lash ostro skrytykował rząd polski za stosowanie kwot ograniczających produkcję izoglukozy przez Cargilla. W konsekwencji pod koniec tego samego roku rząd powiększył limit produkcji dla Cargilla jednocześnie obniżając limity produkcji cukru w Polsce.
    W reakcji na to Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego oraz Cukrownicza Izba Gospodarcza zarzuciły ministrowi rolnictwa, że decyzję o podniesieniu limitu produkcji izoglukozy dla Cargilla w Polsce z 42 tys. do 62 tys. ton podjął po przewidzianym w ustawie terminie oraz bez konsultacji z zainteresowanymi stronami. Pytano ministra rolnictwa, dlaczego koncerny nabywające akcje polskich cukrowni płacą za kwoty produkcji cukru wielkie sumy, podczas gdy koncern Cargill kwoty produkcji izoglukozy otrzymuje za darmo? Z jakiego powodu zgadzając się na tak dużą produkcję izoglukozy promuje się tylko jeden zakład, kosztem tysięcy plantatorów i pracowników cukrowni? Plantatorze zwrócili też uwagę, że z 1 ha buraków cukrowych można uzyskać 5 ton cukru, natomiast do wyprodukowania takiej samej ilości środka słodzącego powierzchnia uprawy pszenicy musi być 2,12-2,36 razy większa. - Zmniejszenie limitu produkcji cukru na rynek krajowy oznacza praktycznie konieczność likwidacji jednej cukrowni - mówił Mieczysław Pietrzak ówczesny prezes Cukrowniczej Izby Gospodarczej. Oznacza to też zmniejszenie areału produkcji buraka cukrowego przez ok. 1000 plantatorów na 3,5 tys. hektarów. Jest to prezent polskiego rządu dla zagranicznej firmy produkującej izoglukozę, za który zapłacą podatnicy. –

    Decydujące dla poziomu produkcji tego zamiennika cukru w Polsce okazały się wyniki negocjacji akcesyjne Polski z Unią Europejską. Podczas szczytu w Kopenhadze limit produkcji izoglukozy do sprzedaży w Polsce ustalono na 24 911 ton, zaś limit produkcji na eksport na 1870 ton. Jeszcze przed wstąpieniem Polski do UE, 18 lutego 2003 r. Cargill poinformował kancelarię premiera wszczęciu postępowania arbitrażowego, dotyczącego przyznanych przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi firmie Cargill Polska limitów produkcji izoglukozy w 2002 r. Limity uznano za niższe od możliwości produkcyjnych. Cargill uznał limity produkcji za sprzeczne z podpisanym przez premiera Mazowieckiego w 1990 roku Traktatem Waszyngtońskim o stosunkach handlowych pomiędzy Polską i USA. Firma uznała limity produkcji za „środek równoznaczny z wywłaszczeniem” i oceniła, że kosztowało ją to 130 mln USD.

    Koncern pozwał nasz kraj do międzynarodowego sądu arbitrażowego w Paryżu, na podstawie bardzo niekorzystnego dla Polski Traktatu Waszyngtońskiego podpisanego przez premiera Mazowieckiego w 1990 r. Koncern zarzucił polskiemu rządowi, że z powodu jego działań musiał ograniczyć produkcję w swojej polskiej fabryce izoglukozy (zamiennik cukru) w Bielanach Wrocławskich. Według inwestora rząd, chcąc zapewnić polskim producentom cukru jak najwyższe kwoty produkcyjne w chwili wstępowania do Unii, obniżył kontyngenty na izoglukozę. W rzeczywistości Cargill domagał się odszkodowania od rządu polskiego za limit produkcji izoglukozy, który wprowadziła przecież Unia Europejska w dniu naszej akcesji. Ponieważ UE chroni uprawy buraków cukrowych, a produkcja izoglukozy im zagraża, więc Unia nie zgadza się na zwiększanie skali jej wytwarzania, dała też limit dla jej produkcji w Polsce.Pytany przez PAP o tę sprawę ówczesny premier Leszek Miller potwierdził, że ograniczenia w produkcji izoglukozy z 2002 roku wynikały z naszych zobowiązań wobec Unii Europejskiej. "Sprawa izoglukozy była rozpatrywana na kilku posiedzeniach rządu, na pewno w listopadzie i grudniu (2002 roku) przed zakończeniem negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską" - powiedział PAP były premier. Miller dodał, że UE proponowała Polsce niewielki kontyngent izoglukozy rocznie - ok. 20 tys. ton. "Wynegocjowaliśmy ok. 27 tys. ton. rocznie. Jeśli jakieś fabryki chciały produkować więcej, to my byliśmy związani decyzjami Unii Europejskiej, podobnie jak inne kraje" - powiedział b. premier. Ówczesny rząd w czerwcu 2003 roku powołał zespół międzyresortowy, który miał zająć się koncepcją rozwiązania sporu z Cargillem. Jak wynika z ówczesnego rządowego komunikatu, roszczenia Cargill, rząd uznał za "bezzasadne".
    Po czterech latach, w W lipcu 2008 r., Cargill wygrał ten czteroletni spór z Polską przed międzynarodowym arbitrażem w Paryżu – naszemu krajowi nakazano wypłate odszkodowania w wysokości 16 milionów dolarów oraz odsetki naliczane do dnia zapłaty. Przez kilka miesięcy wyrok był trzymany w tajemnicy. Łącznie z odsetkami kwota wzrasła do 20 milionów dolarów. Dlaczego ukryto przed społeczeństwem fakt przegranej i zasądzonym ogromnym odszkodowaniu 20 mln zł, które mamy zapłacić my wszyscy - podatnicy?




    Zgorzkniał słodki biznes

    Na to, że monopolistyczna pozycja Cargilla jako producenta izoglukozy w Polsce, jest tematem tabu, przekonuje decyzja prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 4 listopada 2004 roku zezwalająca na przejęciu przez Cargill Polska Sp. z o. o kontroli nad firmą Rel Alfa.
    Oto co w tej decyzji tej czytamy: „Udział Fabryki (Cargilla) w Bielanach Wrocławskich w rynku syropów glukozowych wyniósł w 2002 r. [tajemnica przedsiębiorstwa] %, a w 2003 r. – [tajemnica przedsiębiorstwa] %, natomiast w rynku syropów fruktozowych – [tajemnica przedsiębiorstwa] % w każdym z tych lat.” Czy jest to tajemnica przedsiębiorstwa dlatego, że Cargill jest jedynym producentem izoglukozy w Polsce? Jeżeli rzeczywiście jedna firma ma 100% monopol na produkcję izoglukozy, to czy w tym wypadku nie powinien interweniować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów z urzędu np. wymuszając podział monopolisty na mniejsze podmioty, tak jak to robi np. Komisja Europejska? Przecież przepisy mówią, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40%. Jak urząd antymonopolowy może działać w Polsce, gdy opiera się na danych uzyskanych od kontrolowanej firmy, danych w których informacje o udziale w rynku są wykropkowane? Zresztą w decyzji z 19 grudnia 2006 r. prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów idzie jeszcze dalej –udziela zgody na przejęcie przez Cargilla firmy paszowej LNB jednocześnie stwierdzając: „Prezes UOKiK (...)odstępuje od uzasadnienia niniejszej decyzji z uwagi na to, iż decyzja w całości uwzględnia żądania strony, nie rozstrzyga przy tym spornych interesów stron, nie została również wydana na skutek odwołania.” Ciekawe jest, iż urząd ten nie wspomina czy przeprowadził w tej sprawie jakiekolwiek postępowanie i na jakiej podstawie wydaje swoją decyzję (prócz oświadczenia zainteresowanej firmy). Trudno nie oprzeć się też wątpliwości, czy urzędowi antymonopolowemu nie chodzi o to, by ktoś zamiast niego przeprowadził postępowanie sprawdzające, czy dany podmiot łamie ustawę antymonopolową, czy też nie, i jeżeli coś znajdzie, to urząd wkroczy do akcji.
    Obecnie stało się jasne, że niepokojące prognozy cukrowników sprzed lat już stały się faktem. Tylko w latach 1993-2005 powierzchnia upraw buraków cukrowych w kraju zmniejszyła się z 400 tys. ha do ok. 270 tys. ha, nastąpił także dramatyczny spadek liczby plantatorów: z 300 tys. do 72 tys. w wyniki reformy unijnego rynku i konkurencji taniej izoglukozy, Polska z eksportera stała się importerem cukru."



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA