REKLAMA

Pomoc frankowiczom. Modzelewski: Wadliwe prawnie kredyty i czasochłonne procesy największą bolączką frankowiczów

  • Autor: GP
  • 20 października 2016 08:20
Pomoc frankowiczom. Modzelewski: Wadliwe prawnie kredyty i czasochłonne procesy największą bolączką frankowiczów Modzelewski: Postulowałbym nie używanie w tym temacie określenia pomoc frankowiczom. (fot.:wikipedia.org/CC BY 3.0)

• Witold Modzelewski w temacie kredytów frankowych przypomina, że od lat sądy uznają wady prawne tego finansowego rozwiązania.
• W jego ocenie opieszałość sądów w Polsce postawiła ludzi w trudnej finansowo sytuacji - muszą np. płacić za postępowanie sądowe gdy borykają się z kosztami kredytu.
• Sejm w czwartek będzie procedował trzy propozycje uregulowania problemu frankowiczów.

Witold Modzelewski, prawnik, radca prawny, podatkowy i członek Rady Programowej PiS był gościem Polskiego Radia w czwartek (20 października).

Modzelewski jest także członkiem ciał doradczych przy Andrzeju Dudzie. Tematem jego wypowiedzi były kredyty frankowe.

Sejm w czwartek będzie czytał trzy projekty dotyczące tego tematu: jeden autorstwa Kukiz'15, jeden przychodzący z Kancelarii Prezydenta i ostatni Platformy Obywatelskiej.

- Postulowałbym nie używanie w tym temacie określenia pomoc frankowiczom - zaczynał Modzelewski. - To określenie zostało wymyślone przez banki - w wizji prawnika bankowe środowiska chcą pokazać problem nie takim jakim jest. Problemem jest to, że wprowadzono kredyty wadliwe prawne. To jest bezsporne - diagnozował.

Na poparcie swojego twierdzenia przytaczał decyzje sądów, które w wielu sprawach dotyczących kredytów walutowych oceniły, że pożyczki tego typu są niezgodne z prawem. - Niestety wiemy jak działa polski wymiar sprawiedliwości - dodawał dalej Modzelewski.

To właśnie czas, jaki zajmuje wypracowanie wyroku prowadzi do ludzkich tragedii. - Osobę zadłużoną może nie być stać na procesy sądowe - kończył członek rady programowej PiS.

Czytaj: Jarosław Kaczyński przekazał swoje poglądy dotyczące kredytów frankowych

Przygotowywane ustawy, w ocenie pytanego, mają być ucywilizowaniem problemu i właśnie jego rozwiązaniem poza wymiarem sprawiedliwości, który działa opieszale.

- Kraj cywilizowany rozwiązuje ten problem w sposób przyspieszony i to jest sens tych ustaw - mówił w eterze Modzelewski.

Trzy projekty frankowe w Sejmie

Nadzieje frankowiczów rozbudzili posłowie w lecie zeszłego roku. Ustawa o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej była przegłosowana w Sejmie i Senacie, nie zakończono jednak nad nią pracą przed zamknięciem kadencji poprzedniego parlamentu.

Kolejna szansa na ustawę będzie w czwartek, 20 października. Zaplanowano wówczas w Sejmie pierwsze czytania trzech projektów ustaw regulujących kwestię walutowych kredytów hipotecznych.

Najbardziej umiarkowana i mająca największe szanse na przegłosowanie propozycja prezydencka zakłada zwrot części spreadów, czyli różnicy pomiędzy kursem sprzedaży a kursem kupna waluty. Projekt ten ma jednak zasadniczą wadę - nie zdejmuje z kredytobiorców ryzyka kursowego.

Projekt Platformy Obywatelskiej zakłada już restrukturyzację kredytu z użyciem bieżącego kursu waluty i podział nadwyżki długu.

Najbardziej radykalny jest projekt ugrupowania Kukiz’15. Przewiduje on zamianę zobowiązań na kredyt oparty na stopie referencyjnej NBP.

Skomentuj (2 komentarzy)

  • Pawel 2016-11-17 10:22:34
    Dlatego tak ważne są regulacje wprowadzane przez Komisję Nadzoru Finansowego i sama Rekomendacja S. Wyższy wkład własny i możliwość zaciągania kredytów w walucie w której się zarabia to świetne mechanizmy obronne. Jak zaznacza //hipoteki.net/ jeszcze kilka lat temu można było brać kredyt na 100% wartości nieruchomości, teraz już zobowiązania są bezpieczniejsze, a od pierwszego stycznia będzie to już 20%
  • Franek 2016-10-20 22:15:08
    Kampania dezinformacyjna banków dotycząca tzw. „kredytów bankowych” zbiera swoje żniwo. Mity frankowe osiągnęly już swoje apogeum. Jak wygląda prawda? Nie jest to rzeczywistość miła dla banków. Wymieniamy podstawowe mity, które krążą po mediach i opinii publicznej, a dotyczące tzw. „kredytów frankowych”.

    Mit dopłat

    Nieprawdą jest jakoby kredytobiorcy domagali się jakichkolwiek dopłat ze strony Państwa. Domagają się natomiast pomocy Państwa przy wyegzekwowaniu od banków stosowania prawa. Banki w umowach kredytowych do dziś stosują (i czerpią z tego korzyści) zakazane prawomocnymi wyrokami sądów klauzule, wpisane do rejestru klauzul zakazanych. W Polsce nie ma siły, żeby zmusiła je do respektowania prawa i wyeliminowanie tych klauzul z umów. Politycy, rząd, prokuratura, UOKiK i nadzór nic nie robią w tej sprawie! Z całą stanowczością powtórzę: banki czerpią korzyści stosując w umowach zakazane prawem polskim i europejskim klauzule. Obciążają co miesiąc setki tysięcy kredytobiorców ratami wyliczonymi na podstawie klauzul zakazanych prawnie w Polsce. Frankowicze domagają się od banków respektowania prawa, a od Państwa wymuszenia respektowania prawa.

    Mit bankowych strat

    Banki przyzwyczaiły opinię publiczną do rzekomych strat, jakie miałyby ponieść gdyby przewalutowały kredyty po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Owe „straty” to utrata oszacowanych przez banki przyszłych korzyści, które wyliczyły na podstawie niesłychanie korzystnego dla nich wzrostu kursu franka. Pożyczyły frankowiczom przykładowo 100.000 przeliczając to na franki szwajcarskie (choć ich ani nie kupując, ani nie posiadając). Gdy frank zdrożał dwukrotnie oszacowały swoje zyski bardzo wysoko.
    Mit pokrywania strat banków przez podatnika
    Banki i politycy przyzwyczaili opinię publiczną do pewnej tezy, która przyjmowana jest za pewnik, że ich ewentualne straty będą musieli pokryć podatnicy. Nikt nie wyjaśnia skąd takie przekonanie. Jeśli banki (a wszystko na to wskazuje) oferowały toksyczny produkt, stosują klauzule zakazane prawnie, to poniosą tego konsekwencje i nie ma powodu, aby te konsekwencje zostały rozłożone na obywateli. Banki powinny ponosić konsekwencje swoich działań. Dodajmy, że rentowność działalności bankowej jest nieprawdopodobnie wysoka w porównaniu z innymi dziedzinami gospodarki.
    Mit „jak frank spadał to frankowicze siedzieli cicho”
    Problem nie pojawił się w związku z wysokim kursem franka. Od 2009 prowadzone są pozwy przeciwko bankom o stosowanie klauzul niedozwolonych. Sądy przyznały frankowiczom rację, banki do dziś nie usunęły zakazanych klauzul z umów.

    Mit problemu wyższej raty

    Nieprawdą jest jakoby wyższa rata kredytu była głównym problemem frankowiczów. Jest istotnym problemem, ale nie podstawowym. Prawdziwym problemem jest stale rosnące zadłużenie, z którego „kredytobiorcy” nie mogą się już wydostać aż do śmierci. Saldo kredytu zaciągniętego w 2007 r. na 300.000 zł opiewa dziś (po prawie stu spłaconych ratach) na 500.000 zł. Oznacza to, że przekracza ono wartość nieruchomości dwukrotnie, co uniemożliwia jej sprzedaż, a nawet przewalutowanie. Kredytobiorca jest w pułapce zastawionej przez bank, z której nie ma wyjścia gdyż nie może sprzedać nieruchomości nie spłacając różnicy. Nie może też przewalutować kredytu bo nie ma zdolności. Może obserwować kurs franka. Jeśli znów wzrośnie, tysiące rodzin zostanie bankrutami.
    Mit „bank zabierze im najwyżej mieszkanie”
    Przy ewentualnym wypowiedzeniu umowy przez bank, kredytobiorca traci nie tylko nieruchomość, na którą bank udzielił kredytu, ale również cały swój majątek. Jeśli kurs franka z dnia na dzień wzrośnie o kilkadziesiąt procent (a klient gdyby nawet chciał nie ma możliwości przewalutowania kredytu bo bank mu na to nie pozwala), bank wszystko przelicza na polskie złote, ściąga dług z całego majątku. Gdyby na następny dzień kurs franka spadł, nie zwróci już różnicy, choć w ciągu kilku dni wzbogaci się o 100 tysięcy zł.

    Mit gracza giełdowego

    Banki wprowadzają opinię publiczną w błąd jakoby kredytobiorcy byli graczami giełdowymi decydującymi się na grę na walutach. Czynią z kredytobiorcy bukmachera grającego na opcjach walutowych pod zastaw nieruchomości. Jeśli by tak było, wówczas nie byliby kredytobiorcami, tylko inwestorami, którym według prawa można było oferować ów produkt tylko pod wieloma warunkami określonymi w europejskiej dyrektywie MIFID I (skrupulatne informowanie, badanie zdolności klienta, osobne dokumenty, restrykcyjne przepisy). Bank tego nie dopełniły. Dały frankowiczom produkt o nazwie „kredyt”, który de facto jest czymś, co zobowiązywało je do stosowania się do dyrektywy MIFID, której nie stosowały. Frankowicze mają związane ręce, gdyż nigdy nie mieli możliwości swobodnego przewalutowywania kredytu i dziś mogą bezczynnie patrzeć jak kurs franka szybuje i ponosić tego koszty. Nie maja żadnej innej możliwości uwolnienia się dziś od tego toksycznego produktu tak jak gracz giełdowy ma prawo powiedzieć STOP LOSS – więcej nie tracę, bierzcie moje papiery, nie gram już. Frankowcy są niewolnikami banku.

    Mit możliwego przewalutowania

    Opinia publiczna wprowadzana jest w błąd, że klienci mogą przewalutować kredyt. Nie ma takiej możliwości. Niewielu osobom zdolność kredytowa zwiększyła się dwukrotnie. Frankowicze są więźniami we własnych domach. Recepta banku jest prosta: proszę spłacić dziś pół miliona zamiast 300.000 zaciągniętych 8 lat temu albo będzie pan ponosił dalsze konsekwencje wzrostu kursu franka do końca życia.
    Mit kredytu we franku szwajcarskim
    Bank nigdy nie zaciągał w niczyim imieniu kredytu we franku szwajcarskim. Nie posiadał nigdy tej waluty. Dokonał jedynie zapisu księgowego, jakby go miał. Mógł tym samym udzielić dowolnej liczby kredytów przewyższających nawet liczbę pieniędzy w obiegu. Nie było granicy tej kreatywnej księgowości. Klienci ze zdziwieniem przyjmują fakt, że w ich imieniu żaden kredyt we franku szwajcarskim nie został zaciągnięty.

    Mit praworządności

    Pokutuje przekonanie, że wystarczy wygrać sprawę w sądzie aby rozwiązać problem. Klienci pozywają banki i wygrywają w procesach zbiorowych. Wiąże się to jednak z kosztami i czasem. Dodatkowo każdy pozew może dotyczyć kolejnego okresu kredytu, gdyż banki nadal stosuja klauzule niedozwolone i żadne prawomocne wyroki i instytucje państwowe nie wpłynęły na to, żeby się do prawa zaczęły stosować.
    Mit niepodważalności umowy bankowej
    Istnieją bardzo poważne analizy prawne, które wskazują na to, że tzw. kredyt w innej walucie nie był kredytem lecz toksycznym instrumentem finansowym oferowanym przez banki pod nazwą kredytu. Można to porównać do umowy o dzieło. Jeśli podpiszemy z kimś Umowę o dzieło, Urząd Skarbowy i Państwowa Inspekcja Pracy mogą ją podważyć jeśli w istocie była to Umowa o pracę. Z podobnym przypadkiem mamy do czynienia przy okazji umów, które okazały się toksycznymi instrumentami finansowymi, a nie kredytami.

    Mit „mogli wziąć w złotówkach”

    W latach 2006-2008 większość kredytobiorców frankowych nie miało możliwości zaciągnięcia kredytu w polskiej walucie. Banki uniemożliwiały zaciągnięcia takiego kredytu, oferując w zamian „korzystniejszy” kredyt we franku szwajcarskim. Prowizje pośredników były też znacznie wyższe za udzielenie kredytu we franku szwajcarskim niż polskiej walucie. Większość osób nie miała możliwości wziąć kredytu na mieszkanie w złotówkach. Natomiast bez problemu dostawał we franku szwajcarskim.

    Mit ryzyka banku

    Bank nie ponosi żadnego ryzyka. Całe ryzyko przerzucił na klienta. Bank nie przejmował się nawet czy nieruchomość zabezpieczająca kredyt hipoteczny była warta udzielonego kredytu gdyż bank zaspokaja się z całego majątku dłużnika. Może zabrać mu wszystko. Dlatego nie przejmował się wielkościami udzielanych kredytów pod zastaw konkretnej nieruchomości. Bank nie ryzykował ani utraty wartości nieruchomości, ani wzrostu kursu franka.

    Paweł Janus Fundacja Postawy Obywatelskie Poznań



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA