REKLAMA

Przedwyborczy bój w porzeczkach

  • Autor: parlamentarny.pl (Paulina Mroziak)
  • 18 sierpnia 2015 08:27
Przedwyborczy bój w porzeczkach Mimo medialnego szumu, plantatorzy wciąż czekają na realną pomoc w rozwiązaniu problemu. Fot. Shutterstock

Problemy plantatorów owoców miękkich, w tym czarnej porzeczki, podzieliły przedstawicieli sceny politycznej. Historia jest pouczająca także dlatego, że stanowi kolejne powtórzenie scenariusza opowieści o konflikcie, partyjnych wizjach, sporach i opieszałości co do konkretnych rozwiązań.

Już trzeci rok z rzędu, kiedy ceny skupu czarnej porzeczki są drastycznie niskie i nie pokrywają kosztów produkcji. Jest wiele pomysłów na uzdrowienie sytuacji, ale sami zainteresowani jeszcze nie doczekali się żadnej realnej pomocy…

Protest

Mimo tego, że jesteśmy światowym producentem czarnej porzeczki, plantatorzy zamiast liczyć zyski, liczą straty, a minister rolnictwa Marek Sawicki ogłosił, że "resort rolnictwa nie jest ministerstwem skupu", więc nie ustala cen.

W reakcji na sytuację na rynku Krajowe Stowarzyszenie Plantatorów Czarnej Porzeczki (KSPCP) wystosowało zatem - jeszcze w lipcu - list do premier Ewy Kopacz z prośbą o podjęcie działań, które umożliwiłyby uporządkowanie rynku owoców w naszym kraju - zwłaszcza na linii producent-przetwórca.

Brak realnych działań wywołał protest, w który zaangażowało się rolnicze OPZZ (ze Sławomirem Izdebskim na czele). To ci sami związkowcy, którzy wiosną blokowali drogi, motywując to potrzebą uzdrowienia sytuacji w rolnictwie. PSL zarzucało im wówczas , że protesty rolnicze stanowią swego rodzaju "trampolinę polityczną".

Ministerstwo głosi

"Porzeczkowe" protesty pomogły: resort zauważył problem.

- Trzeba się zastanowić czy zamiast czarnych porzeczek nie lepiej uprawiać np. borówkę amerykańską lub jagodę kaukaską - czyli owoce, na które zapotrzebowanie na świecie zdecydowanie rośnie. Chcemy wspólnie poszukać sposobu wsparcia na przebranżowienie gospodarstw - zapewniał plantatorów Marek Sawicki.

Ponadto, jak twierdził, w Sejmie kończą się pracę nad ustawą o organizacji rynków, w której wprowadzane są obowiązkowe umowy pomiędzy producentami a pośrednikami i przetwórcami.

Wiceminister rolnictwa, Tadeusz Nalewajk (też ludowiec) zapewniał zaś, że producenci mogą liczyć na 800 zł wsparcia do hektara plantacji w ramach pomocy de minimis. Ale Marek Sawicki, nie jest taki pewny kwot, na jakie mogą liczyć plantatorzy. Jak mówił, wsparcie nie będzie niższe od ubiegłorocznego, które wynosiło 400 zł/ha.

Według członków KSPCP, żadne pieniądze wypłacone bezpośrednio plantatorom czarnej porzeczki w formie jednorazowej pomocy finansowej np. de minimis nie pomogą w stabilizacji rynku, a wręcz rozbudzą nadzieję i oczekiwania na podobne wsparcie w przyszłości.

Według PiS

Nie tylko ministerstwo ma pomysły na uzdrowienie sytuacji. Poseł PiS, Marek Kwitek zauważył, że jedynym wyjściem z trudnej sytuacji są umowy kontraktacyjne, a pomocą de minimis nie da się rozwiązać problemu.

Jego zdaniem, sadownicy wielokrotnie wyrażali sprzeciw wobec polityki rolnej prowadzonej przez rząd PO-PSL.

- Rolnicy od lat wskazują na zmowę cenową kilku koncernów kapitału zagranicznego, które - kierując się chęcią zysku - wprowadzają nieuzasadniony dyktat cenowy i decydują nie tylko o polskim rynku przetwórczym, ale wpływają też na rynki na świecie - podkreślił poseł Kwitek.

KORWiN kontestuje

Problemy "porzeczkowców" nurtują nie tylko koalicjantów i PiS. Niedawno członkowie Ruchu Wolnościowego oraz partii KORWiN zorganizowali heppening w Białej Podlaskiej, podczas którego chcieli pokazać, że sadownicy są w trudnej sytuacji i ich plony nie pozwolą na zwrot kosztów, jakie ponieśli.

Jak twierdzą politycy partii KORWiN, Unia Europejska "wymyśliła" środki pomocowe dla rolników, wmówiła im, że - sadząc porzeczkę - będą mogli zarabiać duże pieniądze; ludzie zainwestowali, kupili ziemię, posadzili porzeczkę, a jej cena z roku na rok spadała. Uważają też, że Unia przez dotacje niszczy kapitalizm i doprowadza ludzi do zniewolenia.

Tymczasem - mimo medialnego szumu - plantatorzy wciąż czekają na realną pomoc w rozwiązaniu tego "miękkiego" problemu. Resort rolnictwa zapewnił, że szczegóły pomocy dla "porzeczkowców" znajdują się w końcowej fazie opracowania. Ale obecnie - w związki z walką z dokuczliwa dla rolnictwa suszą - mogą one zejść na tzw. drugi plan.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • joantek 2015-08-19 14:23:26
    trzeci rok z rzędu produkcja porzeczki jest nieopłacalna? to może trzeba przestać produkować?



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA