REKLAMA

PO nadal chce badać przetarg na śmigłowce

  • Autor: PAP/jk
  • 05 maja 2017 11:02
PO nadal chce badać przetarg na śmigłowce Wacław Berczyński w wywiadzie prasowym powiedział, że "wykończył" Caracale. (fot..mon.gov.pl)

- Istotne jest, czy i jak szef MON Antoni Macierewicz dał dostęp b. szefowi podkomisji smoleńskiej Wacławowi Berczyńskiemu dostęp do dokumentów przetargu na śmigłowce, posłów PO nie interesuje nowe postępowanie - powiedział wiceszef PO i b. szef MON Tomasz Siemoniak.

• PO nadal chce badać przetarg na śmigłowce, w którym poprzedni rząd wybrał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopter.

• Jak twierdzi były szef MON Tomasz Siemoniak, istotne jest czy Wacław Berczyński, który nie był pracownikiem MON, miał dostęp do dokumentacji przetargowej.

W rozmowie z radiową Jedynką były szef MON Tomasz Siemoniak powiedział, że posłowie PO nadal chcą badać przetarg na śmigłowce, w którym poprzedni rząd wybrał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopter, lecz do realizacji kontraktu nie doszło po fiasku rozmów offsetowych w październiku 2016 r. MON zaprosiło parlamentarzystów PO na piątek (5 maja), na godz. 13.

- Tak naprawdę jedna sprawa tu jest istotna, czy i jak Antoni Macierewicz dał dostęp panu Berczyńskiemu, który nie był pracownikiem MON do dokumentacji przetargowej. To trzeba ustalić, (...) czy miał dostęp do dokumentacji, kto mu go dał - zapewne Antoni Macierewicz - i jak to się ma do ucieczki Berczyńskiego z Polski i tego, że porzucił wszelkie obowiązki - powiedział Siemoniak.

Przypomniał, że dr Berczyński w wywiadzie prasowym powiedział, że "wykończył" Caracale. - To jest skandal, to jest afera i gdy widzimy, że prokuratura pod nadzorem (Zbigniewa) Ziobry nie robi w tej sprawie absolutnie nic, nie wydała najmniejszego komunikatu, to posłowie chcą ustalić, czy Berczyński miał dostęp do dokumentacji - mówił Siemoniak.

Tomasz Siemoniak powiedział, że posłowie PO nadal chcą badać przetarg na śmigłowce, w którym poprzedni rząd wybrał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopter (Tomasz Siemoniak, fot.facebook.com/TomaszSiemoniakPL)

W czwartek (4 maja) wiceszef MON Michał Dworczyk zapowiedział, że ministerstwo udostępni parlamentarzystom PO dokumenty dotyczące nie tylko rozmów ws. śmigłowców Caracal, lecz także trwającego postępowania. - Są tam informacje, których ujawnienie może spowodować unieważnienie obecnie prowadzonego postępowania. Chciałbym wierzyć, że parlamentarzyści PO będą na tyle odpowiedzialni, że te informacje nie zostaną nikomu niepowołanemu ujawnione - mówił Dworczyk.

W piątek (5 maja) Siemoniak powiedział, że ręczy za swoich kolegów. - Nie wiem, po co w ogóle takie rzeczy mówi wiceminister obrony. Posłowie się nie interesują obecnym postępowaniem, chociaż tutaj tak ogromne jest zamieszanie, miały być Black Hawki do końca (ubiegłego) roku, zmieniano kilkanaście wersji - powiedział polityk PO.

- Oceniam, że mimo bierności prokuratury prędzej czy później Macierewicz i Berczyński będą mieli ogromne kłopoty z prawem, bo takich rzeczy nie wolno robić - dodał.

Marsz wolności w Warszawie

Siemoniak był też pytany o czwartkową (4 maja) publikację portalu wPolityce.pl, według której wiele wskazuje, że do zapełnienia autobusów z uczestnikami sobotniej demonstracji "Marsz wolności" w Warszawie wykorzystuje się samorządy lokalne oraz nauczycieli i szkoły. Portal cytuje m.in. korespondencję mailową, jaką z dyrektorami szkół prowadzą władze małopolskiego Podegrodzia, w której - według portalu - władze gminy zapraszają rodziców i nauczycieli na marsz 6 maja w Warszawie i gwarantują darmowy transport dla chętnych.

Były szef MON Tomasz Siemoniak nazwał też bzdurą publikację portalu wPolityce.pl jakoby PO miała wykorzystywać samorządy i szkoły do zwiększenia frekwencji na planowanej na sobotę demonstracji w Warszawie. (Fot. Mat. pras.)

- To bzdura. Owszem, przyjeżdżają nauczyciele i to organizuje Związek Nauczycielstwa Polskiego, oni też są naszym miłym gościem na tej demonstracji. (...) Nie traktujmy poważnie tego typu doniesień - powiedział wiceszef PO.

Zwrócił uwagę, że budżety samorządów są kontrolowane przez radnych. - To są nawet niezbyt przemyślane zarzuty, bo one się kupy nie trzymają - ocenił Siemoniak.

Berczyński "wykończył" Caracale?

Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu kilkoro parlamentarzystów PO chciało skontrolować dokumenty dot. postępowania na śmigłowce dla wojska, w tym ewentualnego wpływu Berczyńskiego na rezygnację rządu z kontraktu na śmigłowce H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters. Politycy Platformy rozmawiali wówczas krótko z wiceministrem Dworczykiem, który zadeklarował udostępnienie materiałów w najbliższym możliwym terminie. Politycy PO domagają się także ujawnienia korespondencji między ministrem obrony i szefostwem MON a Ministerstwem Rozwoju, które negocjowało offset. Zapowiedzieli też, że wystąpią do rządu o informację, czy były przewodniczący podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński i inni eksperci podkomisji mają niezbędne certyfikaty dot. informacji niejawnych.

W kwietniu Berczyński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że to on "wykończył" Caracale. Przedstawiciele rządu i politycy PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi. W czwartek Dworczyk powtórzył, że powodem zaprzestania negocjacji była niedostateczna oferta offsetowa, i wyraził przekonanie, że błędne było założenie, by śmigłowce w różnych wersjach były budowane na jednej wspólnej platformie.

- PO sugeruje, że dr Berczyński mógł mieć wpływ na zakończenie negocjacji z Airbusem. PO odwraca kota ogonem, problemem były fatalne warunki wynegocjowane przez rząd PO na potencjalny zakup śmigłowców dla wojska, a nie nieistotna wypowiedź dr. Berczyńskiego - mówił Dworczyk.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę grupy Airbus, wartość kontraktu miała wynieść łącznie z podatkami 13,4 mld zł. Protestowały wtedy opozycyjne wówczas PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu. We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu. Kontraktu nie podpisano - na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA